Pozytywnik

Znów mi gdzieś uciekły dwa tygodnie! Czas w tym roku pędzi mi jak szalony, a wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie. To bardzo ważny rok – już to wiem. Zaczął się ciężko i nadal potrafi mi nieźle dowalić, ale jednocześnie widzę i czuję jakąś wewnętrzną zmianę, która była mi bardzo potrzebna. Na pewno jest w tym zasługa pewnej D. – fajnej, silnej babki, która pozwoliła mi zobaczyć wyraźniej, co we mnie najlepszego.
Staram się teraz tego nie stracić i stąd też niedawny pomysł na „pozytywnik”. Taki mini notes, w którym warto zapisać czy wkleić dobre, ważne, wzruszające myśli czy cytaty.
Mam nadzieję, że wypełni się nimi po brzegi i będzie dla mnie pamiątką na długi czas.
W roli głównej notes, tagi i stemple od Studio Forty.

Czytaj dalej „Pozytywnik”

Obrazek

Czarne serca

A czy wiesz, że kiedyś dawno dawno temu za górami za lasami próbowałam swoich sił w decoupage’u? Ba. Jeszcze wcześniej w ręcznie robionej biżuterii. Generalnie rękodzieło jest mi bliskie i w większości pociągające.
No ale tym razem na tapecie decoupage – nasza wspólna przygoda zaczęła się jakieś 8-9 lat temu – w okresie moich scrapowych początków. Ale prawda jest taka, że zwyczajnie po prostu szybko mi się znudziło. Papier wydawał się dawać więcej możliwości, kartki i notesiki zajmowały mniej miejsca, a przede wszystkim scrapbooking i jego pochodne nie wymagały tak dużej ilości preparatów, jak decoupage… Zrobiłam dosłownie 3-4 prace i porzuciłam temat.
Oczywiście przez lata wiele mi się pozmieniało, zapałałam miłością do wszelkiego rodzaju mediów, a ostatnio też coraz częściej eksperymentuję z ozdabianiem drewnianych przedmiotów (to na pewno w dużej mierze dzięki współpracy ze sklepem Zielone Koty, bo tam drewnianych i sklejkowych cudów naprawdę nie brakuje).

No i właśnie – kilka dni temu odwiedziłam sklep osobiście i jak zwykle wyszłam po pierwsze z torbą zakupów, a po drugie z nowymi pomysłami i inspiracjami. Bardzo lubię te wizyty między innymi właśnie dlatego, że mam możliwość obejrzenia produktów na żywo, ale też porozmawiania z dziewczynami, obejrzenia przygotowanych przez nie prac, zobaczenia, jak dany produkt sprawuje się w praktyce.
I tak właśnie zupełnie „przypadkiem” zakochałam się w pewnej serwetce. Czytaj dalej „Czarne serca”

Czarne serca

Oh, but my darling…

Nie wiem jeszcze czy to kwestia wieku, punktu w życiu, rozwoju, zmian pór roku, smogu w powietrzu, zamknięcia w sobie czy wręcz przeciwnie – otwarcia. Niewątpliwym jednak jest, że czas jest przełomowy, mój świat zmienia się ostatnio jak w kalejdoskopie, a kolorowo migające kształty i układanki są równie kuszące, co przerażające. Na wszystko patrzę z kilku stron, dostrzegam kilka wymiarów i czasem nadmiar obserwacji zapiera mi dech w piersiach z zachwytu, ale też czasem sprawia, że mam ochotę wiać gdzie nogi poniosą – ze strachu.
Testuję sama siebie, wyznaczam kolejne cele, staram się przekraczać granice, których z jednej strony przekraczać wcale nie chcę, bo pozostanie w swojej strefie komfortu jest kuszące, a z drugiej strony czuję bardzo wyraźnie, że przekroczenie ich może dać mi dużo satysfakcji. I daje.

