Nowy art journal

Spontanicznie i z entuzjazmem przygotowałam sobie nowy art journal. Własnoręcznie – od zera. A zainspirowały mnie drzwi! Tekturowe drzwi z AB Studio składają się zarówno z ozdobnych wyciętych elementów, jak i dwóch baz, które idealnie nadają się do stworzenia okładki – wystarczyło wyciąć z tektury grzbiet, okleić okładkę, nieco podmalować drzwi. No i oczywiście dodać zawartość, czyli różnego rodzaju kartki.
Postawiłam na różnorodność – cienki papier kraftowy, kartki z zeszytu w kratkę, grubszy papier do mixed-mediów, trochę pomieszanych kolekcji z AB Studio (idealnie sprawdziły się większe ścinki, które zostały mi po innych projektach). Piękno tworzenia takiego własnego art journala polega między innymi na tym, że karty nie muszą być tej samej wielkości – ba! nawet lepiej, jeśli nie są.

Wykorzystałam też mój nowy hit – transparentną bazę z AB Studio. Tu u mnie to zwykły prostokąt o wymiarach 10×14 cm, ale kształtów jest wiele do wyboru. Uważam, że dodają one dużo życia i takiego czegoś niesamowitego! Przezroczyste bazy można barwić za pomocą mediów, ale można też ozdabiać papierem. Zamiast kleju (który może być widoczny z drugiej strony bazy) można wykorzystać ćwieki, nity, albo tak, jak ja tutaj – zszywki.
To, co mnie zaskoczyło, to że te bazy są dość sztywne! To absolutnie nie jest folia okładkowa ani nic w tym stylu, tylko super fajny grubszy materiał. Czuję się podekscytowana. Każdy nowy art journal, to w pewnym sensie nowa przygoda!

Czytaj dalej „Nowy art journal”
Nowy art journal

Funny & Stripes

Na blogu More Than Words mamy w tym miesiącu nowe wyzwanie „Funny & Stripes” – czyli ma być zabawnie i mają być paski. No mnie ta kombinacja natychmiast skojarzyła się z ważną kobietą w moim życiu – Anitą.

Ja generalnie nie jestem fanką pasków – zdecydowanie wolę kropki. Anita natomiast z paskami i kratką (kratka to generalnie więcej pasków, nieprawdaż?) kojarzy mi się bardzo! I to absolutnie nie jest jedyna różnica między nami… jest ich o wiele więcej. Ale! Jest też wiele rzeczy, które nas łączą i myślę, że śmiech i żarty nawet w trudnych sytuacjach są tym, co lubię w nas najbardziej. Zdarzało nam się śmiać, kiedy rozpadały się nam światy, zdarzało nam się śmiać, gdy powodów do płaczu było aż zbyt wiele, zdarzyło nam się śmiać w izbie przyjęć w szpitalu w środku nocy! I oczywiście zdarza nam się śmiać w tysiącu innych mniej dramatycznych sytuacji.
Zatem to właśnie Anita zamieszkała na nowych stronach w moim art journalu – oczywiście z obłędnym uśmiechem. Pasków na zdjęciach akurat nie było, więc je domalowałam. I dodałam kropki dla równowagi. O!

Czytaj dalej „Funny & Stripes”
Funny & Stripes

Mini koło ratunkowe

No dzień dobry!
Jak Wam mijają kolejne dni izolacji? Tak wiem – święta niby, ale ja tych świąt jakoś szczególnie nie czuję i w zasadzie od innych dni tygodnia różnią się tym, że zamówiliśmy trochę jedzenia z trójmiejskich restauracji, które lubimy i upiekłam ciasto. Marchwkowe.

Przyznaję, że najłatwiej nie jest. Praca zdalna nieco odbija się na moim samopoczuciu, bo nigdy do końca nie wiem czy jestem w pracy, czy w domu. A tęsknota za budzącym się do życia światem i coraz cieplejszymi dniami również mi nieco doskwiera.

I stąd właśnie wykiełkował w mojej głowie ostatnio pomysł, żeby stworzyć mini album pełen wspomnień z podróży! Idealny, żeby powspominać i uwierzyć, że jeszcze kiedyś… może już niedługo?

Wykorzystałam tu przede wszystkim papiery z ostatnich dwóch kolekcji Artistiko. Powycinałam mnóstwo delikatnych wzorów, do tego dodałam wzory z masek i hdfkowe koło ratunkowe na okładce. Przede wszystkim pociągał mnie jego okrągły kształt, a chciałam, żeby okładka była naprawdę prosta… Ale muszę przyznać, że ten albumik jest takim moim małym kołem ratunkowym na słabsze momenty… Na pewno będę do niego teraz często sięgać!

