Wiosenne zakochanie

Tak tak… nic mi się nie pomyliło! Wiem, że jeszcze przez chwilę trwa zima… Co więcej – powiem Wam, że w Gdańsku dziś z nieba lecą płatki śniegu – na szczęście w niewielkich ilościach. A ja jestem umęczona tą zimą, jak chyba jeszcze nigdy w życiu… Ilość chorób, stresów i wyrzeczeń przekroczyła tej zimy masę krytyczną!

I dlatego właśnie wyczekuję tej wiosny szalenie, tym bardziej, że w ostatnich latach nadejście wiosny ma dla mnie duże znaczenie emocjonalne – to takie moje małe bardzo prywatne święto.
I wyczekuję też mini urlopiku, który już już się zbliża. Już prawie go widzę!

I może właśnie dlatego patrząc na elementy z najnowszej kolekcji „Spring moments” Artistiko wykombinowałam sobie w głowie pomysł na taką już bardziej wiosenną tabliczkę. W kolekcji tej znajdziecie dużo wielkanocnych elementów – ślicznych i cudownych, ale jeśli znacie mnie trochę, to pewnie już wiecie, że poza świętami Bożego Narodzenia, tak naprawdę niewielką wagę przywiązuję do świąt i nie czuję się zbyt dobrze w takich bardzo określonych klimatach. Ba – nawet przy tych bożonarodzeniowych przypadkach – na moich kartkach czy ozdobach prędzej znajdziecie klimaty neutralnie zimowe, niż takie bardzo tradycyjne. No – tak akurat mam… I nie bardzo chcę z tym walczyć, czy to zmieniać.

Ale – wiosna to zupełnie inna sprawa! W wiosennym nastroju sięgnęłam po paletę kolorystyczną nieco rzadziej u mnie spotykaną – żółć, zieleń, pomarańcz, dodałam trochę turkusu, żeby było jednak „po mojemu”, trochę blasku, trochę miedzianych dodatków i wyczarowałam sobie takie właśnie „wiosenne zakochanie”. Jest mediowo, ale jest też trochę słodziakowych elementów – tu listek, tu serduszko, tu ptaszek, a tu budka dla ptaków. I trochę zielonego mchu w buteleczce. Ach, już się nie mogę doczekać wiosennych spacerów po lesie!

Czytaj dalej „Wiosenne zakochanie”
Wiosenne zakochanie

Polski YouTube Hop

Dzień dobry dzień dobry!

Muszę przyznać, że ten tydzień obfituje w dobrą energię i miłe rzeczy. A jedną z nich jest niewątpliwie Polski YouTube Hop, do którego przygotowywałam się wraz z twórczymi koleżankami od kilku tygodni. Jest to taka wspólna zabawa – każda z nas przygotowała filmik-tutorial i udostępniła go na swoim kanale. To ogromna porcja wiedzy, inspiracji i twórczej energii. Oglądający zaś mogą wziąć udział w losowaniu nagród przygotowanych przez sponsorów – wystarczy zostawić komentarz pod każdym z filmów i zasubskrybować kanały dziewczyn biorących udział w Hopie. Projekty, które powstały są bardzo ciekawe i różnorodne i na pewno jest to doskonała okazja, żeby nauczyć się czegoś nowego i zobaczyć jak wygląda taka praca „od kuchni”. Każda z nas ma trochę inne sposoby, styl i gust, więc naprawdę jest w czym wybierać.

Mój film znajdziecie tutaj (jest też poniżej, ale żeby wziąć udział w zabawie – musicie się przenieść na YouTube), a w jego opisie znajdziecie instrukcję i linki do wszystkich pozostałych filmów biorących udział w zabawie.

Ja przygotowałam blejtram na ciemnym (choć nie do końca!) tle. Już wisi na ścianie w pracowni i cieszy me oczy. Zapraszam Was gorąco do oglądania filmiku, który co prawda trwa prawie pół godziny, ale głęboko wierzę, że jest to czas, który szybko mija, bo to taka bardzo skondensowana wersja. Tworzenie tego blejtramu zajęło mi bowiem z pół dnia, a już sama obróbka filmu kilka ładnych wieczorów… Ale efekt końcowy mnie bardzo cieszy, a sama zabawa przysparza mi wielu wzruszeń i uciech. Odzew jest niezwykle miły i ciepły i od razu człowiek czuje, że warto było!

Poniżej znajdziecie zdjęcia pracy i zbliżenia – wiadomo, że na filmie nie wszystko dobrze widać. Oczywiście większość wykorzystanych przeze mnie w filmie produktów pochodzi ze sklepu ZieloneKoty.pl.

