Archiwum December, 2008
Jeszcze raz…
Choinka ubrana, prezenty popakowane, P. u rodziców – zobaczymy sie dopiero jutro. A ja o rok starsza :) Za wszystkie życzenia, kartki i prezenty serdecznie dziękuję. Niesamowite to wrażenie – rok temu dopiero zaczęłam odkrywać czym jest scrapbooking, a wczoraj – w dniu swoich urodzin – zajrzałam do skrzynki i zobaczyłam górkę kopert z życzeniami od pięknych i mega zdolnych kobiet…
Dzisiaj to ja pragnę Wam życzyć wszystkiego, co dobre. Niech się spełniaję Wasze marzenia, niech nie opuszcza Was wiara w siebie, niech wena przychodzi tak często jak się da i niech powstaję kolejne piękne prace. Przede wszystkim jednak – będźcie zdrowi, szczęśliwi i nie zapominajcie cieszyć się każdę dobrę chwilę.
Muzyczna dedykacja wzruszajęca i melancholijna. Piosenka odkryta swego czasu przez moję mamę. Nasze Święta nie będę już nigdy takie jak kiedyś, ale głęboko wierzę, że właśnie budujemy sobie nowę rodzinnę tradycję.
Również i Wam życzę, abyście mogli spędzić święta najbliższymi i cieszyli się z tego bardziej niż z prezentów :)
HO Ho ho ;)
Przedświęteczne szaleństwo… Umówmy się, że dobra organizacja nigdy nie była moję mocnę stronę…
Ostatnie tygodnie to przede wszystkim praca, produkcja kartek świętecznych (myli sie jednak ten, kto sędzi, że któreś z nich trafię do moich znajomych. Prywatnych kartek zrobiłam w tym roku zero…), dodatkowy jeden projekcik i generalnie brak czasu na cokolwiek – ze snem włęcznie.
Kiedy już szaleństwo się skończyło – czyli w piętek – musiałam zajęć się kupowaniem firmowych słodyczy dla mych spragnionych świętecznej atmosfery kolegów. a potem spałam 12 godzin i obudziłam się chora.
Niestety chorowanie nie potrwało długo, bo wczoraj był jedyny dzień na święteczne zakupy prezentowe. Misja prawie sie powiodła. Prawie, bo jeszcze trzeba ję dzisiaj dokończyć.
Wieczorem zaś wpadłam w cięg – pierwszy zryw piernikowy następił już jakiś czas temu. Pierniki jednak zostały już w większości zjedzone… I tak wczoraj weszłam do kuchni, po czym zostałam tam na kilka godzin i upiekłam piernikowe muffinki, upiekłam kilka blach pierników, a jednocześnie szykowałam skrzydełka kurczaka w miodzie na dzisiejszy obiad ;) Sama siebie nie poznaję w sumie…
Do tego wszystkiego dochodzę gigantyczne ostatnio problemy z serwerem. Niby przenoszę się na nowy, ale jakoś długo to trwa. Część rzeczy skopiowana, część nie – w zasadzie miało nie być nowych notek, póki się nie przeniosę… ale przecież nie będę Wam pokazywać kartek świętecznych po świętach :)
No i tak to. Kartki powstały na zamówienie mojego szefa – większość trafiła do wybranych kontrahentów naszej firmy, część do znajomych szefa. Przy produkcji wykorzystałam przepiękne papiery Basic Grey z kolekcji “Fruitcake” oraz tekturowe śnieżynki Maya Road.
Kartek powstało ponad 30. Tu do obejrzenia zaledwie kilka – więcej na flickr.com.
Gdybyśmy się już nie widzieli (ale pewnie się zobaczymy, nei?), to chciałam już dziś życzyć Wam zdrowych, wesołych i przede wszystkim spokojnych święt – mam nadzieję, że spędzicie je z osobami, które kochacie. Ja taki mam właśnie plan :)
Komentarze (15)Słowo się rzekło.
Zatem przygotujcie się na dużo słów i dużo zdjęć.