Nagrałam też krótki filmik, więc możecie zobaczyć jak albumik wygląda w całości.

Czytaj dalej „Mini koło ratunkowe”
Mini koło ratunkowe

Everyday!

Dziś chciałabym Wam pokazać kolejny wpis w Art Journalu. Powstał on specjalnie na najnowsze wyzwanie bloga More Than Words (polecam bardzo, bo do wygrania są super fajne nagrody!). W tym miesiącu inspiruje nas słowo „Everyday” i ptaki lub owady. Najpierw nie do końca wiedziałam, jak ugryźć ten temat… A później przekopałam się przez moje zapasy scrapowych papierów, trafiłam na piękny papier Mintay Papers z bardzo romantycznej kolekcji „Dear diary”, no i jakoś tak się stało, że powycinałam całkiem sporo elementów. Czy ja tu kiedyś wspominałam, że nie lubię wycinania? Obawiam się, że zdarza mi się to ostatnio podejrzanie często…
Do wyciętych elementów zmalowałam sobie tło, dodałam wzór z maski (ta maska z AB studio to jest jeden z moich najulubieńszych szablonów ever), dorysowałam trochę odręcznych ozdobników, dodałam wystemplowane napisy… I wpis gotowy!

Czytaj dalej „Everyday!”
Everyday!

Art Journal – odskocznia na czas izolacji + video

Cóż mogę powiedzieć… Dziwny czas nastał!
Pocieszam się jednak, że nie mam najgorzej. Po pierwsze mam możliwość pracy zdalnej, po drugie nie przeszkadza mi zbytnio siedzenie w domu, zwłaszcza że towarzystwo mam doskonałe. No ok – home schooling daje trochę popalić, ale na szczęście rozkłada się to na co drugi tydzień!
Przede wszystkim jednak – posiadanie kreatywnego hobby, to idealny sposób na zabicie nudy, na wyciszenie duszy, na zajęcie głowy, na odskocznię!
Więcej (dużo więcej!) o tym opowiadam dziś na youtube! I pokazuję, jak powstały nowe strony w moim Art Journalu.

A tak wygląda gotowy wpis:

Czytaj dalej „Art Journal – odskocznia na czas izolacji + video”
Art Journal – odskocznia na czas izolacji + video

Słodkości w Art Journalu

Marcowe wyzwanie na blogu More Than Words jest wymarzone dla instagramowiczów (i oczywiście nie tylko) – nasz temat to kwadratowe zdjęcie i jedzenie. Cóż – mam trochę takich zdjęć na swoim insta, więc nie musiałam daleko szukać!
Tworzyłam ten wpis w nieco innej rzeczywistości – te kilka tygodni temu nie przyszłoby mi pewnie do głowy, że wyjście do kawiarni na kawkę i deser stanie się czymś niedostępnym i niewskazanym. Trzeba będzie chyba od czasu do czasu jakiś deser w domu wyczarować. Ale wiadomo, że trudne czasy miną, kiedyś wróci normalność i będzie można na spacer i randkę iść gdzieś na miasto, a nie tylko do własnego salonu… Kiedyś będziemy wspominać wiosnę 2020, jako ten dziwny czas, kiedy prawie cały świat musiał na chwilę mocno się zmienić. Może nawet wyciągniemy z tego jakieś mądre wnioski?

Sięgnęłam tu po Art Journal, słodkie cukierkowe kolory i zdjęcie z zeszłorocznej wiosny. Na tegoroczną wiosnę także patrzę z nadzieją na dużo miłych chwil. Czego i Wam życzę.

Czytaj dalej „Słodkości w Art Journalu”
Słodkości w Art Journalu

Relationships – Art Journal

Urlop i pourlopowe chorowanie trochę wybiło mnie z rytmu i codziennego art- journalowania… Szalenie mi już tego brakuje. Wysprzątałam więc pracownię i planuję w ten weekend nadrabiać zaległości i chyba też przygotować sobie nowy „hendmejdowy” notes.
A tymczasem jeden z tegorocznych wpisów z notesu przeznaczonego na tegoroczny kurs Wanderlust, który też powoli zapełnia się wpisami!