Czytaj dalej „Polski YouTube Hop”
Polski YouTube Hop

Mini-album z miłości do…

O mój Boże, jakiż ja mam szalony tydzień!
Martwiłam się nieco, jak to będzie, gdy Ukochany w delegację poleci na drugi koniec świata i jak to tak – samodzielne życie przez prawie 2 tygodnie, a tymczasem dopadła mnie taka ilość pracy w pracy (bo może nie wiecie, ale ja poza tymi wszystkimi twórczymi zabawami, mam taką całkiem normalną robotę. W branży IT… Na cały etat, a nawet bardzo często z nadgodzinami!), ale też i twórczej weny, że trochę nie wiem momentami w co ręce włożyć.

Ale! Na blogu sklepu ZieloneKoty.pl ruszyło w poniedziałek nowe wyzwanie, na które bardzo bym Was chciała zaprosić. Temat to „Z miłości do…” – w sensie, że trochę walentynkowo, ale też wcale niekoniecznie. Ja z tej okazji przygotowałam mini-albumik, w którym (póki co! bo ja jestem z tych, co zawsze by coś poprawili. nawet sami po sobie….) jestem absolutnie zakochana. Powstał on trochę z okazji Walentynek, a trochę z miłości do mixed-mediowania i eksperymentów. Tym razem „na płasko”!

A przy okazji – albumik ten wydał mi się na tyle nietypowy i wart bliższego pokazania, że nagrałam o tym filmik z serii „anai lubi gadać”. Jeśli więc ktoś tęsknił i myślał, że już nic z tej serii nie nagram – Niespodzianka!
Bo tak w ogóle, to wiecie, że mam youtube’a i czasem coś tam wrzucam, nie?

(tak tak – dobry humor mi dziś wyjątkowo dopisuje. Mimo że jest 21:07, a a ja godzinę temu wróciłam z pracy i zaraz do niej wracam zdalnie… A może właśnie dlatego? Zauważyłam, że takie dni z kociokwikiem czasem działają na mnie uskrzydlająco.
No to pa!)

Czytaj dalej „Mini-album z miłości do…”
Mini-album z miłości do…

Minimalistyczne tabliczki

Muszę się do czegoś przyznać.
Otóż z tym moim tworzeniem od lat jest tak, że muszę co jakiś czas coś zmieniać. Nie lubię robić w kółko tych samych rzeczy, nie chcę powtarzać tego samego stylu w kółko i w kółko. Oczywiście są jakieś stałe elementy, bo są one częścią mnie – mojego charakteru, upodobań i stylu (tak. uważam, że osobisty styl zazwyczaj ma odzwierciedlenie w naszych pracach). Ale – jeśli obserwujecie mnie długo, to pewnie mogliście zauważyć, że co jakiś czas potrzebuję odmiany – czegoś w zupełnie innym stylu.
I tak, jak kocham zabawy farbami, pastami, warstwy, tekstury i całe to mixed-mediowanie, tak czasami potrzebuję odskoczni – czegoś zupełnie innego, czegoś „bardziej płaskiego”.

Mam w planach na najbliższy czas (khem khem – mój ukochany właśnie dolatuje na drugi koniec świata, a to idealna okazja do tego, żeby zająć się rzeczami zbyt długo odkładanymi na później…) urządzenie sobie artystycznej ściany w pracowni. Miałam taką „wystawkę”, a nawet dwie w poprzednim mieszkaniu, a tutaj od przeprowadzki jakoś nie mogłam się zebrać, żeby zacząć dziurawić gładką, nową, świeżą – białą ścianę. Ale – najwyższy już czas, a moje prace też zasługują na lepszy los niż upychanie ich w kartonach. Musicie bowiem wiedzieć, że wbrew pozorom staram się nie rozmieszczać swoich prac po całym mieszkaniu. Owszem – są takie, które znalazły jakieś miejsce użytkowe, ale większość z nich mieszka w pracowni i bardzo często jest tak, że po zrobieniu lądują po prostu w kartonie. No więc – ściana. Taka artystyczna wystawka. I bardzo zależy mi na tym, żeby była różnorodna. Nie będą to półki (choć takie rozwiązanie ma wiele zalet, bo można sobie prace dowolnie przestawiać), a raczej taka bardzo różnorodna kompozycja złożona z przeróżnych prac. No i właśnie – ostatnio tworzyłam raczej wielowarstwowo i przestrzennie, a chciałabym te prace urozmaicić jakimiś prostymi dodatkami – niemalże rodem z minimalistycznych pinterestowych wnętrz.

