anai – making my things public


Archiwum kategorii 'Digital'

Zmiany?

Czy macie czasem tak, że pomysłów jest tak wiele, a czasu tak mało, że próbujecie robić wszystko na raz, więc w zasadzie nie wychodzi Wam nic?
Nawet nie chce mi się myśleć o tych wszystkich rozbabranych i wciąż niedokończonych projektach…

Dużo się dzieje, dużo się uczę, dużo bym chciała zrobić. Póki co z przerażeniem w oczach myślę o zbliżającej się przeprowadzce. Czy ktoś mógłby się za mnie spakować? ;)

Póki co – dzisiejsze zabawy z komputerem na szybko:

Większy format tutaj.

A piosenka na dzisiaj wygląda tak:

  • Share/Bookmark
Komentarze (11)

Noc to pora nietoperzy ;)

Zaczęło się od tego, że pewnego pięknego poranka Finn zapytała czy mogłabym wymyślić temat na kolejne wyzwanie craftowa. Nie oszukujmy się – jesień to nie jest moja pora roku… Jestem zmęczona, nie mogę się skupić, ciężko myślę. Ale przecież lubię wyzwania!
Główkowałam więc, co by tu wymyślić i stała się rzecz przedziwna. Szukając natchnienia wysłałam sms-a z prośbą typu – podaj mi jedno słowo, które będzie kolejnym wyzwaniem. I gdy tylko wysłałam tego sms-a, to natychmiast spłynęło na mnie olśnienie – już wiedziałam jakie słowo najbardziej mi pasuje. Odpowiedź przyszła za momencik i wprawiła mnie w lekkie osłupienie – “sen”. A to moje olśnienie? Bezsenność :)
Wierzę w znaki, więc postanowiłam pozostać w tym nocnym klimacie. Pozostało jeszcze okraszenie wyzwania cytatem. Ach… jaki piękny mroczny wiersz znalazłam:

Krzysztof Kamil Baczyński “Bezsenność”

Wiatr gra chorały nocy na organach podwórz;
z pyska chłapie ulicom kroków szara piana,
a noc mży czarnym piaskiem w kwadraty trawników,
dom brodzi zatopiony w kirach po kolana.
Czarny pająk obrazu wpełzł na śliską ścianę,
napęczniały i syty krwi słodkawej mroku,
sieje pustkę bezmierną i meble w nią plącze
Ostre cienie wazonów snują czerń z odwłoków.
Noc się nigdzie nie kończy, jest wszędzie bezkresna,
wiatr gra chorały nocy na podwórz organach;
noc mi zalewa gardło mdlącą, duszną falą,
czekam, stopiony w mroku
wyzwolenia…
rana…

No a potem realizacja. Pomysł miałam w zasadzie od razu. Zaczęłam go nawet realizować. I co? Cóż, poczeka sobie jeszcze, bo nagle pięć tysięcy innych spraw zwaliło mi się na głowę i nie wyrabiam się kompletnie z niczym. Dwa dni temu siadłam zatem późną nocą do komputera i modziłam… Miało być mrocznie… Miało być strasznie… Wyszło jak zawsze? Jak widać nawet w mroku coś się u mnie musi błyszczeć i świecić ;)

Znam smak bezsennych nocy, kiedy wszystkie problemy wracają ze zdwojoną siłą, smak nerwowego przewracania się z boku na bok, zapalania i gaszenia nocnej lampki, oglądania kolejnych filmów, które zamiast usypiać zaciekawiają, bo pozwalają odpocząć ociężałej od myśli głowie, lęków czających się w zakamarkach pokoju, gorzki smak kolejnych papierosów palonych w oknie z widokiem na gwiazdy. Znam nocną ciszę tak pustą i obcą. Znam uczucie ociężałych powiek nad ranem, kiedy budzik dzwoni w kilka minut po zaśnięciu… Ta ciemniejsza strona mojej natury pewnie nawet na swój sposób lubi ten bezsenny smak. W końcu właśnie w nocy najlepiej mi się tworzy. Ta jaśniejsza strona mojej natury jest potem nieprzytomna w ciągu dnia…
Nie wyszło może tak mrocznie, jak bym chciała, ale mam nadzieję, że i tak czuć nocny klimat :) Zresztą prawda jest taka, że wczoraj ten LO trzy razy rozjaśniałam, bo podobno nie było nic widać ;)

Gorąco polecam obejrzenie powiększenia tutaj – bo na tym małym obrazku to chyba nic nie widać :)

Zapraszam też do obejrzenia wszystkich nadesłanych prac na craftowie – jestem dumna z dziewczyn, że powstały tak różnorodne prace. Kobieca bezsenność wiele ma twarzy :)

A w mojej pracy jest jeden element, który pojawił się w ostatnim momencie. Praca była już gotowa zapisana, obejrzana tysiąc razy na dwóch monitorach i nagle poczułam, że musi się tam zleźć – skrzydło (widać tam skrzydło? jeśli nie widać to mówię, że tam jest :) ). A w głowie od razu zaśpiewała mi Kayah. Ja naprawdę mam głowę pełną tekstów piosenek. Zatem dziś muzycznie o wiele mniej pozytywnie niż wczoraj, ale przecież też pięknie…

