Zmiany?
Czy macie czasem tak, że pomysłów jest tak wiele, a czasu tak mało, że próbujecie robić wszystko na raz, więc w zasadzie nie wychodzi Wam nic?
Nawet nie chce mi się myśleć o tych wszystkich rozbabranych i wciąż niedokończonych projektach…
Dużo się dzieje, dużo się uczę, dużo bym chciała zrobić. Póki co z przerażeniem w oczach myślę o zbliżającej się przeprowadzce. Czy ktoś mógłby się za mnie spakować? ;)
Póki co – dzisiejsze zabawy z komputerem na szybko:
Większy format tutaj.
A piosenka na dzisiaj wygląda tak:
Komentarze (11)Portret kobiecy
Zmieniać się, żeby tylko nic się nie zmieniło.
To łatwe, niemożliwe, trudne, warte próby.
Oczy ma, jeśli trzeba, raz modre, raz szare,
Czarne, wesołe, bez powodu pełne łez.
Śpi z nim jak pierwsza z brzegu, jedyna na świecie.
Urodzi mu czworo dzieci, żadnych dzieci, jedno.
Naiwna, ale najlepiej doradzi.
Słaba, ale udźwignie.
Nie ma głowy na karku, to będzie ją miała.
Czyta Jaspera i pisma kobiece.
Nie wie po co ta śrubka i zbuduje most.
Młoda, jak zwykle młoda, ciągle jeszcze młoda.
Trzyma w rękach wróbelka ze złamanym skrzydłem,
własne pieniądze na podróż daleką i długą,
tasak do mięsa, kompres i kieliszek czystej.
Dokąd tak biegnie, czy nie jest zmęczona.
Ależ nie, tylko trochę, bardzo, nic nie szkodzi.
Albo go kocha albo się uparła.
Na dobre, na niedobre i na litość boską.
Dziś tylko tyle, aż tyle, póki co :) Robię robię, nie mam zdjęć, nie zdążam notorycznie.
Kręcę loki i z brawurą wchodzę w życiowe zakręty. Nie o tym ten blog, ale z drugiej strony przecież i o mnie, więc w zasadzie dlaczego nie? ;)
Muzycznie? Muzycznie jest tak:
Komentarze (6)Flying high :)
Podobno dawno nic nie pisałam. No faktycznie :)
W takim razie dziś na szybko notka fotograficzno-muzyczna, tak po prostu, żeby przebieg był.
Zainspirowana przez Nataly, Nulkę i Annę-Marię dołączyłam do grupy “Bench Monday” i w ramach możliwości (hmmm hmmm ;) ) postaram się regularnie podrzucać Wam kolejne dziwne poniedziałkowe fotki :) Oczywiście zachęcam do dołączenia do zabawy.
Poniedziałkowa fotka na szybko wygląda tak, że siedzę na stole w kuchni z nogami na krześle, a aparat z opóźnionym zapłonem umieszczony jest w piekarniku :) Czego to sie nie robi dla sztuki, nie? :)
A muzyczny dodatek, który dziś jakoś tak chodzi mi po głowie, wygląda tak:
Miłego tygodnia!
Komentarze (8)Who’s bad?
Przepadłam w czasoprzestrzeni ewidentnie. Ale już jestem jestem, noworoczne postanowienia poprawy zostały pomyślane, z realizacją jak zwykle gorzej, ale oczywiście, że dam radę :)
Po pierwsze – wśród osób, które zostawiły komentarze pod poprzednia notką wylosowałam Betty Boop i to do niej trafi zawieszka. Bardzo się z tego cieszę. Skontaktuję się mailowo :)
A teraz coś nowego – pierwsza praca tego roku to wynik nocnej weny sprzed dwóch dni. Znów art-piaskownica i lift, który w zasadzie już się u mnie pojawił kilka miesięcy temu – o tutaj. Tym razem w nowym kobiecym wcieleniu. Już zapakowany w ramkę wisi u mnie na ścianie :) rozmiar ten sam – 23×23 cm, układ ten sam, a jakoś tak chyba ciut inaczej?