Stanęło na tabliczkach z hdf-u z Arstistiko. Widziałam ich potencjał już dawno i kilka razy się do tego przymierzałam, ale – no właśnie – zawsze schodziły na dalszy plan. Tym razem postanowiłam postawić je na pierwszym miejscu – tylko tabliczki i farby. Przez moment miałam nawet pomysł, żeby zrobić ja w czarno-białej wersji, ale miłość do kolorów zwyciężyła.

Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym się tutaj trochę nie pobawiła. Farby nie są jednolite – kolory się przenikają, pojawiają się chlapnięcia, a na jednej nawet przetarcia. Czuć tutaj i widać ludzką rękę i nadal jest to rękodzieło, a nie masowa produkcja. Szalenie się z nich cieszę i bardzo mi się podobają. Nie wbiłam jeszcze pierwszego gwoździka w ścianę… ale w najbliższych dniach na pewno to nastąpi!

Czytaj dalej „Minimalistyczne tabliczki”
Minimalistyczne tabliczki

Z nowym rokiem!

Oj, długo mnie tu nie było…

Mam do pokazania jeszcze kilka grudniowych projektów (nieco już jakby przeterminowanych, bo święta już jakby minęły…). Ach, ileż ja w tym roku miałam planów, pomysłów, chęci! Chciałam przyozdobić mieszkanie na święta, naszykować dużo ozdób, bombki różne porobić, choć bombki do tej pory nie były nigdy moim klimatem. Nie do końca się udało. Najpierw cała moja para poszła w hurtową produkcję kartek świątecznych, a potem nagle się wszystkie plany posypały, bo zbuntował się mój kręgosłup. A jak do tego doszły inne komplikacje, to praktycznie przeleżałam w łóżku 3 tygodnie… I choć od kilku dni wracam już do żywych i nawet chodzę do pracy, to do pełni sił brakuje mi jeszcze sporo.

I takie przemyślenie mam – trzeba uważać, co się mówi na głos, bo ja jak przez mgłę pamiętam, że jakoś w listopadzie rzuciłam żartobliwie, że nie mogę się doczekać jakiejś choroby – bo chętnie sobie poleżę w naszej cudnej sypialni z widokiem na miasto… Cóż – widok jeszcze mi nie obrzydł na szczęście, ale chorowania i leżenia mam już zdecydowanie dość! Zwłaszcza że w tym czasie w zasadzie „przepadły” mi urodziny, święta i sylwester.

Ale! Podobno – co nas nie zabije, to nas wzmocni. A te gorsze chwile prawdopodobnie są właśnie po to, żeby podnieść się, otrzepać, koronę nałożyć i iść dalej z podniesioną głową. Zatem – tym bardziej w nowy rok chcę wejść z nową energią, nową odwagą i zapałem. I skoro już się okazało, że moje słowa mają taką „cudowną” moc sprawczą, to może należy ten fakt wykorzystać na ciekawsze marzenia i plany niż leżenie w łóżku…
A żeby samej sobie przypominać o tym, że marzyć warto, a jeszcze bardziej warto dążyć do marzeń spełniania – popełniłam sobie motywacyjną tabliczkę/zawieszkę do powieszenia nad biurkiem. Taką o:

Z nowym rokiem!

Merry & Bright – bombka na bazie z HDF

Ha! Przypomniało mi się właśnie, że nie pokazywałam tu jeszcze mojej różowej bombki na bazie z HDF. Przygotowałam ją oczywiście jako inspirację w ramach współpracy z firmą Artistiko – producentem baz i dodatków z hdf-u właśnie. Taka forma bombki idealnie nadaje się do powieszenia na ścianie lub drzwiach – wszędzie tam, gdzie wszelkie pękate i przestrzenne bombki raczej by się nie sprawdziły.
Mocno się tutaj pobawiłam mediami – farby, stemple, przetarcia, złota folia, spękania… sporo tego było! Ale wydaje mi się, ze udało mi się utrzymać taki delikatny i odświętny charakter pracy, a dzięki naturalnym dodatkom – takim, jak przyprawy, szyszeczki czy mech – jest ona taka swojska i przytulna. No i pachnąca oczywiście.

Czytaj dalej „Merry & Bright – bombka na bazie z HDF”

Obrazek

„Just Be Yourself” LO + video

Tak sobie przypomniałam, że był taki czas, kiedy najczęściej przeze mnie wybieraną formą były scrapy. Któregoś roku zrobiłam ich ok. 50…. Dziś sięgam po nie zdecydowanie rzadziej, co nie znaczy, że ich nie lubię.  Wręcz przeciwnie – lubię bardzo.
Zatem postanowiłam znów sięgnąć po tę formę – zwłaszcza że na biureczku już od kilku tygodni leżało jakże urocze zdjęcie z naszego jesiennego romantycznego weekendu, a w kanciapce leżały panele z hdf-u podarowane mi przez jedną z moich ukochanych gdańskich kursantek.

