Archiwum February, 2009
Słodkie retro?
Kolejna szalona edycja cardliftowego łańcuszka za nami. Tym razem miałam niezły orzech do zgryzienia, ale na szczęście sytuację uratowały wydrukowane kiedyś na wszelki wypadek obrazki retro :) Nigdy z nich jeszcze nie korzystałam, ale tym razem bardzo się przydały!
Całość wyszła mi słodka jak ulepek. Ale może trzeba też czasem w życiu zrobić coś tak słodkiego? Nie mam pojęcia czy można “toto” nazwać pracą w stylu retro… Ale też nigdy w życiu nie miałam tak, żeby mi się tylko jakiś jeden określony styl podobał. Zawsze mieszam i kombinuję ;)
Komentarze (9)Reach for the Stars :)
Nie da się ukryć, że luty nie jest moim ulubionym miesiącem. Jeszcze tylko kilka dni…
Póki co jestem zabiegana i zmęczona, kłótliwa i popłakująca. Jednocześnie oczywiście niezmiennie najszczęśliwsza na świecie :)
Wielkiego kopa pozytywnej energii daje mi nasz cardliftowy łańcuszek – wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju :)
Niedawno zakończyła się edycja prowadzona przez Mamutę, która obfitowała w niejednoznaczne wyznania, zmiany gatunkowe, oplute monitory i bardzo dużo śmiechu. Edycja ta zostanie na pewno zapamiętana jako edycja z czochranym ptaszkiem, choć jak widać na załączonym obrazku – nie od początku ptaszek był integralną częścią kartki ;)
P.S. blogasek już prawie w pełni sił. Do szczęścia brakuje mu literki “ą” w ponad 120 notkach, ale jestem pewna, że stopniowo uda mi się ją odtworzyć ;-)
Komentarze (4)Przepraszamy za usterki
Jak widać – blog przechodzi ciężki czas. Może ma pms-a, a może ciężko sobie radzi ze złośliwością innych…
Za wszystkie “krzaki” serdecznie przepraszam i mam nadzieję, że niedługo uda się je doprowadzić do porządku :)
Póki co skaczę z radości, że w ogóle udało się blogusia odzyskać!
Masę pozytywnych fluidów przesyłam w związku z tym w kierunku Krakowa :)
a teraz idę upiec muffinki – na tym się przynajmniej znam ;)
Komentarze (4)Wyniki głosowania
Wszystko podliczone, sprawdzone dwa razy i w ogóle. Wątpliwości nie ma :) Ale zanim… to może krótko – dziękuję wszystkim dziewczynom za to, że zechciały wzięć udział w konkursie. Cieszy mnie fakt, że część z nich była mi do tej pory nieznana. Świadczy to zarówno o tym, że papierowe rękodzieło staje się coraz bardziej popularne, jak i o tym, że mojego bloga czyta więcej osób niż tylko kilka koleżanek ;-)))))
Dziękuję wszystkim głosującym, za trud jaki włożyły w obejrzenie wszystkich karteczek (choć to sama przyjemność przecież), jak i wybranie tej “jedynej” – no z tym już na pewno było trochę gorzej :)
Chciałabym też powiedzieć, że zdaję sobie sprawę, że wybór nie był łatwy. Ja sama mam kilka faworytek i bezczelnie pozwolę je sobie wymienić ;) Bardzo podoba mi się Pierwsza kartka Cynki, kartki Drychy, Immacoli, Mamuty, Nicktośki, Nowalinki oraz oczywiście brązy UHK. Nie znaczy to, że nie podobają mi się pozostałe kartki… Wszystkimi jestem zachwycona! Ale pewnie głosowałabym na jedną z wymienionych. Na szczęście nie musiałam ;)
A teraz do rzeczy.

Drugie miejsce zajęła bardzo oryginalna i pomysłowa kartka Cynki:

Trzecie miejsce zajęła naturalnie brązowa kartka UHK:

