anai – making my things public


Archiwum kategorii 'Dla dzieci'

Summer in the city

po pierwsze – dwie zaległe prace mixed-mediowe na czwartkowe wyzwania dla portalu Polki Scrapują.

Pierwsza to moja wybitnie mixed-mediowa próba stworzenia obrazka bez obrazka ;)
Pozwoliłam sobie na eksperymenty… Nie do końca może jestem zadowolona z efektu… ale zawsze to nowe doświadczenie.

Ramka z ikei pomalowana rozwodnioną farbą akrylową, ozdobiona dodatkowo crackle paint, brokatem i papierowymi kwiatkami-zawijaskami.

Tło z brązowego kartonika – sprayowane tuszami z pefect pearls i chlapane farbą. Prostokąt po lewej stronie to metalowa płytka pomalowana tuszami alkoholowymi i ozdobiona koralikami. Wypukły element na środku to tzw. kaboszon, który w rzeczywistości jest magnesem – więc można go przyczepiać i odczepiać :)

Po prawej stronie ramki moje próby z nadawaniem papierom formy 3D ;) Pseudo kwiatek ze środkiem z włochatej włóczki :)

Druga praca to dziecięca karteczka z wykorzystaniem filcu:

Pozdrawiam Was bardzo gorąco i sierpniowo (w Trójmieście dziś znowu ciepło i duszno) i obiecuję jeszcze kilka prac w tym tygodniu :)
U mnie masa zmian życiowych i zapowiada się fajny tydzień, bo przyjeżdża miły gość!

  • Share/Bookmark
Komentarze (5)

Tajemnice Sary

Powoli uzupełniam zaległości :) Poniższy album był jedną z pierwszych prac, które wykonałam w nowym miejscu zamieszkania. jakoś ciężko było się przełamać… Zresztą te zaległe prace wyróżniają się niechlubnie stylistyką zdjęć… W nowym miejscu wszystko było nowe i nawet zorganizowanie na szybko kącika do robienia zdjęć sprawiało mi pewien problem… Nie ma to jak w pośpiechu trzaskać fotki na ręczniku rozłożonym na kuchennym stole ;)

Album dla 8-letniej Sary – jako miejsce, gdzie będzie sobie mogła wklejać różne pamiątki i sekrety swojego dzieciństwa. Ach! Chciałoby się czasem znów być dzieckiem :)

  • Share/Bookmark
Komentarze (8)

A gdyby tak…

Generalnie szycie nie jest moją mocną stroną. Szycie kartek, scrapów, papierów- to i owszem. Szycie materiału?? A to już zupełnie inna sprawa ;)

Ale gdy już rozkręciłam się z uszyciem pokrowca na kalendarz, to wciągnęło mnie na tyle, że pomyślałam sobie – czemu nie? No i uszyłam jeszcze z rozpędu dwa Potworki :) To kolejny dowód na to, że często fascynuje mnie “brzydota”… Bo przecież mogłabym, gdybym chciała, uszyć jakieś ładne lalki, czy misie, czy co tam jeszcze, prawda? Mogłabym – gdybym chciała :) Potworkowe zabawki chodziły za mną (bez przesady) już ze 3 lata. I nie wykluczam, że z czasem pojawi się ich więcej… Wciąż jeszcze powątpiewam w swoje umiejętności krawieckie, ale przecież nie poddam się bez walki. Uwielbiam tę różową filcową sukienusię – normalnie szał. Nie miałam pojęcia, że takie małe ubranka się tak ciężko szyje ;)

Panna Potwornicka jest stosunkowo niewielka, jej kolega jest sporo większy. Oczywiście zapomniałam ich zmierzyć, ale jak dotrę do domu, to postaram się to nadrobić :)

  • Share/Bookmark
Komentarze (6)

Wszystkie dzieci nasze są ;)

Dziś króciutko, bo dostęp do netu mam chwilowo ograniczony, a i rozpisywać się nie ma co :)
Album dziecięcy na zamówienie. W sobotę został wręczony jako prezent z okazji chrztu małego Tobiaszka. Trochę chłopięcy, a trochę romantyczny. Starałam się, żeby było elegancko, ale niekoniecznie poważnie :)

  • Share/Bookmark
Komentarze (11)

Lea Karolina

Dawno mnie tu nie było :) Końcówka roku jakaś taka domowa, mało internetowa. Powiedziałabym wręcz, że leniwa, gdyby nie to, że jakoś mnie tak wzięło na noworoczne porzędki. Szał sprzętania, porzędkowania i w ogóle. Również w scrapowych rzeczach, ale o tym kiedy indziej ;)

Pierwsza praca, którę pokazuje w nowym roku, powstała w rzeczywistości jeszcze przed świętami. Zawsze staram się tworzyć z sercem, ale faktem jest, że gdy robię coś na zamówienie – przejmuję się dużo bardziej. Najbardziej oczywiście cierpi na tym P., który musi tysięce razy przekonywać mnie, że jest dobrze i ładnie i w ogóle i że nie jest rozsędnym rozwięzaniem robienie wszystkiego od poczętku ;)

Tak było oczywiście i tym razem. Oraz – dostałam nauczkę od losu za odkładanie robienia zdjęć na ostatnię chwilę. Robiłam je na chwilę przed wyjściem z domu w dniu, kiedy album miał trafić w ręce przesympatycznej Pani Kasi… I tak użyć musiałam trzech zestawów baterii i dwóch aparatów, a potem namęczyć się nad zdjęciami, żeby kolory z dwóch źródeł nie różniły się za bardzo… masakra :)

Album to prezent na chrzciny pewnej młodej panny o imionach Lea Karolina. Wstępnie ustalałyśmy kolorystykę typu róż, ecru, czekolada. W trakcie pracy zrezygnowałam z czekolady na rzecz tuszu w kolorze piernika… W sam raz na czas przedświęteczny :) I pewna jestem jednego – nigdy dotęd nie użyłam w jednej pracy tylu stempli :) Album ma wymiary ok. 15×21 cm. W środku znajduje się 12 kart z wyznaczonym miejscem na 24 zdjęcia formatu 10×15 cm. Przy większości z nich umieściłam miejsce na krótkie podpisy. Na końcu albumu (czego nie widać na zdjęciach) ukryta jest koperta z przygotowanymi fotograficznymi przylepcami do zdjęć – którę można również wykorzystać jako skrytkę na jakieś życzenia, medalik czy innę pamiętkę chrztu. Na wewnętrznej stronie przedniej okładki umieściłam warstwowego taga z wydrukowanymi na folii życzeniami i ukrytym w środku różowym liściem szkieletowym i jaśniutkimi opalizujęcymi cekinami – to na zdjęciu tylko częściowo, ponieważ tekst życzeń nie był przygotowany przeze mnie.
Całość chyba w takim trochę starociowo-przybrudzonym stylu. Tak mi się skojarzyło z pamiętkę na lata, to raz, a dwa – to chyba moje klimaty ostatnio :)

i trochę zbliżeń:

  • Share/Bookmark
Komentarze (12)