Sięgnęłam oczywiście do hdf-ki i maski z Artistiko, papiery z A.B.Studio, których ostatnio dużo w mojej pracowni, a wszystko to doprawiłam odrobiną mediowych sztuczek i produktów z Zielonych Kotów. I znów nagrałam ten proces podczas tworzenia, więc możesz zobaczyć krok po kroku, jak to wszystko wyglądało – film znajdziesz na końcu notki.

Czytaj dalej „„Just Be Yourself” LO + video”

Film

Śnieżna kraina | Let it snow | Warsztaty

Ja wiem, że jest dopiero listopad. I że śniegu nie ma i że to w ogóle za wcześnie.
No ale – w rękodzielniczym świecie święta następują dużo wcześniej. Zwykle już gdzieś tak w okolicach lata zaczynają się pojawiać świąteczne kolekcje papierów, bombki do ozdabiania i tym podobne. Chodzi bowiem o to, żeby zdążyć! Świąteczne projekty zawsze cieszą się większym powodzeniem niż inne.
Ja z kolei chciałam zdążyć z warsztatami. Pierwsze – z zimowym domkiem odbyły się w ostatni weekend i były cudowne. Uwielbiam tę atmosferę i te babeczki, które przychodzą i tworzą. I mogę zobaczyć na własne oczy, jak je to relaksuje i cieszy – i jak mogą choć przez tych kilka godzin po prostu nie myśleć o niczym innym. I tak, jak zawsze dbam o to, żeby było dużo technik, dużo porad i fajnych rozwiązań, tak wiem też, że ważny jest ten element „art-terapeutyczny”. Wiem, bo sama pamiętam taki dzień, kiedy świat mi się walił na głowę, a wyjście na warsztaty na kilka godzin dało mi tę cudowną możliwość, żeby choć na chwilę wyłączyć myślenie o wszystkim innym niż ten stół, te kobiety wokół mnie i ten przedmiot, na którym skupiam 100% swojej energii. Jasne – można to samo zrobić samodzielnie w domu, skupić się wyłącznie na pracy. Ale w odpowiednim towarzystwie jest zwyczajnie łatwiej i przyjemniej.

Nie o tym jednak miała być ta notka. Otóż – znów stworzyłam coś świątecznego. A w zasadzie zimowego. Taką małą śnieżną krainę, która będzie tematem warsztatowym w grudniu.

Historia jej powstania sięga aż do czerwca, kiedy to podczas krótkiego acz intensywnego weekendu w Łodzi stworzyłam swój pierwszy las w słoiku, a potem dowiozłam do w całości do domu za pomocą tanich linii autobusowych. Las przeżył, miał się dobrze i rósł. Rósł tak bardzo, że przestał się mieścić w słoiku i nie było innego wyjścia niż po prostu go przesadzić. Zakupiłam większy słój, przesadziłam i… doglądam. Ma się dobrze! Tak mi się przynajmniej wydaje…
A co z pierwotnym słoikiem od lasu? Ano umyłam go i czekałam na pomysł. I kiedy tak rozmyślałam o tematach warsztatowych, to pomyślałam sobie, że w takim słoiku można by zamknąć śnieżną krain(k)ę – podobną do tej, którą robiłam w zeszłym roku. I tak też właśnie uczyniłam.
Dodatkowo wykorzystałam też korkowe zamknięcie słoika i ułożyłam na nim zimową, pachnącą świętami kompozycję. I „neon” z napisem „Let it snow” (można śpiewać „Let it snow, let it snooooooow” na melodię znanej piosenki – skojarzenie z pewną mroźną księżniczką pojawiło się w mojej głowie później, ale jak się już pojawiło, to nie mogę się go pozbyć!).

I tak to właśnie wygląda. Serdecznie zapraszam na warsztaty w Gdańsku w sklepie Zielone Koty – już 07.12.2018 – wyjątkowo w piątek. W sumie to całkiem niezły plan na piątkowy wieczór. Ostatnio motyw śpiewania pojawia się na moich warsztatach dość często, więc nie wykluczam wspólnego wykonywania piosenki z bajki Disneya. Umiejętności wokalne absolutnie nie są wymagane. Umiejętności plastyczne w zasadzie również – warsztaty są tez od tego, żeby się nauczyć.
Czytaj dalej „Śnieżna kraina | Let it snow | Warsztaty”

Galeria

Niebieskie pudełko + video

Łohohoho ależ się u mnie dzieje ostatnio! Z nadmiaru wrażeń nie nadążam z wrzucaniem tu inspiracji na bieżąco, ale rzecz jasna już już nadrabiam.
No staram się przynajmniej.