Jak już zostało wspomniane – autorka zwycięskiej kartki czyli Nowalinka otrzyma ode mnie paczuszkę ze scrapowymi przydasiami oraz jakiś drobiazg wykonany przeze mnie.
Natomiast dla Cynki i UHK pragnę wykonać własnoręczne podziękowanie, o ile oczywiście będę zainteresowane :) Skontaktuję się z Wami mailowo :)
Dodatkowo przewidziałam jedno małe wyróżnienie.
Otóż – P. był poszkodowany, bo nie brał udziału w losowaniu – na scrapowaniu sie co prawda zna, ale jest jakby moję rodzinę, więc mogłoby to być podejrzane ;). Dodatkowo musiał czytać wszystko to, co się tutaj działo i (na moją wyraźną prośbę) powstrzymywać się od napisania, co o tym sędzi :) Należy mu się zatem dodatkowy specjalny głos :) Kartka, która spodobała mu się najbardziej, jest też jedną z tych moich naj. – zatem dodatkowe podziękowanie za udział w konkursie chciałabym przesłać na ręce Dryszki :)
Pozdrawiam, ściskam, całuję i dziękuję, że jesteście ;)
Komentarze (15)“You Gotta Be”
Weekend jaki był? Częściowo widać w komentarzach do poprzedniej notki ;) Humor dobry jednak mnie nie opuszcza i nadal zapraszam do głosowania – termin mija dziś o północy. Wstępne podsumowanie już zrobiłam i coś tam wiem, ale przecież jeszcze wszystko się może zmienić. Mojemu P. serdecznie dziękuję za cierpliwość i rozbawianie. A niektórym fajnym ludkom za umiejętność zachowania dystansu i poczucie humoru ;)
Pracy też troszkę było. Ale po kolei – w czwartek bodajże w wątku cardliftowym na forum rzucił mi się w oczy podpis Rae – “Turkus z fioletem”… A trzeba Wam wiedzieć, że to moje takie najlepsze z najlepszych jeśli chodzi o kolory. Staram się nie nadużywać w pracach, ale darzę miłością wielką od lat. Zarówno osobno jak i w duecie. Czasem się wkurzam, że sę teraz tak popularne, ale z drugiej strony cieszy mnie to, bo mogę sobie za niewielkie pieniądze sprawić np. takę biżuterię:
Tak czy siak – trafiłam na ten wpis i zmarłam… bo nie dość, że wyzwanie kolorystyczne wprost dla mnie stworzone, to jeszcze rewelacyjny pomysł – jak wiadomo, ja lubię rzeczy praktyczne. Wszystko musi być po coś. A z drugiej strony wciąż za mało mam czasu na tworzenie spójnych albumów, albumików itp. Taki “wędrujący zostający w domu” to dla mnie wprost idealne rozwiązanie. W końcu mogłabym tworzyć coś dla siebie, mając na to dużo czasu i jednocześnie bat nad głowę w postaci konkretnych wytycznych i terminu… Czym prędzej pobiegłam więc dowiadywać się co, kto, z kim i dlaczego ;) No i okazało się, że wyzwanie zorganizowały między sobą dziewczyny związane z ILS, ale na szczęście dla mnie – pozwoliły mi się dołączyć – ot tak po prostu :) I za to wielkie wielkie dzięki.
Czasu miałam mało, bo chciałam jak najszybciej nadgonić – więc mój (nie)wędrujący nie ma jeszcze okładki… Styczniowy wpis powstał wczoraj i od razu przyznaję – zdjęcie nie jest ze stycznia… okazuje się bowiem, że jesteśmy tak zapracowani, że aktualnie jedyne zdjęcia, jakie robię – to zdjęcia kraftowej twórczości… A więc kolejne wyzwanie przede mnę :)
A jeśli styczeń, to co? Postanowienia na nowy rok. W zasadzie ich nie robię. Ale mam kilka takich powiedzmy “planów”, co do siebie i tego, co wokół mnie. Między innymi takich, żeby pamiętać o tym, że dobrym trzeba być także dla siebie. Mniej przejmowania się cudzymi problemami i fochami, więcej samoakceptacji i wiary, że to, co robię jest po prostu dobre i na swój sposób wyjątkowe.
Brzmi egoistycznie? Może. Ale ja po prostu bardzo często o tym zapominam…
Albumik będzie malutki – wymiary 14×10cm… Jakoś tak czułam potrzebę takiej małej formy.
Nie mam jeszcze w pełni przemyślanego pomysłu na jego treść. Chciałabym po prostu zrobić coś dla siebie. Coś optymistycznego, pozytywnego, do czego warto wrócić w chwilach zwątpienia, ale jednocześnie będącego swego rodzaju “pamiętnikiem”. Może bez bardzo osobistych zapisków, ale z emocjami ukrytymi mniej lub bardziej. Nie wiem, czy uda mi się zachować tę tendencję, ale inspiracje muzyczne pojawiają się w większości moich wpisów. Mam więc nadzieję, że nie zabraknie ich również tutaj :)
(pozostałe (nie)wedrujące: Anna Maria, Ciasteczko, Eight, Jaszmurka, Mia Mi, Nulka, Rae, Yovi)
Komentarze (10)













