Przestań słuchać smutnego klauna

watercolor_journal

Pisałam już wielokrotnie w różnych miejscach, że ważne są dla mnie emocje. Najważniejsze. Chcę czuć, chcę rozumieć skąd się te uczucia biorą, chcę wiedzieć, co na nie wpływa i jak sobie z nimi radzić. Które pielęgnować, a które wyciszać. Nie chcę ich zamykać kompletnie, udawać, że ich nie ma. Nie lubię sztuczności, gier i ciągłego udawania, że jest super.
Moje życie ma pełną paletę barw i mimo generalnej tendencji do optymizmu – mam we krwi całkiem sporą dozę smutku i melancholii. Od lat pracuję nad tym, żeby nie przejęły kontroli nad moim życiem i muszę powiedzieć, że nawet mi się to udaje.

Cukierkowo słodka ja?

Zdarza się czasem tak, że ktoś mi „zarzuca”, że moje prace są takie nazbyt optymistyczne. Że to takie sztuczne i na pokaz. Że przecież zawsze pojawiają się w nich cukierkowe teksty typu „jesteś zwycięzcą”, „jesteś wyjątkowa”, „celebruj życie”, „ciesz się chwilą”, „oh, jak bardzo bardzo zajebiste jest moje życie”

No cóż… Nie chodzi tu o sztuczność, czy udawanie. Powiedziałabym, że jest u mnie dość przeciętnie. Moje życie to upadki i wzloty. Lepsze i gorsze chwile. Zwycięstwa i porażki. Zdecydowanie jednak wolę motywować się pozytywnie i mówić sobie „ciesz się, życiem, Anka! doceń to co masz”, niż dołować się byle problemem, albo dołować się tym, jak to inni mają lepiej, a ja zawsze najgorzej. Szkoda mi na to czasu i energii, bo wiem, że to po prostu nigdzie nie prowadzi.

Ale… nie zawsze się udaje. Czasem i mnie dopada złość, zmęczenie, smutek. Czasem i ja miewam czarne wizje i poczucie beznadziei. Zwykle krótko! Ale jednak. I właśnie o tym postanowiłam stworzyć stronę w moim art-journalu. (Przypominam – art-journal, to taki kreatywny „dziennik”, w którym można sobie robić, co się chce. Na przykład bazgrać. Na przykład narysować smutnego klauna, który chyba nawet nie wygląda jak klaun… hmmm.)
Bo art-journal to idealne miejsce, żeby wyrzucić z siebie emocje. Także takie, jak smutek, strach czy zwątpienie.

Kim jest smutny klaun?

Otóż smutny klaun to ja. Czasem.

Właśnie w te dni, kiedy świat zdaje się walić mi na głowę, wszystko jakoś blednie i jakby traci sens. I pojawiają się myśli, że po co to wszystko, że nie dam rady, że po co w ogóle się starać. Smutny klaun ma zerową motywację i wyjątkowe zdolności do utrudniania sobie życia czarnymi wizjami.

Walczę ze smutnym klaunem i uczę się w ogóle go nie słuchać! Mówię mu zwykle „spoko, pomyślę o tym jutro”, bo doskonale wiem, że zwykle „jutro” oznacza nowy dzień, nowe siły i zupełnie nową energię.

A Ty? Miewasz czasem w środku smutnego klauna, czy nie?

Zapisz

Galeria
  • Maguda

    Matko, jak jak nie lubię klaunów! Zawsze wydają mi się przerażający i tacy sztuczni i…źli. Ja w ogóle średnio lubię maski z jakimś już wyrazem twarzy. Ale do klaunów mam wielką awersję, choć nie mam z nimi żadnych doświadczeń.

    • Zastanawiałam się nawet skąd mi się w ogóle wziął ten „klaun”. I chyba najbardziej chodziło o to poczucie sztuczności właśnie. Sztuczność, fasada, udawanie.
      Co do przerażania zaś – mnie się wydawało, że w tym malunku widać smutną dziewczynkę bardziej niż klauna w sumie i że tu nie ma nic strasznego w zasadzie. Myliłam się bardzo! Mój chłopak zobaczywszy tę stronę powiedział, że to dość makabryczne, że klaunowi oczy wypadły i tak mu wiszą na szypułkach…
      No i tak to. miało być o babskich emocjach, a wyszło trochę helołinowo 😉

      • Maguda

        A wiesz, jak spojrzałam na Twój rysunek to widziałam tam smutną zapłakaną dziewczynkę. W ogóle nie kojarzyła mi się z klaunem jako takim. Może z jakąś maską ewentualnie. Ale raczej z taką niewyraźną, bo zapłakaną, buzią. Za to w pierwszym komentarzu odniosłam się do postaci klauna. Nie chciałabym akurat klauna u siebie widzieć. W moim wewnętrznym świecie istnieje figura Dusiołka leśmianowskiego. Jak już siądzie na piersi i dusi to bywa ciężko.

        Ach, i dziękuję za odwiedziny 🙂 Ja kubków mam całą masę 😉 Zwłaszcza pękatków, bo nie lubię dziwnych kształtów.

