anai – making my things public


Lemon tree

Dziś czwartek, więc pora na kolejne mixedmediowe wyzwanie na portalu Polki Scrapują. Tym razem prowadzącą jest Tusia, a prace mają nawiązywać do tematu “Drzewo”. Po resztę wytycznych i prace projektantek zapraszam tutaj. Mam nadzieję, że poczujecie się zainspirowane do zmierzenia z tym wyzwaniem :)

Temat mnie zmotywował do realizacji planu bardzo już dawnego – mój własny album, co w stylu art journala, w którym będę wklejać różne prace – bez zasad, bez konkretnego założenia, po prostu to, co mi zagra w duszy i bez narzuconego harmonogramu. Tak więc moje “Drzewo” zajmie honorową pierwszą stronę… :)

Papier jak widać jest. Drzewo jest. Jest też opakowanie po próbce perfum “she wood” – czyli też drzewo. I drewniana wykałaczka :)
Dodatkowo – tusz distress do cieniowania brzegów i tusze z perfect pearls sprayowane na serwetce. Jest też glossy accents – kropeczki i wypełniony kwadracik w opakowaniu po perfumach. Crackle accents, którego chyba nie widać na zdjęciu. Kropeczki wypukłe robione brązową perłową konturówką i trochę brokatu w kleju. Oraz rubons.
Kawałki innych tworzyw – papierowa miarka z ikei, kawałek materiałowej torby na zakupy oraz zardzewiałe części zegarkowe.

Baaaaaardzo lubię te mixedmediowe czwartki :D

A inspiracja muzyczna do tej pracy jest dość oczywista:

  • Share/Bookmark
Komentarze (2)

5 rzeczy, które odmieniły moje życie… oraz Koty!

Takie oto wyzwanie rzuciła mi ostatnio Tusia… hmmm wolałabym chyba zrobić tajemniczego scrapa na ten temat niż pisać ;) Jakoś tak się składa, że wydarzenia negatywne, dramatyczne i smutne mają (moim zdaniem) o wiele bardziej intensywny wpływy na nasze życie i rozwój, niż wydarzenia radosne. Z drugiej zaś strony ograniczenie się do jedynie pięciu rzeczy wydaje mi się zadaniem strasznie karkołomnym… bo jak niby mam zadecydować, co odmieniło moje życie bardziej, a co mniej? Które 5 rzeczy jest warte wspomnienia o nich, bez jednoczesnego nadmiernego odsłaniania się???

Pozwolę sobie zatem odpowiedzieć jednym tchem i bez nadmiernych uzasadnień, za co z góry przepraszam :)

  1. idiotyczna choroba – zmaganie się z własnymi słabościami, nowe spojrzenie na świat i otoczenie, rozwój.
  2. koncert Myslovitz – 11.08.2007 ;)
  3. film “Mulholland Drive” – a raczej wyjście na niego do kina. Punkt zwrotny, który wiele zmienił. Niekoniecznie na lepsze :/
  4. internet – z całym swym bogactwem – wiedzy, informacji, zdjęć, tutoriali, ciekawych ludzi…
  5. zeszłoroczne lato – osobiste dramaty i odrodzenie ;)

Oczywiście takich punktów zwrotnych w moim życiu była cała masa. Zwłaszcza, że należę do osób, które lubią doszukiwać się “znaczenia” :) Ale to opowieści na zupełnie inny czas i miejsce…

Za to chętnie się dowiem, jakie 5 rzeczy, które odmieniły ich życie wymienią koleżanki:
- Bea
- Kamilcia_W
- UHK


A dalej w podobnym temacie – hmmm moje życie po raz kolejny zmieniło się 10 dni temu.
Zaczęło się od tego, że w czwartek 29.07 ustaliliśmy po raz kolejny, że z adopcją kota musimy jeszcze poczekać.
Natomiast w piątek rano przypadkiem na facebooku kliknęłam w linka od Ani Grunwald i trafiłam na ogłoszenia Pomorskiego Kociego Domu Tymczasowego.
Wieczorem było już wiadomo, że w sobotę rano pojedziemy po Zenka. Kupiliśmy wyprawkę, wysprzątaliśmy mieszkanie, zaopatrzyliśmy lodówkę…
A w sobotę na miejscu okazało się, że w zasadzie to Zenek ma jeszcze najlepszego kumpla i hmm… szkoda ich rozdzielać.