Nie zawsze jest łatwo

Dwa kroki w przód, jeden do tyłu – i tak w kółko.
Jestem mistrzem świata w wątpieniu w siebie. Znasz to?
A jednocześnie przecież lubię siebie BARDZO. Ba! Z roku na rok coraz bardziej.
Zastanawiam się wciąż, gdzie zaprowadzi mnie ten rok. Przyglądam się, jak powoli się rozwija. Wyczekuję już liści i zieleni. Szukam inspiracji. Otwieram się na nowe i daję sobie kopa w tyłek, nawet gdy mi się nie chce.
Po trzech tygodniach przerwy (i generalnie dość słabej motywacji ostatnimi czasy) wracam na siłownię, idę dzień po dniu – spodziewam się bólu, trudu, oporu, a tymczasem już pierwszego dnia endorfiny robią swoje i nadziwić się nie mogę, jakie to przyjemne… Jak miło jest przekraczać własne granice, mówić sobie – jeszcze 3 razy, jeszcze 5 minut, a może jeszcze 10. I jakie to miłe uczucie już po – kiedy człowiek idzie i czuje ciężar i napięcie mięśni, a jednocześnie tę niezwykłą lekkość. Dla mnie – osoby, która całe życie była ze sportem na bakier – to nadal zaskakujące odkrycie. Zimą odpuściłam trochę, męczyło mnie, nie mogłam złapać rytmu, a teraz właśnie poczułam, że ten zimowy marazm mija, że coś pękło, przeskoczyło, że trybiki wskoczyły na swoje miejsce i maszyneria powoli się rozkręca.
Od kilku miesięcy wnikliwie i systematycznie przepracowuję swoje emocje. I choć bywa nieprzyjemnie, to też odpowiedzi jest coraz więcej, a strachu coraz mniej, a nawet gdy mnie dopada, to szybciej znajduję sposoby, by go okiełznać.

To jedno z większych wyzwań, które sobie stawiam ostatnio – przestać się bać. Na wielu polach. Znaleźć w sobie odwagę, by próbować nowych rzeczy i nie zastanawiać się, czy wstyd, czy porażka, czy aby na pewno, a w ogóle to „co ludzie powiedzą”.

„There is freedom waiting for you,
on the breezes of the sky,
And you ask „What if I fall?”
Oh but my darling,
What if you fly?”
― Erin Hanson

Ten właśnie cytat miałam w głowie tworząc nową ofertę warsztatową. Lubię go – można go tak wspaniale dopasować do wielu płaszczyzn. Bo chcę, żeby te moje warsztaty były nie tylko o tym, jaka farba najlepsza, jaki tusz i jak trzymać pędzel. Zdecydowanie nie. Chcę, żeby były też o tym, żeby się nie bać, żeby próbować i jak znaleźć w sobie tę odwagę, siłę i SIEBIE. I przede wszystkim o tym, że radość tworzenia to doskonały balsam dla duszy. Czytaj dalej „Oh, but my darling…”

Obrazek

Twórcza energia we mnie buzuje!

Lubicie otaczać się ładnymi rzeczami?
Ja bardzo!
Lubię ładne ubrania, ładne meble, ładne naczynia. Mają dla mnie znaczenie opakowania kosmetyków, okładki książek, wzory na dywanach czy zasłonkach. Zwracam uwagę na dobór kolorystyki i design. Lubię, gdy jest porządek.
A jednocześnie z bólem przyznaję – jestem trochę bałaganiarą i żyję w pośpiechu.
Coraz częściej łapię się na tym, że gdy mam coś przygotować dla innych, to potrafię poświęcić dużo czasu i energii, a gdy mam coś przygotować dla siebie to wybieram drogi na skróty. Czytaj dalej „Twórcza energia we mnie buzuje!”

Twórcza energia we mnie buzuje!

Stemplowane kartki

Kolorów! Kolorów pragnę! (napisała kobieta, która ostatnio zakupiła 2 szare sweterki, trzy szare koszulki i szare buty…)
Cóż każdy ma prawo do pewnej niekonsekwencji.
Uwielbiam czerń, szarość, chłodne minimalistyczne kolory. Ale uwielbiam też jaskrawe mocne akcenty. Jestem sprzecznościami. Pasują mi kontrasty.
I z tej potrzeby kolorów przygotowałam ostatnio 3 karteczki (ja? karteczki?). A w ramach rozrywki nakręciłam dla Was filmik pokazujący proces tworzenia.
W roli głównej stemple ze Studio Forty i Stamp Perfect Tool – moja nowa miłość. Oraz oczywiście mgiełki Dylusions – mój pierwszy wybór, jeśli chodzi o żywe nasycone kolory.

Tym razem trochę mniej mediowo, trochę minimalistycznie, ale nadal kreatywnie. Lubię robić prace, w których media mają swoją rolę, ale wcale nie musi być ich strasznie dużo. Czytaj dalej „Stemplowane kartki”

Film

Nowe warsztaty – mediowe tagi

Hej hej!
Podobno dziś „blue monday”, a ja jakoś zupełnie na przekór tryskam dziś dobrym humorem. Ciekawe czy ta tendencja się utrzyma na cały tydzień?
Weekend minął mi bardzo kreatywnie – zarówno przy scrapowym biurku, jak i przy kompie. I wiesz co? Jak się robi coś z pasją, to nawet jak człowiekowi trochę brakuje czasu na sen, to jest zadowolony i radosny. Ciekawe, prawda?

