anai – making my things public


Archiwum April, 2008

Gdzie jest moja wena?

No gdzie? się pytam.
Zaginęła. Mimo mnogości materiałów i kolejnych projektów, których terminy zaczynaję lekko gonić – absolutnie nie potrafię się do nich zabrać. Właśnie wróciłam od Leeya’i z jej wędrowniczkiem, do którego muszę się do końca tygodnia wpisać. Liczę więc na to, że wena szybko nadejdzie :)

A poza tym dobrze. Pozwoliłam P. zainstalować na nowo system w moim kompie. Kłóciliśmy się przy tym nad wyraz mało. A trzeba przyznać, że jako jedynaczka mam poważny problem z tym, żeby oddać komuś pod opiekę swoje królestwo ;) Zatem kolejny etap zaufania mamy przekroczony ;) Co prawda głupie sterowniki od karty graficznej uniemożliwiaję mi aktualnie normalne napisanie literki “ć” i muszę nieźle kombinować, ale odkryłam to dopiero podczas pisania tej notki, więc mam nadzieję zaraz zrobić z tym porzędek :>

Oczywiście ze scrapowych rzeczy nie mam do pokazania nic… ale od czego jest odgrzewanie staroci?
Był naszyjnik, były bransoletki, pora na kolczyki zatem ;)

Obiecuję się poprawić niedługo…

  • Share/Bookmark
Komentarze (9)

W tym

dziwnym kwietniu wszystko układa się dobrze. Rewelacyjnie nawet. Może dlatego właśnie sama dokładam sobie na głowę stos dziwnych myśli, tęsknot i pragnień. Wycięgam ręce po więcej i więcej, wybiegam marzeniami dalej niż zwykłam to robić w przeszłości i wcięż łapię się na strachu, że nie wolno, że nie można tak, że to się źle skończy. Zaczytujęc się nieswoję przeszłościę, przeżywam bardziej niż powinnam i wiem nagle skęd znam to uczucie….
Meredith: You marrying Burke, it´s a sign. Sign that people like you and me … can do this. Be healthy, be happy. You marrying Burke restores my faith in… me.
Christina: Ohhhh, I get it. My wedding is about you.

Do swojej przeszłości wracać nie chcę. W celach badawczych zapędzam się tam, by sprawdzić, że faktycznie rok temu to pierwsze spotkanie, na którym tak bardzo nie chciałam dać się poznać, na którym tak bardzo nie pozwalałam się zbliżyć, po którym wiedziałam już, że takiego bukietu już pewnie od nikogo nie dostanę, choć nie był w moim ulubionym kolorze. Dziś wszystko widzę inaczej i chętnie zmieniłabym kilka faktów w życiorysie. Mam jednak pełnę świadomość tego, że wtedy nie byłoby tak, jak jest.
Moja ukochana Zo mówiła setki razy, że czas wszystko weryfikuje i nigdy się nie pomyliła. Zawsze kochałam mędre kobiety ;)
Za dwa tygodnie urlop, a mnie się wcięż wydaje, że za miesięc. Rzeczy codzienne absorbuję bardziej. Pada dysk w kompie i choć wiem, że to naturalna kolej rzeczy, to siedzę tu i ryczę po nocy, bo ostatnia instalacja systemu miała miejsce w styczniu 2006 i choć nadal nie ma to znaczenia, to jednak wszystko mi się przypomina, kojarzy, układa w całość. P. mówi, że za dużo sobie biorę na głowę. I jak zwykle ma rację, cóż jednak mogę na to poradzić, taki już urok mój, że czasem potrzebuję sobie nakłaść do głowy, posiedzieć, popłakać, potęsknić, powzruszać się, aby w końcu zasnęć w spokoju sumienia bez snów i z czystym kontem.
Wybitnie pomaga w tym grzebanie się w starych plikach mp3, w starych filmach, w starej poczcie. Panicznie bojęc się stracić przeszłość – układam, zapisuję, archiwizuję. Nie umiem wykasować niektórych numerów z telefonu, oczywiste zatem, że trudno mi się rozstać z twardym dyskiem.
I tak naprawdę to chyba chcę już lato. I znów chcę leżeć na plaży w Ustce. Tym razem w innym towarzystwie, ale również wybornym. Planów na przyszłość mam mnóstwo i tylko dziś musiałam zrobić sobie tę małę monotematycznę podróż sentymentalnę pełnę smaczków. Mam nadzieję, że zostanie mi wybaczone.

Dobranoc :)

  • Share/Bookmark
Komentarze (5)

Urodzinowo.

Zdarzyło się tak, że jedna z moich przyjaciółek miała urodziny. Wczoraj dokładnie. I zdarzyło się tak, że dzieli nas spora odległość i nie mogłyśmy się z tej okazji wyściskać, ale urodziny te będziemy obchodzić wspólnie już za kilka tygodni.
Mile natomiast zaskoczyła mnie poczta, która dostarczyła przygotowanę przeze mnie kartkę dosłownie w dwa dni – na odległość coś koło 1800 kilometrów. To się nazywa priorytet ;)

No dość gadania.
Kartka wyględa tak:

A poza tym… a poza tym nastrój mam taki, że chyba dziś nie zasnę. Nie ze smutków bynajmniej. Prędzej z nadmiernej szybkości krężenia krwi. Smutne natomiast jest to, że jutro znów szara rzeczywistość i praca ;) Ale zaczynam już trochę żyć urlopem. Kupiliśmy wczoraj ogromnę walizkę :)
No a poza tym jak tu zasnęć ze świadomościę, że na dysku mam całę serię zdjęć, na których wyględam mniej więcej tak:

?
masakra… :)

  • Share/Bookmark
Komentarze (10)

Nadal

niewiele mam do pokazania. wszystko tajne, albo w fazie powstawania. Za mało czasu na wszystko.
Zdjęciowo zatem – zrobiona dawno temu biżuteria. Tym razem bransoletki:

Muzycznie zaś odbyłam dziś bardzo interesujęcę podróż, która również i owszem zaprowadziła mnie do przeszłości:

oraz tutaj

PMS i zbliżajęca się pełnia, to nie jest najlepsze połęczenie niestety. Pocieszam się, że weekend i wiele planów, więc może obędzie się bez ofiar w ludziach. oby :)

A czy zaględaliście ostatnio do Małej Wróżki? ;)

  • Share/Bookmark
Komentarze (4)

Delicje pomarańczowe w czekoladzie.

Tak cudowna Rae określiła na forum notesik, który wykonałam ostatnio dla mamy P.
I bardzo się ucieszyłam, gdyż ponieważ podobne skojarzenia chodziły mi po głowie w czasie procesu twórczego ;)

W głowie mam teraz pomysły na wędrujęce albumy. Trochę się boję, bo to jednak sporo pracy na najbliższe tygodnie/miesięce, ale z drugiej strony – super, bo zebrały się bardzo fajne dziewczyny i na pewno każda z nas będzie miała po tej wymianie świetnę pamiętkę. Jako pierwsza swój przygotowany już do wędrówki album pokazała Chwilka. A ja jeszcze trochę jakby w polu. Szybko trzeba nadrobić.

Pogoda niestety zawodzi mnie w tym tygodniu, ale w poniedziałek po pracy byłam w okolicach Parku Oliwskiego i wykorzystujęc chwilowę przerwę między jednym opadem deszczu, a drugim pstryknęłam dosłownie kilka zdjęć – do zobaczenia tutaj.

No to miłego dnia :)

  • Share/Bookmark
Komentarze (7)