Portret kobiecy
Musi być do wyboru,
Zmieniać się, żeby tylko nic się nie zmieniło.
To łatwe, niemożliwe, trudne, warte próby.
Oczy ma, jeśli trzeba, raz modre, raz szare,
Czarne, wesołe, bez powodu pełne łez.
Śpi z nim jak pierwsza z brzegu, jedyna na świecie.
Urodzi mu czworo dzieci, żadnych dzieci, jedno.
Naiwna, ale najlepiej doradzi.
Słaba, ale udźwignie.
Nie ma głowy na karku, to będzie ją miała.
Czyta Jaspera i pisma kobiece.
Nie wie po co ta śrubka i zbuduje most.
Młoda, jak zwykle młoda, ciągle jeszcze młoda.
Trzyma w rękach wróbelka ze złamanym skrzydłem,
własne pieniądze na podróż daleką i długą,
tasak do mięsa, kompres i kieliszek czystej.
Dokąd tak biegnie, czy nie jest zmęczona.
Ależ nie, tylko trochę, bardzo, nic nie szkodzi.
Albo go kocha albo się uparła.
Na dobre, na niedobre i na litość boską.
Zmieniać się, żeby tylko nic się nie zmieniło.
To łatwe, niemożliwe, trudne, warte próby.
Oczy ma, jeśli trzeba, raz modre, raz szare,
Czarne, wesołe, bez powodu pełne łez.
Śpi z nim jak pierwsza z brzegu, jedyna na świecie.
Urodzi mu czworo dzieci, żadnych dzieci, jedno.
Naiwna, ale najlepiej doradzi.
Słaba, ale udźwignie.
Nie ma głowy na karku, to będzie ją miała.
Czyta Jaspera i pisma kobiece.
Nie wie po co ta śrubka i zbuduje most.
Młoda, jak zwykle młoda, ciągle jeszcze młoda.
Trzyma w rękach wróbelka ze złamanym skrzydłem,
własne pieniądze na podróż daleką i długą,
tasak do mięsa, kompres i kieliszek czystej.
Dokąd tak biegnie, czy nie jest zmęczona.
Ależ nie, tylko trochę, bardzo, nic nie szkodzi.
Albo go kocha albo się uparła.
Na dobre, na niedobre i na litość boską.
Dziś tylko tyle, aż tyle, póki co :) Robię robię, nie mam zdjęć, nie zdążam notorycznie.
Kręcę loki i z brawurą wchodzę w życiowe zakręty. Nie o tym ten blog, ale z drugiej strony przecież i o mnie, więc w zasadzie dlaczego nie? ;)
Muzycznie? Muzycznie jest tak:
Komentarze (6)Komentarze (6)
Zostaw komentarz




oj, pokaż coś “swojego”, stęskniłam się za twoimi pracami!!! :)
muzycznie u mnie dokładnie to samo:)
Pozdrawiam serdecznie !
Poluzjanci są niesamowici :)
zaglądam do Ciebie na scrappassion, teraz wpadłam na bloga i piszę, bo strasznie się cieszę, że ktoś poza mną właśnie słucha Polu Polu :) jestem nałogowcem i dziesięcioletnie oczekiwanie wkońcu wynagrodzone :]
uwielbiam ten wiersz od 2005 r., wtedy właśnie wykorzystałam go do prezentacji maturalnej. ;)