I tak w naszym domu zamieszkali Leo (mleko z cynamonem) i Zen (mleko z pieprzem i solą) :)
Dwa różne charaktery. Dwa różne sposoby bycia. Dwa słodkie kociaki, które się ganiają, gryzą, myją wzajemnie i czasem nawet razem śpią :) Cudownie jest obserwować jak powoli się oswajają, jak rosną, jak wytwarzają sobie nowe zwyczaje. Wiem już, że faktycznie dwa koty to zupełnie inna historia niż jeden kot. Ale też o dziwo – dwa wymagają mniej zainteresowania ze strony człowieka – zajmują się same sobą. Zawsze mają towarzystwo do zabawy i może też dzięki temu wcale tak dużo nie broją.

Uwaga – koci budyń! Dużo zdjęć, a z czasem pewnie będzie jeszcze więcej… :)

Kiedy zabieraliśmy Leosia i Zenka w ich poprzednim miejscu zamieszkania było jeszcze 10 równie rozkosznych kociaków… Jeśli więc mieszkacie w Trójmieście lub okolicach i marzycie o tym, żeby do snu kołysało Was miarowe mruczenie, a rano rozbudzało kocie ocieranie o nogi i pomiaukiwanie w stylu “szybciej szybciej, fajna jesteś, ale daj mi w końcu śniadanko!”… jeśli macie szansę i ochotę dać nowy dom jakiemuś biednemu kociakowi, albo znacie kogoś, kto może i chce – to polecam bardzo PKDT lub kontakt ze mną, a ja już pokieruję gdzie trzeba ;)
Kociaki potrafią być szalenie wdzięczne!

A my osobiście baaaardzo dziękujemy Marlenie, że zaufała nam i pozwoliła zaadoptować nasze kociaki, oraz za wszelką pomoc i porady, których nam udzieliła później!

  • Share/Bookmark
Komentarze (9)

Każdemu wolno kochać…

Kolejne czwartkowe wyzwanie w dziale Mixed Media na portalu Polki Scrapują ma temat “Zatrzymać kawałek lata”, a prowadzącą jest Annar.
Zgodnie z wytycznymi stworzyłam tło o nietypowej strukturze – kawałek falowanego kartonika (prezent od P. ;) ) pokryty farbami pękającymi, tuszem, perfect pearls i matowym lakierem. W charakterze suszonych kwiatów użyłam pot-pourri (dodatkowy plus – praca pachnie ;) ) oraz suszków znalezionych w dekoracjach kuchennych ;) Napis wycięty z gazety, znaczki z wakacyjnych przesyłek. Motyl pokryty jest różowym tuszem i crackle accents.

Temat skojarzył mi się jakoś tak słodko-gorzko. Z pewną refleksją na temat tych różnych lat, które były. Miłości mniej lub bardziej wakacyjne… bo cóż innego można chcieć zatrzymać jeśli nie kawałek miłości? Pięknie mi dziś trafia w klimat ten teledysk, choć przecież zupełnie nie jest to muzyka, której słucham na co dzień… Teledysk, którego pewni nigdy bym nie obejrzała, gdyby nie… Miłość ma różne oblicza prawda? A są aktorzy, którzy zawsze będą wywoływać uśmiech na mojej twarzy :)

Pozornie bez związku – Magda, pojedźmy tam kiedyś jeszcze pod namiot! ;)

a teraz pędzę do kina :)
Miłego weekendu kochani!

  • Share/Bookmark
Komentarze (5)

Summer in the city

po pierwsze – dwie zaległe prace mixed-mediowe na czwartkowe wyzwania dla portalu Polki Scrapują.