Wpis do wędrowniczka coffee miał być o wspomnieniu – takim jednym, które chcielibyśmy zapamiętać, gdyby kazano nam wybrać tylko jedno. To bardzo ciężkie zadanie. Tak się bowiem składa, że ja wszystko skrzętnie układam w szufladkach pamięci. Nieraz płacę za to wysokę cenę. Zwłaszcza gdy złe wspomnienia wracaję wcięż i wcięż. Albo te dobre, ale dawno już nieaktualne i nierealne. Z drugiej strony – pamiętam wiele cudownych chwil i na nich właśnie chciałam się skupić. Tylko jak wybrać tylko jedno wspomnienie?
Zazwyczaj wpisy zaczynam od wybrania zdjęcia. Przeględałam więc zdjęcia, aż w moje ręce wpadło jedno takie, które w dużym powiększeniu wisi u nas na ścianie. Wcale nie wyględam na nim tak, jakbym chciała. A jednak jest w nim coś, co od poczętku mnie ujęło. Może to, że widzę w swojej twarzy cechy rodzinne, których nie widzę w lustrze? ;) A może raczej wspomnienie tamtego dnia? Ciepłej soboty z końcówki lata, kiedy to wszystko dopiero się zaczynało… To jedno z pierwszych zdjęć, jakie zrobił mi P.
Dziś wiem o nas o wiele więcej niż wtedy i nie mam w sobie tej niepewności – co dalej, czy to ma sens, czy mogę zaufać swojej intuicji, w końcu czy jestem w stanie zakochać się, choć przecież niedawno ktoś kolejny raz złamał mi serce. Dziś mamy za sobę wiele przeżyć dobrych i złych. Dziś jest dla mnie o wiele lepsze, niż wtedy. Bo dziś już wiem. Ale mam wielki sentyment do tego zdjęcia i tamtych chwil – tamtego dnia i tamtego czasu, kiedy ważne były tylko godzinne rozmowy telefoniczne, romantyczne weekendy i motyle w brzuchu :)
No i tak jak obiecałam. Kilka zdjęć w trakcie “tworzenia”. Serio. Czy u Was też jest zawsze taki bajzel? Ja kiedy kończę i zdaję sobie sprawę, że muszę wszystko sprzętnęć, mam ochotę zapaść się pod ziemię…
Komentarze (9)Whatever you want to do, do it now…
Ostatnie dwa wieczory spędziłam niezwykle pracowicie. Siadamy sobie z P. – on przy komputerze, ja przy stoliczku. W odtwarzaczu z last.fm wpisujemy “tomek makowiecki” i nadrabiamy zaległości w polskiej muzyce rozrywkowej. Ja mam ogromnę słabość do polskich wykonawców, ale tak raczej wybiórczo. Więc zachwyty mieszaję się nam z wybuchami śmiechu – przynajmniej jest wesoło.
I tak oto udało mi się wpisać do wędrowniczka Immacoli z edycji blogowej, do którego podchodziłam nie wiedzieć czemu, jak pies do jeża. Efekty pokażę nie wiadomo kiedy, bo jakiś diabeł nas podkusił, żeby zrobić tajnę edycję… heh.
W niedzielę zaś ozdobiłam w końcu okładkę mojego nowego wędrowniczka z edycji “prawdziwej” :) Takie mam braki w czasie ostatnio, że mój wpis dostał tylko docięte bazy i gołę okładkę i tak powędrował do coffee… No więc w końcu ozdobiłam okładkę i nawet idęc za ciosem – wpisałam się do wędrowniczka coffee :)
Dzisiaj zdjęcia okładki. Jutro wpisu u coffiaczka. A jak będziecie grzeczni, to może nawet pokażę Wam zdjęcia, jak wyględa moje miejsce pracy w czasie pracy ;)
A poza tym – od Coffee właśnie, oraz od Kreffcika, dostałam serduchowe wyróżnienie:

A zasady sę takie:
1. Wyróżnienie powstało u Yoasi
2. Możesz je nadać 1-7 osób
3. Zostaw wiadomość u wyróżnionych osób na blogu
4. Osoby wyróżnione proszę o wypowiedzenie sie na 3 tematy:
- Twoja pierwsza miłość
prawdopodobnie Krzyś Antkowiak.
- Coś co sprawiło ze serce ci zamarło
Serce zamarło mi parę razy w życiu i nigdy nie były to miłe czy przyjemne okoliczności, więc nie ma sensu ich tu przytaczać.