  • Share/Bookmark
Komentarze (5)

Musisz wierzyć…

Comiesięczne wyzwanie tematyczne dla mieszkanek art-piaskownicy tym razem prowadziła Patrysha. Temat smakowity – “Nadal wierzę”. W co wierzę? W miłość, w dobrych ludzi, w dobre duchy, w słodycze bez kalorii, w intuicję, w karmę, w historie z komedii romantycznych, w to, że zawsze spadnę na cztery łapy, w wiele rzeczy wierzę :) Ale inspiracja przyszła sama – podczas słuchania muzyki :)

Scrap tym razem w wykonany w digi – połączyłam dwa wyzwania, przy czym to drugie znajdziecie w najbliższych dniach na art-piaskownicy.
Chciałam, żeby było radośnie, nieco może bajkowo. Naiwnie? Po mojemu tak :)

większa wersja tutaj

A inspiracją muzyczną, z której zresztą zaczerpnięty jest pojawiający sie na scrapie tekst, była poniższa piosenka. Niech Was ciepło rozbuja w ten zimny listopadowy poniedziałek :)

W sekrecie powiem, że to nie jedyna digi-praca w tym tygodniu :)

  • Share/Bookmark
Komentarze (7)

Sweet moments

Kolejne wyzwanie kolorystyczne na art-piaskownicy zaproponowała Anita:

null

W zasadzie to trochę zapomniałam, a trochę nie miałam czasu, ale w końcu znalazłam kawałek wczesnej nocy, gdy P. już zasnął zmęczony chorobą (tak to jest, jak mężczyźni płyną na morze – wracają zmęczeni i chorzy :>) i zasiadłam… do komputera. Być może to przez ten żółty, którego pewnie nie mam ani w papierach, ani w dodatkach. Na pewno też zainspirowała mnie Muma, która również zrobiła digi LO na to wyzwanie.

Moje skojarzenia kolorystyczne? Troszkę sobie przyciemniłam brąz, a żółty zdecydowanie wolę w wersji pastelowej… Zatem – maliny w czekoladzie, wanilia, spienione mleko. Świetna zatem okazja do wykorzystania zdjęć ze spontanicznej wiosennej sesji, którą zrobiliśmy sobie w niedzielne popołudnie w jednej z kafejek na gdańskiej starówce. Była pyszna kawa i cudne ciasto czekoladowe. W zacisznym kącie kawiarni było też dość ciemno i w zasadzie większość zdjęć prezentuje “artystyczne” rozedrganie, więc raczej nie doczekają się odbitek. Ale do digi, w dodatku jako miniaturki, nadały się w sam raz :)

(większa wersja do zobaczenia tutaj)

A dziś od rana czuję urocze drapanie w gardle i coraz bardziej obawiam się, że dołączę do P. w chorowaniu, więc na osłodę zerkam sobie na tego scrapka co jakiś czas :)

  • Share/Bookmark
Komentarze (10)

Tym razem nie o mnie ;)

Rzadko zdarza mi się pisać o innych, a może powinnam częściej? :)
Dzisiaj więc dla odmiany chciałam się z Wami podzielić moim zachwytem nad czyjąś pracą. Możecie odnieść wrażenie, że grafika komputerowa, animacje, gry, czy tworzenie stron niewiele mają wspólnego z rękodziełem… a może jednak? ;)

Grzegorza Kozakiewicza poznałam w necie kiedyś dawno dawno temu – w czasach, które pamiętają tylko najstarsi indianie ;) Od czasu do czasu śledziłam jego dokonania, strony, zdjęcia, takie tam rzeczy, które mnie interesowały zanim większość mojego wolnego czasu pochłonął “scrapbooking”…
Dwa dni temu idąc dziwnym tropem skojarzeń przypomniałam sobie o fajnej animacji, którą właśnie Grzegorz miał na stronie, a którą możecie zobaczyć tutaj. Okazało sie jednak, że od dłuższego czasu funkcjonuje już nowsza, druga – wyróżniona wieloma nagrodami wersja strony Pencil Rebel.
Na stronie znajdziecie animowaną grę i w zasadzie, gdyby na tym stwierdzeniu poprzestać, to zapewne niewiele scraperek zdecydowałoby się tematem zainteresować. A jednak uważam, że warto :)

Nie jest to zwykła strona, nie jest to zwykła gra – to jest prawdziwe “interactive mixed media” – handmade połączony z animacją. Kartonowe elementy, ludki z plasteliny, drabinki z zapałek, pokój wykonany z warzyw i owoców… Długo można wymieniać! A już papiery Making Memories na ścianach pokoików… no coś cudnego :) Naprawdę gorąco polecam.

Zobaczcie też koniecznie materiał z powstawania strony. Kreatywność i ilość włożonej pracy naprawdę robi wrażenie. Przynajmniej na mnie :)

A tutaj filmik z powstawania pierwszej wersji strony:

Jeśli spodobał Wam się projekt Grzegorza zajrzyjcie też na stronę Model No.:1, gdzie możecie zobaczyć inne jego prace :)

  • Share/Bookmark
Komentarze (7)