Co do materiałów – baza to papier dcwv z serii “old world”, wycinane elementy na pewno basic grey oraz jakis stary zapomniany papier nieznanego pochodzenia :) perełki, kryształki, konturówki 3d, oraz dużo dużo migoczących drobinek perfect pearls, których oczywiście nie widać na zdjęciach :>
Ciekawostka – wykorzystałam dwa ususzone listki róży – pozostałość po urodzinowym bukiecie. Taki to mój “smaczek” :)
Święta były miłe i spokojne, w Nowy Rok weszłam z szerokim uśmiechem na twarzy. Miałam ponad tydzień wolnego, który wykorzystałam na małe przemeblowanie i nadrobienie zaległości serialowych i towarzyskich ;) Były też przeróżne zawirowania i tworzenie nowego imidżu na okazję Sylwestra. Kicz-party okazało się rewelacyjnym pomysłem, a ja w końcu mogłam bez kompleksów pokazać światu swoje uwielbienie do ozdóbek, świecidełek, pierdółek, brokatu i stylu gwizadek muzyki pop. uzupełnieniem stroju była dżinsowa katanka (obowiązkowy element lat 80-tych, prawda?), która nie załapała się na ani jedno zdjęcie. A może szkoda, bo trochę ją przyozdobiłam za pomocą perłowej farbki i różnokolorowych brokatów w kleju ;) Od tego czasu w zasadzie codziennie chciałabym nosić tiulową spódniczkę i brokatowe loki i niech Karola mówi do mnie “Dodusiu” ;) Zdaje się, że powinnam zmienić branżę na bardziej, hmmm, rozrywkową ;)
A muzycznie było na przykład tak:
Wszystkiego najlepszego w nowym roku, kochani! :)
Komentarze (14)Ona czyli ja – długo, słodko i w ogóle
Po pierwsze i najpierwsze kochane koleżanki z Craftowa zaprosiły mnie do szybkiego twórczego projektu – dwie prace inspirowane potrawami wigilijnymi (poparte przepisami oczywiście).
Szczerze? Kompletnie nie miałam na to czasu. Ale też kompletnie nie mogłam odpuścić :)
W związku z powyższym obydwie prace powstały dziś w nocy…
Pierwszą miałam w głowie długo, ale (jak się zapewne domyślacie) wyglądała tam nieco inaczej. Inspiracja pierożkami z kapusta i grzybami (uwielbiam!) dotyczyć miała tej “ciasteczkowej” ramki – takie wiecie pierożki poukładane dookoła niby, ale im dalej w las, tym więcej zmian koncepcji. I co nam wyszło? Nie oszukujmy się – prawdopodobnie raczej rogaliki z marmolada różaną i lukrem… ale kto by się przejmował takimi szczegółami. Ważne, że potrawa świąteczna jest :)
Gruba baza tekturowa o wymiarach 16×16 cm, oklejona serwetką i maziana różnymi specyfikami. Ramka z zielonego filcu, pomalowana crackle paint. Oprócz tego stemple, perfect pearls, stickles, embossing na ciepło, perłowa farbka 3d, kulki w żelu i sznurek.
Z kolei druga praca powstawała praktycznie sama. Od razu wiedziałam co z czym, dlaczego i jak – materiały same pchały się w ręce. Pewnie częściowo z tęsknoty za ciastem miodowym, którego w tym roku chyba jednak nie będzie na moim świątecznym stole :)
Baza ze scrapińca ozdobiona głównie przy użyciu papierów Graphic 45 (miłość od pierwszego wejrzenia, wciąż czekająca na swoją kolej :) ). Dużo tuszu Distress Walnut Stain, stickles, kwiatki, kawałek tasiemki, mechanizm zegarkowy (zegar to niezbędny element przy pieczeniu ciast, prawda? ;) ).
I oto jest – miodowy przekładaniec.
Obydwa inspirujące przepisy możecie już dziś zobaczyć na craftowie.
A przy okazji w związku ze związkiem, że począwszy od dzisiaj znów jestem o rok starsza, pozwalam sobie na małe słodkości… wiem wiem. Mam jeszcze kilka zaległych prezentów do rozesłania… Ale tym razem sprawa jest prosta o tyle, że podarunek jest już gotowy :) Wśród osób, które wpiszą komentarz pod tym postem, wylosuję jedną, do której trafi nagroda. A jest nią prezentowana powyżej ciastowo-miodowa-tago-zawieszka :) Postaram się jeszcze dziś wieczorem dorzucić więcej zdjęć. Rano niestety zabrakło mi już czasu na ich przygotowanie…
Na komentarze czekam do 30.12.2009 do godziny 23:59 :) Może ktoś się skusi? Przypominam, że zawieszka została wykonana własnoręcznie w dniu moich osobistych 32 urodzin.
Przy okazji mała prywata i istotne pytanie – która to Magda przysłała mi śliczną kartkę z drzewkami? Proszę się przyznać, bo nie wiem komu dziękować :>
aaaaa jeszcze muzycznie. Piosenka na dziś i nie tylko:
Żegnaj numerologiczna dziewiątko. Przyniosłaś mi wiele radosnych chwil i nowych cudnych znajomości, ale też masę bólu. Nie będę za Tobą szczególnie tęsknić, cieszę się, że mijasz, ale też nie żałuję, że byłaś.
Przede mną nowe przygody :)