Czytaj dalej „Relationships – Art Journal”
Relationships – Art Journal

Grudzień codziennie [4-7]

O moim grudniowym art journalu już pisałam tutaj. Mamy dzień 16-ty, a ja codziennie robię nowy wpis. I mam ich już szesnaście. Niesamowite jest to dla mnie – osoby, która z systematycznością ma problem ogromny. Zwłaszcza w grudniu, gdy przecież zawsze tyle innych rzeczy jest jeszcze do zrobienia! Nawet na dwudniowe wyjazdowe szkolenie zabrałam ze sobą journal i dłubałam w hotelu. Nie są to może strony najpiękniejsze, czy najbardziej dopracowane, ale właśnie wcale nie muszą takie być. Prawda jest taka, że jeśli będę miała w danym dniu ochotę napisać jedno słowo na środku kartki i nic więcej… to też jest jak najbardziej ok.

Dziś strony z dni 4-7. Za każdym wpisem stoi jakaś historia, jakaś myśl, jakieś wspomnienie. I to jest właśnie najlepsze.

Czytaj dalej „Grudzień codziennie [4-7]”
Grudzień codziennie [4-7]

Grudzień codziennie

Niektórzy z Was pewnie już znają tę historię, jak to nigdy w życiu nie udało mi się zrobić grudniownika / december daily – jak zwał tak zwał. Chodzi generalnie o taki album grudniowy, w którym umieszcza się codziennie coś – że zdjęcia, jakieś przepisy, taka pamiątka z przygotowań do świąt. Próbowałam kilka razy. Nigdy nie doszłam dalej niż do 07.12…
Potem wymyśliłam sobie nieco inną wersję – codziennie jedno grudniowe zdjęcie na instagramie. Robiłam to przez trzy lata – wychodziło i było całkiem miło. Dodatkowo były też różne odpowiednie cytaty pod zdjęciami i piosenka na każdy dzień – powstały z tego nawet playlisty [ 1 | 2 | 3 ], które nadal lubię. Ale w zeszłym roku już odpuściłam. Już nie miałam zapału.

Grudzień jest dla mnie zawsze szczególnym miesiącem. Mniej ze względu na święta, choć doceniam klimat, atmosferę, światełka i miłe chwile z bliskimi. Bardziej ze względu na urodziny! Jak się człowiek rodzi dzień przed Wigilią, to niestety bywa tak, że nie bardzo jest kiedy te urodziny świętować i niewiele osób o nich pamięta. Tym bardziej docenia się tych, co i owszem! I tym bardziej ma się ochotę jakoś sobie ten urodzinowy miesiąc celebrować.

Ale prawda jest taka, że nie miałam w tym roku jakiegoś szczególnego planu. Nie planowałam też żadnych codziennych aktywności związanych z tym celebrowaniem. Aż tu nagle…

Ostatnio opowiadałam już trochę o art journalu, który znów stał mi się bliski. Były to raczej takie chwilowe zrywy – w miarę możliwości i chęci. To się jednak trochę zmieniło w momencie, gdy wzięłam kurs w kursie „Day by day” – skupiającym się przede wszystkim na wyrobieniu sobie nawyku codziennego art journalowania. Muszę tu przy okazji zdradzić, że ja nie jestem najlepsza we wszelkiego rodzaju kursach, wyzwaniach itp. Zwykle oglądam z zainteresowaniem, przyswajam, ale na realizację brakuje mi czasu. Cóż… W tym przypadku bardzo mi zależało, miałam postanowienie i się bardzo postarałam. Troszkę może nawet kosztem innych rzeczy, ale nad tym jeszcze nadal pracuję, żeby znaleźć równowagę. Przez 15 dni kursu (a nawet trochę dłużej, bo zaczęłam się rozkręcać już wcześniej) codziennie robiłam wpis w art journalu. O tym może jeszcze bliżej niedługo opowiem i może coś tam nawet pokażę, ale dziś chciałabym się skupić na tym, co było dalej.

Kurs „Day by day” zakończył się 29.11, ale już 01.12 rozpoczął się darmowy „Kasia’s Advent Calendar 2019” – również prowadzony przez Kasię Avery i również skupiony na codziennym art journalowaniu – przez 24 dni grudnia – aż do świąt. I tak, jak w zeszłym roku oglądałam go z zaciekawieniem, ale absolutnie nie udało mi się go wcielić w życie, tak teraz postanowiłam sobie mocno i działam. Zrobiłam sobie nowy mały albumik i codziennie dodaję nowy wpis. Cóż – na razie 3 dni. I te wpisy są naprawdę proste – żadne tam super hiper wypasione, warstwowe kompozycje. Za to są takie prosto z serca.
Ale zdradzę tylko, że żeby mieć czas na tę chwilę tylko dla siebie, a jednocześnie nie rezygnować z innych aktywności – wstaję godzinę wcześniej. I to jest w moim przypadku poważna sprawa! Zobaczymy, jak mi pójdzie dalej. Trzymajcie kciuki!

Czytaj dalej „Grudzień codziennie”
Grudzień codziennie