Pierwsza to moja wybitnie mixed-mediowa próba stworzenia obrazka bez obrazka ;)
Pozwoliłam sobie na eksperymenty… Nie do końca może jestem zadowolona z efektu… ale zawsze to nowe doświadczenie.

Ramka z ikei pomalowana rozwodnioną farbą akrylową, ozdobiona dodatkowo crackle paint, brokatem i papierowymi kwiatkami-zawijaskami.

Tło z brązowego kartonika – sprayowane tuszami z pefect pearls i chlapane farbą. Prostokąt po lewej stronie to metalowa płytka pomalowana tuszami alkoholowymi i ozdobiona koralikami. Wypukły element na środku to tzw. kaboszon, który w rzeczywistości jest magnesem – więc można go przyczepiać i odczepiać :)

Po prawej stronie ramki moje próby z nadawaniem papierom formy 3D ;) Pseudo kwiatek ze środkiem z włochatej włóczki :)

Druga praca to dziecięca karteczka z wykorzystaniem filcu:

Pozdrawiam Was bardzo gorąco i sierpniowo (w Trójmieście dziś znowu ciepło i duszno) i obiecuję jeszcze kilka prac w tym tygodniu :)
U mnie masa zmian życiowych i zapowiada się fajny tydzień, bo przyjeżdża miły gość!

  • Share/Bookmark
Komentarze (5)

Życie jest jak pudełko czekoladek

Ufffff w taki upał nawet nie chce mi się myśleć o czekoladzie :)

Kolejny tydzień pod znakiem weny, braku czasu i nieustannego biegania i załatwiania różnych spraw. Lipiec w ogóle okazał się być miesiącem imprez – głównie rodzinnych. Cóż – nawet własną rodzinę można odkrywać na nowo :)

W tym zabieganiu oczywiście musiałam znaleźć odrobinę czasu na kolejne mixed-mediowe wyzwanie. Tym razem Tusia zażyczyła sobie pudełka w kolorach niebieskim i zielonym, z wykorzystaniem farby, tuszu, koralików i wycinanego papieru.

Pewną nowością jest to, że pudełeczko skleiłam sama od podstaw – fajna zabawa. Ma wymiary 5×5x5 cm plus ozdoby na wieczku.

  • kolory jak widać
  • farba – crackle paint
  • koraliki – zielone przy kwiatkach
  • wycinany papier – no w sumie całe pudełko, a oprócz tego kółka puncherem i zwijane kwiatki (mój pierwszy raz – ha!)
  • tusz – niebieski kredowy na brzegach kwiatków i na etykietce z napisem, distress do postarzania i stazon (napis)
  • brokat i glossy accents gratis ;)

Kolejne wyzwanie to LO “clean&simple” zaproponowane przez Mirabeel.
To chyba nie jest mój styl, ale faktycznie może być to fajna zabawa i możliwość robienia scrapa na czas – zapewniam, że pół godziny jest w zupełności wystarczające na wykonanie :)
Użyte materiały – brązowy kartonik, chorągiewki z papieru basic grey, biała farba akrylowa, pół rubonsa, metka od spodni, kawałki tekturki falistej, dwie metalowe podkładki i trochę przeszyć. No i rzecz jasna zdjęcie :)
Nie jestem do końca pewna, czy chlapanie farba zalicza się do kategorii “clean”, ale na pewno cała praca jest bardzo “simple” ;)

I kolejna już praca (zauważam ostatnio interesujący trend – mam więcej prac, a coraz mniej czasu na ich publikowanie na blogu ;)))) ) – tym razem zupełnie bez wyzwań. Zamówiona przez kolegę kartka urodzinowa dla pewnej pani, o której wiem tylko, że lubi żywe kolory :)
Nie wiem jak to się stało, ale zrobiła się praktycznie sama…

Miłego weekendu kochani!

  • Share/Bookmark
Komentarze (9)