„Chances” / warsztaty w Gdańsku / farby Dylusions

O matko, jak długo mnie tu nie było. Świat wiruje, kręci się, rzeczy się dzieją, a mnie po drodze ścięła z nóg okropna angina… Ale dzięki temu trochę odespałam ostatnie miesiące, trochę się wyciszyłam, przeżyłam mały napad weny, a nawet zaczęłam się wciągać w insta stories na instagramie (lepiej późno, niż wcale. wiadomo!).

Miałam też w ostatnich tygodniach kilka olśnień, kilka wspaniale pobudzających rozmów i dużo przemyśleń. O kreatywności. Ale też o życiu generalnie. O planach, o nadziejach, o szansach. Drugich, trzecich, dziesiątych. O ludziach i różnych ścieżkach, którymi podążają i o tym, jak się te ścieżki przecinają czasem magicznie wtedy kiedy trzeba – na chwilę dłuższą lub krótszą. Dobrze jest mieć w sobie uważność i oczy otwarte szeroko, żeby nie przegapić takich magicznych chwil, które sporo mogą wnieść w nasze życie.
I tak się we mnie kotłowało i wirowało  mocno, że musiało znaleźć jakieś ujście – najlepiej kreatywne. No i oczywiście znalazło – powstała najpierw jedna praca, a następnego dnia druga – siostrzana. Pomyślałam sobie zatem, że to świetna okazja na warsztaty – jak zwykle w Gdańsku w pracowni Retro Drobiazgi – czyli w siedzibie sklepu ZieloneKoty.pl:

warsztaty, anai, Anna Iwanowska, Gdańsk, mixed-media
Warsztaty kreatywne w Gdańsku

A jak już się rozszalałam kreatywnie, to i filmik nakręciłam przy okazji i można w nim zobaczyć między innymi te dwie prace. O farbach Dylusions pisałam swego czasu sporo – na starym blogu i na blogu scrapki.pl, ale teraz trochę więcej i trochę bardziej osobiście, bo w formie mówionej. Bo lubię gadać, wiesz?

No tak, znów się trochę rozgadałam… Mam nadzieję, że Ci to nie przeszkadza?
A jeśli masz ochotę na więcej i trochę wolnego czasu 24.06 – to serdecznie zapraszam na warsztaty.

A prace w przybliżeniu wyglądają tak: Czytaj dalej „„Chances” / warsztaty w Gdańsku / farby Dylusions”

Film

Oh, but my darling…

Nie wiem jeszcze czy to kwestia wieku, punktu w życiu, rozwoju, zmian pór roku, smogu w powietrzu, zamknięcia w sobie czy wręcz przeciwnie – otwarcia. Niewątpliwym jednak jest, że czas jest przełomowy, mój świat zmienia się ostatnio jak w kalejdoskopie, a kolorowo migające kształty i układanki są równie kuszące, co przerażające. Na wszystko patrzę z kilku stron, dostrzegam kilka wymiarów i czasem nadmiar obserwacji zapiera mi dech w piersiach z zachwytu, ale też czasem sprawia, że mam ochotę wiać gdzie nogi poniosą – ze strachu.
Testuję sama siebie, wyznaczam kolejne cele, staram się przekraczać granice, których z jednej strony przekraczać wcale nie chcę, bo pozostanie w swojej strefie komfortu jest kuszące, a z drugiej strony czuję bardzo wyraźnie, że przekroczenie ich może dać mi dużo satysfakcji. I daje.

