anai – making my things public


Archiwum kategorii 'Albumy'

Tajemnice Sary

Powoli uzupełniam zaległości :) Poniższy album był jedną z pierwszych prac, które wykonałam w nowym miejscu zamieszkania. jakoś ciężko było się przełamać… Zresztą te zaległe prace wyróżniają się niechlubnie stylistyką zdjęć… W nowym miejscu wszystko było nowe i nawet zorganizowanie na szybko kącika do robienia zdjęć sprawiało mi pewien problem… Nie ma to jak w pośpiechu trzaskać fotki na ręczniku rozłożonym na kuchennym stole ;)

Album dla 8-letniej Sary – jako miejsce, gdzie będzie sobie mogła wklejać różne pamiątki i sekrety swojego dzieciństwa. Ach! Chciałoby się czasem znów być dzieckiem :)

  • Share/Bookmark
Komentarze (8)

Kawa z mlekiem :)

Dziś mało pisania, bo sobota przecież i sprzątać trzeba ;)))))
Ale data istotna dziś dość, to sobie ją uczczę wpisem o albumie ślubnym!

Tydzień temu Kasia i Włodek brali ślub, w związku z czym Karolka moja niezawodna pragnęła wręczyć im ślubny album. A dla mnie to podwójna radość, bo 19.06. to też data, którą na ślub wybrali ponad 30 lat wcześniej moi rodzice. Miało być delikatnie w kolorach kawy z mlekiem, ecru, bez różu. No troszeczkę błękitu się wdarło uzupełniająco…
I pewnie dlatego wciąż się mnie trzymają ostatnio te beżo-brązy ;) Spodobało mi się! (Ale nie nie nie, nie to, że będzie tak zawsze – w tym tygodniu na tapecie był dziecinny róż z zielonym ;) ).

Z albumu jestem zadowolona, a najważniejsze, że podobał się i wręczającej i obdarowanym.

A teraz idę się napić kawy z mlekiem i cynamonem.
Miłego weekendu :)

  • Share/Bookmark
Komentarze (10)

Wszystkie dzieci nasze są ;)

Dziś króciutko, bo dostęp do netu mam chwilowo ograniczony, a i rozpisywać się nie ma co :)
Album dziecięcy na zamówienie. W sobotę został wręczony jako prezent z okazji chrztu małego Tobiaszka. Trochę chłopięcy, a trochę romantyczny. Starałam się, żeby było elegancko, ale niekoniecznie poważnie :)

  • Share/Bookmark
Komentarze (11)

‘Cause I want to give you my heart of green :)

Trochę zapomniałam, że mam bloga ;) Trochę się przyzwyczaiłam do wyrzucania z siebie myśli w formie maksymalnie 160 znaków ;) Trochę jednak chciałabym wrócić. Nawet gdzieś po głowie snują mi się pomysły na te rzeczy, które chciałabym zrobić… ale czasu wciąż brak, a i miejsca, bo właśnie wchodzę w etap lekko remontowy.

Mam się dobrze i pewnie za jakiś czas wrócę z nowymi siłami i pomysłami :) Póki co jednak – zrobiona pod koniec czerwca moja strona do zielonego albumu dla Tores :) Lepiej coś pokazać późno niż wcale, prawda?
Zdjęcia są jakie są, bo dysponowałam jedynie starą cyfróweczką :) kolory totalnie przekłamane… Mam jednak nadzieję, że niedługo pojawią się nowe prace, nowe zdjęcia i duuuuużo nowych notek. Muszę tylko wejść na nowo w ten rytm. Czuję, że jesień będzie sprzyjać kreatywności :)

(ale, no dobra, przyznaję się – trochę za Wami tęsknię :) A wszystkim dobrym duszom baaaaardzo dziękuję za słowa wsparcia i otuchy. Jesteście wielkie :) )

  • Share/Bookmark
Komentarze (19)

Miłość i wiersze

Uffff ten niełatwy tydzień już za nami. P. wrócił wczoraj zmęczony, ale szczęśliwy i z piękna opalenizną. Ja zaś ostatnie dni, oprócz pracy i ślęczenia przed komputerem po nocach, poświęciłam na miłe spotkania towarzyskie. I tak w piątek niespodziewane spotkanie w starym gronie, którego skutkiem ubocznym był potężny ból głowy w sobotę ;) A sobotnie popołudnie to kawowo-piwne spotkania z Patryshą, Ibiskiem i Ibiskowym mężem. Fajnie, ciepło, odprężająco. Naprawdę dobrze jest się tak troszkę zrelaksować :) I widziałam mój zapiśnik! używany, zapisany! Bardzo miłe to uczucie :D

Scrapowo trochę gorzej. Kilka rzeczy w fazie projektu. Gotowych do pokazania mało. Ale ale… Jakiś czas temu miałam do wykonania dość nietypowe zadanie. Chodziło o wykonanie okładki do kilku wierszy. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie trzy dodatkowe “utrudnienia” – okładka miała być dość duża – w formacie B5, a zawartość to zaledwie 12 stron (a ja stwierdzić muszę, że zdecydowanie wolę mniejsze formy i najlepiej się chyba czuję w klimatach typu “małe i pękate” ;) ), całość przeznaczona dla mężczyzny… który w dodatku jest księdzem.
Cóż… nieczęsto pojawiają się takie wyzwania, więc starałam się sprostać najlepiej jak umiałam :)

Jak widać postawiłam na prostą, płaską formę i dominujący brąz z domieszką beżu i czerwieni, oraz niewielkim niebieskim kontrastem. W ramach ozdoby pojawia się bardziej fikuśna w kształcie “etykieta”, zembossingowane zawijasy, oraz grungeboard, którego zdobienie jest totalnym eksperymentem i podejrzewam, że ponowne uzyskanie identycznego efektu nie byłoby łatwe ;) W odróżnieniu od zewnętrznej strony okładki – środek jest znacznie jaśniejszy i delikatniejszy. Traktowałam to jako przejście do bardzo eleganckich kart w kolorze ecru, na których dostałam wydrukowane już wiersze. Tutaj papier Daisy D’s, który pojawiał się już w kilku moich pracach.

A dzisiaj w zasadzie powinnam być już na urlopie, ale plany się pozmieniały i urlop przesunął w bliżej nieokreśloną przyszłość. Na szczęście po pracy miłe spotkanie i fajny obiad, więc nie będę narzekać ;)

  • Share/Bookmark
Komentarze (15)