A no właśnie – w temacie pasji. Wspominałam już jakiś czas temu, że warsztaty dają mi ogromnego kopa energetycznego. Stres, radość, adrenalina i przede wszystkim satysfakcja, kiedy widzę zadowolone kursantki.
Zatem – najwyższa już pora na nowe warsztaty:

Zapraszam na warsztaty „Mediowe tagi w Duecie” aż do trzech miast: Czytaj dalej „Nowe warsztaty – mediowe tagi”

Nowe warsztaty – mediowe tagi

Rozedrganie

Ha! Ostatni czas jest jakiś taki mocno kreatywny. Dużo pomysłów, dużo wewnętrznych zmagań, dużo eksperymentów. Masz czasem tak, że czujesz, że choć bywa trudno, to właśnie jest jakiś moment przełomowy? Jakiś taki skok rozwojowy?
Ja czasem tak miewam.

Z jednej strony – nadal gdzieś w środku sobie skrycie marzę o jakimś takim uporządkowaniu. Chciałabym nic nie musieć, nie martwić się zbytnio, siedzieć sobie gdzieś w jakimś wymarzonym przytulnym domku, z wymarzoną czyściutką i przestrzenną pracownią (wyobrażam sobie, że teraz każdy, kto choć trochę kocha mixed-media, parska śmiechem czytając słowo „czyściutką”) rodem prosto z kanałów jutubowych tych amerykańskich scraperek, co mają pracownie zaopatrzone mniej więcej tak, jak małe scrapowe sklepy. Mogłabym sobie wstawać rano, medytować, ćwiczyć jogę w ogrodzie (logicznym jest bowiem, że przytulny domek umiejscowiony byłby raczej w rejonach, do których zima nie dociera), witać się ze słońcem pokłonami, na tarasie spożywać nasiona chia czy inne super trendy wynalazki, a potem z kubkiem pysznej kawy / herbaty / czegokolwiek (chociaż chyba właśnie znów porzuciłam kawę i herbatę. Spożywam za to hektolitry wody z cytryną i imbirem) i w spokoju mogłabym po prostu oddawać się przyjemności tworzenia.
Owszem. Czasem dopada mnie taka wizja i co ciekawe – jeszcze nie porzuciłam całkowicie myśli, że kiedyś się chociaż częściowo spełni. Ba! Myśl ta jest mi dziś bliższa chyba niż kiedykolwiek, choć nadal nie bardzo wiem, jak by się to wszystko miało ułożyć, żebym w tym oddalonym od wszelkiego zimna domku wylądowała…

A tymczasem...

Rzeczywistość dość znacznie odbiega od tych cukierkowych wyobrażeń. Czytaj dalej „Rozedrganie”

Obrazek

Pozytywna motywacja, Zielone Koty i gadanie

Witajcie w nowym roku!
Czas biegnie tak szybko, że nawet nie zdążyłam się obejrzeć, a tu już ponad tydzień minął. I był to dla mnie tydzień szalenie kreatywny. Nagromadziło mi się wszystkiego sporo, oj nagromadziło!

Ale absolutnie nie narzekam!

Na początek bardzo dobra wiadomość – dołączyłam właśnie do DT sklepu zielonekoty.pl, gdzie od stycznia pełnię rolę Koordynatora DT. Mówiłam – nowa przygoda, nowe wyzwania, nowy wiatr w żagle. Miejsce to dla mnie chyba aktualnie najlepsze jakie może być. Dużo mediów, dużo nowych produktów i przede wszystkim – w Gdańsku! Jestem dumna i podekscytowana i to chyba najważniejsze. Mimo że decyzja o zmianie głównego DT nie była dla mnie łatwa, bo takie ze mnie dziwne stworzenie, że się mocno przywiązuję i angażuję, to jednak wiem, że ten czas na zmiany po prostu już nadszedł.
Szykujcie się na wiele nowych mediowych prac, ale także na warsztaty (najbliższe gdańskie 27.01 – dokładniejsze info lada dzień). Czytaj dalej „Pozytywna motywacja, Zielone Koty i gadanie”

Film