  • Maguda

    A smuteczki? To chyba się domyślasz…
    Rzadko robię layouty właśnie dlatego, że musiałyby być smutne 😀 Od kilku lat nie robię za dużo zdjęć, nie fotografuję codzienności i często łapię się na myśli „po co to wszystko” i „bez sensu”. Ale też robić dołujące prace? Po co? Jeśli już to jakieś motywatory. Choćby, jak piszesz, do tego, by wyrzucić to, co złe/niepotrzebne/obciążające. A może troszkę oswoić.

    • Visell

      Zaniechałam robienie Project Life właśnie z powodu smutków. Wszystkie PL, jakie znam są radosne, jasne raczej, wesołe, pokazują fajne chwile z życia. Nie widziałam jeszcze smutnego Project Life.
      Z drugiej strony – może chodzi też o to, aby nasze LO-sy, Project Life, albumy pokazywały też tę drugą stronę życia, jaka, jak przypuszczam towarzyszy każdemu z nas?

      • Coś w tym jest – ale gdybym robiła Project Life, to pewnie bym w nim znalazła miejsce i na smutne chwile. Żeby było prawdziwie. Natomiast u mnie PL się nie sprawdza wcale, bo a) totalnie brak mi systematyczności, b) nie dzieje się w moim życiu tak dużo, żebym miała co utrwalać 😉 Znaczy dzieje się masa rzeczy, ale jakoś nie robię im zdjęć i nie mam potrzeby opisywać. że praca, że dom, że w sumie powtarzające się czynności i ludzie.
        Myślę, że Project Life to jest wspaniała rzecz głównie przy dzieciach – wtedy to wspaniała pamiątka. Ale przy moim trybie życia zdecydowanie lepiej się sprawdza na przykład taki art journal, który można zapełniać od przypadku do przypadku, ale za to władować w niego cały wachlarz emocji 🙂

        • Visell

          U mnie masa się dzieje, choć dzieci brak. Ale też mam problem z tą systematycznością i silną wolą. Już nawet miałam plany, aby znajdować te miłe chwile każdego dnia i utrwalać je na zdjęciu lub małym wpisem w PL. Z takim przepleceniem smutków. Bo ja nie wierzę w te radosne tylko i szczęśliwe Project Life. Ale…być może chodzi o to, aby po latach oglądać i widzieć tylko te fajne chwile?

    • To ciekawe. Moje layouty chyba są neutralne i raczej takie właśnie w kierunku pozytywnej motywacji. Coraz większy problem mam za to z kartkami – bo po co. W sensie nie mają dla mnie ładunku emocjonalnego wystarczającego, żeby chciało mi się je robić.
      Zdarza mi się czasem to „po co to wszystko”, ale jak jest szansa, żeby jakieś emocje uchwycić, poczuć, utrwalić lub z siebie wyrzucić, to zawsze sens się znajdzie 😉

  • Klauny są złe. A emocje i ich wyrażanie dobre. Nie trzeba ich tłumić tylko na nie odpowiadać. Jak jestem zła to trzasnę szafką, jak mi źle to poprawiam sobie humor jakąś robótką. Kiedyś sposobem na to był rysunek. Nieważne jakie emocje ale one są nasze i dobrze je wyrazić, a że inni mają problem z tym że praca za smutna czy za wesoła to… no cóż… niech się zajmą swoimi emocjami 🙂

    • Zdecydowanie tak! Ja z natury trzaskam mało, ale zdecydowanie pragnę przeżywać, wyrażać i utrwalać emocje w sposób taki, na jaki mam akurat ochotę 🙂

  • Wioletta Jagiełło-Czech

    Och ja bardzo często jestem smutna. Zbyt biorę wszystko do siebie. Walczę tak jak Ty ze swoim klownem i mam nadzieje kiedyś nauczę się jak go skutecznie od siebie odstraszać.

    • Trzymam kciuki! Mnie idzie coraz łatwiej. Wraca skubany, ale już wiem, że w pierwszej kolejności warto przeczekać. Nie walczyć z nim na siłę. Po prostu skupić się na czymś innym i zobaczyć, czy sam sobie nie pójdzie 🙂

  • Małgorzata Metryka

    Gdzieś tam jest….Czasem wyłazi…..Ale na krótko, bo jestem teraz na takim etapie swojego życia, że szkoda mi czasu na smutki, smuteczki, złość. Wiadomo, emocje to emocje i nie raz te złe, negatywne mnie dopadają, ale jest tak jak u Ciebie, na spokojnie, czekam na nowy dzień 🙂

    • Brawo! Grunt to spokój i opanowanie 🙂 I to słynne „Pomyślę o tym jutro” wcale nie jest takie głupie, jak mi się kiedyś wydawało 😉

  • Magdalena Komorowska

    Rzadko. Nawet bardzo rzadko. Ale jednak. Myślę, że chyba każdy takiego klauna miewa. Ja swojego pogoniłam lata temu, ale czasem zdarzy mu się wystawić swój czerwony nochal…

    • Tak prawdę mówiąc podejrzewam, że nie da się go tak całkiem kompletnie wygonić. Nie – jeśli się jest człowiekiem myślącym i emocjonalnym. Ale najważniejsze wydaje mi się to, żeby się klaunowi nie dać zdominować.

  • Doti Melodia

    No niestety we mnie większość takiego smutnego klauna.

  • Alicja Otworowska

    I u mnie od czasu do czasu gości taki smutny klaun ale na szczęście szybko zwija manele i odchodzi 🙂

  • Pingback: Łap chwile, bądź odważna, kochaj! – anai.pl()