A więc tak – po pierwsze, najświeższe – filmik!
Tak, tak. W końcu, po wielu trudach i znojach udało mi się wymyślić nowy system do zawieszania aparatu nad biurkiem. I działa! Tak się tym ucieszyłam, że w ciągu tygodnia nakręciłam dwa filmiki na youtube, co jest nie lada wyczynem – biorąc pod uwagę, że poprzedni film kręciłam ponad pół roku temu… Musisz bowiem wiedzieć (ok, nie musisz, ale i tak Ci powiem), że zawieszanie aparatu nad biurkiem nie jest sprawą prostą i zmiana konfiguracji mebli w mieszkaniu może tu wiele zmienić. W poprzednim mieszkaniu miałam już wypracowany całkiem sprawny system, który wymagał połączenia dwóch statywów, wpychania owej konstrukcji między biurko a parapet, a następnie skrzętnego zabezpieczania całości za pomocą bardzo ciężkich książek. Być może nie był to system zbyt profesjonalny, ale dawał radę – działał. W nowej pracowni mam jednak biurko pod ścianą i nagle stanęłam przed koniecznością wymyślenia całkiem nowej konstrukcji. I pewnie zajęłoby mi to kolejne pół roku, ale jak tak jęczałam i jęczałam, to w końcu K. zaangażował się w całe przedsięwzięcie i wspólnymi siłami zbudowaliśmy całkiem nową konstrukcję.
(I prawie wszystko, co napisałam jest prawdą, bo umówmy się – wiele rzeczy można o mnie powiedzieć, ale jęczenie nie jest mi jakoś szczególnie bliskie…)

No ok. Konstrukcja gotowa, fanfary i szampan już były, to teraz przejdźmy do konkretów.
Co tam znowu wykombinowałam?
Otóż tym razem postawiłam na pudełko – takie dość stonowane, spokojne, może nawet eleganckie, ozdobione pięknymi gipsowymi dekorami, które uwielbiam. Wszelkiego rodzaju foremki, odlewy i dekorki są fajne, ale jednak taki jeden duży elegancki dekor robi wspaniałą robotę!
Wykorzystałam tu oczywiście przeróżne preparaty zakupione w sklepie ZieloneKoty.pl, a dodatkowo wypróbowałam maski od A.B.Studio (wybór wzorów jest ogromny i jest dużo takich „neutralnych”, którym można nadać własny charakter – takie wzory lubię najbardziej).
Niebieska, stonowana kolorystyka, to nie jest może do końca taki totalnie mój styl, ale tym razem kierowałam się przede wszystkim wystrojem mieszkania osoby, która pudełeczkiem została obdarowana. I mam wrażenie, że dobrze trafiłam!

Czytaj dalej „Niebieskie pudełko + video”

Film

Zimowy domek – warsztaty w Gdańsku

No dobra… przyznaję – tworzenie zimowo-świątecznych inspiracji w październiku… to nieco dziwne uczucie. Całkiem dobrze przecież pamiętam, że dosłownie przed chwilą było lato. Ale też przyznaję – gdy za oknem coraz bardziej szaro, zimno i ciemno, to tworzenie pachnących cynamonem i iskrzących się brokatem dekoracji staje się zaskakująco przyjemnym zajęciem.
A że odkąd otrzymałam paczkę ze świątecznymi nowościami od Artistiko, już dosłownie przebierałam nóżkami, żeby coś z nich stworzyć… no to jest Mój zimowy domeczek!

Długo się przy nim bawiłam, dopieszczałam szczegóły. Nie chciałam, żeby był zbyt ciężki, zbyt mediowy, zbyt smutny. Wymarzyłam sobie, że będzie słodki, radosny i pełen delikatnych błyskotek. I muszę przyznać, że bardzo mi się podoba efekt końcowy! Owszem – sporo tu mediów, ale starałam się nimi bawić tak, żeby nie przyćmić przepięknego papieru z Mintay Papers Dodałam też masę blasku. Brokaty, kryształki lodu, pasta śniegowa, błyszczące dodatki – to wszystko sprawia, że domek dosłownie iskrzy i połyskuje.

Czytaj dalej „Zimowy domek – warsztaty w Gdańsku”

Galeria