Nie zawsze jest łatwo

Dwa kroki w przód, jeden do tyłu – i tak w kółko.
Jestem mistrzem świata w wątpieniu w siebie. Znasz to?
A jednocześnie przecież lubię siebie BARDZO. Ba! Z roku na rok coraz bardziej.
Zastanawiam się wciąż, gdzie zaprowadzi mnie ten rok. Przyglądam się, jak powoli się rozwija. Wyczekuję już liści i zieleni. Szukam inspiracji. Otwieram się na nowe i daję sobie kopa w tyłek, nawet gdy mi się nie chce.
Po trzech tygodniach przerwy (i generalnie dość słabej motywacji ostatnimi czasy) wracam na siłownię, idę dzień po dniu – spodziewam się bólu, trudu, oporu, a tymczasem już pierwszego dnia endorfiny robią swoje i nadziwić się nie mogę, jakie to przyjemne… Jak miło jest przekraczać własne granice, mówić sobie – jeszcze 3 razy, jeszcze 5 minut, a może jeszcze 10. I jakie to miłe uczucie już po – kiedy człowiek idzie i czuje ciężar i napięcie mięśni, a jednocześnie tę niezwykłą lekkość. Dla mnie – osoby, która całe życie była ze sportem na bakier – to nadal zaskakujące odkrycie. Zimą odpuściłam trochę, męczyło mnie, nie mogłam złapać rytmu, a teraz właśnie poczułam, że ten zimowy marazm mija, że coś pękło, przeskoczyło, że trybiki wskoczyły na swoje miejsce i maszyneria powoli się rozkręca.
Od kilku miesięcy wnikliwie i systematycznie przepracowuję swoje emocje. I choć bywa nieprzyjemnie, to też odpowiedzi jest coraz więcej, a strachu coraz mniej, a nawet gdy mnie dopada, to szybciej znajduję sposoby, by go okiełznać.

To jedno z większych wyzwań, które sobie stawiam ostatnio – przestać się bać. Na wielu polach. Znaleźć w sobie odwagę, by próbować nowych rzeczy i nie zastanawiać się, czy wstyd, czy porażka, czy aby na pewno, a w ogóle to „co ludzie powiedzą”.

„There is freedom waiting for you,
on the breezes of the sky,
And you ask „What if I fall?”
Oh but my darling,
What if you fly?”
― Erin Hanson

Ten właśnie cytat miałam w głowie tworząc nową ofertę warsztatową. Lubię go – można go tak wspaniale dopasować do wielu płaszczyzn. Bo chcę, żeby te moje warsztaty były nie tylko o tym, jaka farba najlepsza, jaki tusz i jak trzymać pędzel. Zdecydowanie nie. Chcę, żeby były też o tym, żeby się nie bać, żeby próbować i jak znaleźć w sobie tę odwagę, siłę i SIEBIE. I przede wszystkim o tym, że radość tworzenia to doskonały balsam dla duszy. Czytaj dalej „Oh, but my darling…”

Obrazek

Nowe warsztaty – mediowe tagi

Hej hej!
Podobno dziś „blue monday”, a ja jakoś zupełnie na przekór tryskam dziś dobrym humorem. Ciekawe czy ta tendencja się utrzyma na cały tydzień?
Weekend minął mi bardzo kreatywnie – zarówno przy scrapowym biurku, jak i przy kompie. I wiesz co? Jak się robi coś z pasją, to nawet jak człowiekowi trochę brakuje czasu na sen, to jest zadowolony i radosny. Ciekawe, prawda?

A no właśnie – w temacie pasji. Wspominałam już jakiś czas temu, że warsztaty dają mi ogromnego kopa energetycznego. Stres, radość, adrenalina i przede wszystkim satysfakcja, kiedy widzę zadowolone kursantki.
Zatem – najwyższa już pora na nowe warsztaty:

Zapraszam na warsztaty „Mediowe tagi w Duecie” aż do trzech miast: Czytaj dalej „Nowe warsztaty – mediowe tagi”

Nowe warsztaty – mediowe tagi

Warsztaty w Gdańsku!

Wspominałam niedawno, że w listopadzie na warszawskim Art in Town vol. II wystąpię w nowej roli – poprowadzę scrapowo-mediowe warsztaty. Ale! To dopiero początek tej nowej przygody.
Już tydzień później – w sobotę 26.11.2016 r. będzie można mnie spotkać na gościnnym warsztacie w gdańskiej Pracowni RetroDrobiazgi. Większość miejsc jest już zarezerwowana, ale jest szansa na drugą grupę. Jeśli więc mieszkasz w okolicach Trójmiasta i masz ochotę poscrapować pod moim czujnym okiem i nauczyć się mediowych sztuczek, które najczęściej wykorzystuję w swoich pracach – daj znać!

Warsztaty Gdańsk

Zapisz

Obrazek