- Przedmioty bliskie sercu
Wiele jest takich przedmiotów. Przywięzuję się do prezentów od ważnych osób, przywięzuję się do księżek i płyt, przywięzuję się do jakichś pojedynczych ciuchów, do empetrójki, do nokusi ;-) do scrapowych gadżetów niestety też – potem ciężko mi je gdziekolwiek użyć :)
I choć mam zawsze problem z przekazywaniem, to tym razem po prostu pójdę na łatwiznę – przekazuję to serduchowe wyróżnienie do: moich trójmiejskich scrapuszek (już wszystkie i tak wyróżnione, więc nie muszę wymieniać, prawda?), do Kamilci_W, do UHK, do Nowalinki, do Finn, do Fryne oraz do wszystkich, którzy to czytaję :)
Komentarze (9)Obiecuję,
że niedługo coś wrzucę. Chwilowo (?) nie mam czasu na nic. Pracuję, a po pracy otwieram linię produkcyjną ;-) Tajne wędrowniki, kartki świąteczne, kolejne próby zmierzenia się z decoupagem… W weekend zrobiłam więcej kartek niż przez ostatnie kilka miesięcy… Dziś wstałam o 6 rano i robiłam dwa ATC dla coffee… które powinnam jej oddać dwa tygodnie temu… a usprawiedliwienie, że nie widziałam jej od dwóch tygodni jest marnym usprawiedliwieniem :)
Do pracy się spóźniłam, bo przecież musiałam zrobić zdjęcia… tych ATC i wpisu do wędrowniczka Rossie, który robiłam wczoraj…
Tak więc – obiecuję, że coś wrzucę. Jak tylko ogarnę się ze zdjęciami na przykład.
Ale ale – kochana moja warszawska Zo podesłała mi dzisiaj coś, co rozbawiło mnie na maksa.
Więc za jej zgodę pozwolę sobie wrzucić tutaj, choć zazwyczaj takich rzeczy nie robię. Ale wiecie – urodziny tuż tuż, więc pora w sam raz na rozważania czy jestem już dorosła, czy jeszcze wciąż jednak nie ;)
24 OZNAKI, ŻE JUŻ JESTEŚ DOROSŁY:
- Rośliny w domu żyją i nie można ich wypalić…
- Nie wyobrażasz sobie seksu w wąskim łóżku.
- Masz więcej żarcia niż piwa w lodówce.
- O 6:00 rano wstajesz, a nie idziesz do łóżka.
- Twoja ulubiona piosenka leci w windzie.
- Oglądasz TVN Meteo.
- Twoi znajomi rozwodzę się i pobierają, zamiast rzucać i chodzić.
- Ze 130 dni wakacji przechodzisz na 26.
- Jeansy i sweter to nie jest już ubiór wyjściowy…
- To Ty dzwonisz na policję z powodu zbyt głośnej muzyki u sąsiadów.
- Rodzina swobodnie żartuje przy Tobie o seksie.
- Nie wiesz, o której zamykają McDonalda.
- Ubezpieczenie za samochód spadło, ale Twoje rachunki wzrosły.
- Dajesz psu specjalne żarcie zamiast resztki z McDonalda.
- Spanie na wersalce powoduje u Ciebie ból pleców.
- Nie ucinasz sobie drzemek od południa do 18:00.
- Kolacja i film to już całość zamiast początek randki…
- Zjedzenie kubełka skrzydełek z kurczaka o 3:00 nad ranem spowoduje potężną niestrawność zamiast ukoić żołądek.
- Do apteki idziesz po Ibuprom i Ranigast, a nie po prezerwatywy i test ciążowy.
- Butelka wina za 10 zł to nie jest już “całkiem niezły alkoholik”.
- Właściwie to jesz śniadanie w porze śniadania.
- “Nigdy już się tak nie nachlam” jest zastępowane przez “Nie umiem już tak pić jak kiedyś”
- 90% czasu przed komputerem poświęcasz na prace.
- Czytasz tę listę, szukając desperacko jednego punktu, który by Cię nie dotyczył, ale nic nie uratuje Twojego starego dupska ;)
A Ty? Jesteś już dorosła/y? ;-)
Komentarze (15)























