Highlight – wyzwanie More Than Words

W tym roku pośród innych przygód i rozrywek, które sobie zaplanowałam – jest między innymi taka, że dołączyłam do Design Teamu bloga wyzwaniowego More Than Words. Była to decyzja bardzo spontaniczna i dyktowana porywem serca i bardzo się z tego cieszę, bo prawda jest taka, że zwykle rezygnuję z takich pomysłów zanim się jeszcze dobrze rozkręcą w mojej głowie – staram się bowiem realnie patrzeć na swoje możliwości czasowe. Ale porywy serca mają to do siebie, że czasem wykraczają poza rozsądek, a mnie z kolei bardzo urzekła wizja takiej współpracy bardzo skupionej na kreatywności, na zabawie słowami, skojarzeniami, wyzwaniami.

Pierwsze wyzwanie w tym roku to hasło „Highlight” (atrakcja, ważne wydarzenie, wyróżnienie, podkreślenie) i kolory zachodzącego słońca. Można zgłaszać różnego rodzaju prace – oprócz prac małych czyli tagów, kartek, atc i tym podobnych (dla nich będzie osobne facebookowe mini-wyzwanie). Czyli wszelkiego rodzaju scrapy, art journalowe wpisy, blejtramy i inne mixed-mediowe prace są jak najbardziej mile widziane. Samo słowo „highlight” nie musi się pojawiać w pracy, natomiast ważne jest, by było główną myślą przewodnią i skojarzeniem.

Czytaj dalej „Highlight – wyzwanie More Than Words”
Highlight – wyzwanie More Than Words

Tabliczki z przesłaniem

Z rzeczy, których być może o mnie nie wiecie – uwielbiam poznawać różne nowe produkty i techniki, natomiast często najpierw poznaję je oglądając filmiki w internecie, czytając, szukając, „robiąc doktorat” – jak mawia mój Ukochany. Bardzo często na tych poszukiwaniach się kończy. Mam świadomość, że doba ma tylko 24 godziny, mieszkanie nie ma ścian z gumy, a ja już i tak mam całkiem sporo pracy i zajęć dodatkowych. Staram się nie rzucać na rzeczy, które zainteresują mnie na chwilę, a później będą leżały niewykorzystane.

Czasem natomiast zdarza się tak, że taki „zapomniany” produkt czy technika powróci do mnie nagle i spontanicznie zdecyduję się jednak spróbować. Tak stało się na przykład z medium do pouringu. Z dużą fascynacją obejrzałam w necie setki filmików, na których ludzie zalewali płótna różnymi farbami – tworząc w ten sposób ciekawe abstrakcyjne wzory. Oglądałam porównania różnych produktów, różne techniki, różne efekty końcowe. Ale zawsze przerażał mnie bałagan, który temu wylewaniu towarzyszył. Jakieś duże konstrukcje, wanienki wręcz, farba ściekająca wszędzie – no i właśnie – duża ilość zmarnowanej farby… Odłożyłam ten pomysł na półkę z etykietką „fajne | nie teraz | może kiedyś”.
Ale – podczas niedawnej wycieczki do Berlina szwendałam się trochę po sklepach z materiałami artystycznymi (Cudownie było odwiedzić sklepy wielkości niemalże naszych sklepów budowlanych, których półki wypełnione były przeróżnymi rodzajami materiałów artystycznych…), przeglądałam różne produkty i nagle wpadło mi do koszyka medium do pouringu i – mimo że naprawdę próbowałam sobie wytłumaczyć, że nie ma sensu zagłębianie się w kolejną technikę – jakoś nie chciało z tego koszyka wyskoczyć.

W zeszły weekend przyszedł czas na eksperymenty! Przygotowałam sobie miejsce do pracy, sporo tabliczek z hdf-u od Artistiko (są duże, płaskie, sztywne i dobrze znoszą pracę z mediami, co tutaj było dość kluczowe – farby schły wiele godzin), wymieszałam farby i rozpoczęłam zabawę.
Ach! Wciągająca bardzo jest to technika. Najgorsze jest to, że jak się zacznie, to trudno przestać… Poniżej mniej więcej połowa z moich eksperymentów z jednego popołudnia…
Gdy farba wyschła i moje abstrakcyjne tabliczki były gotowe, dodałam już tylko proste czarne napisy – na tak bogatym tle nie chciałam już zbytnio kombinować ze skomplikowanym zdobieniem, czy warstwowymi ozdobami. Efekt jest ciekawy i coś czuję, że nie jest to moje ostatnie zdanie w tym temacie.

Czytaj dalej „Tabliczki z przesłaniem”
Tabliczki z przesłaniem

Kolażowe „bombki” całoroczne

Uffff… chyba już pora powoli wracać do codzienności!
Przyznać muszę, że czas świąteczno-noworoczno-urlopowy bardzo mnie rozstroił i nie do końca już wiem jaki mamy rok, miesiąc, dzień tygodnia…
Ale – kreatywnie czuję takie miłe buzowanie w duszy. Muszę przyznać, że codzienne sięganie po art-journal bardzo mi w tym pomaga. Świadomość, że codziennie coś robię przy moim twórczym biureczku – nawet jeśli poświęcam na to dosłownie 15 minut – bardzo dobrze działa na moją wenę i chęć tworzenia.

Dziś chciałam jeszcze na chwilę wrócić do pracy wykonanej tuż przed tym szalonym świątecznym okresem. Sięgnęłam po bazy bombki z hdf-u (od Artistiko oczywiście!) i postanowiłam coś na nich wyczarować. A że głowę miałam pełną codziennych art-journalowych wrażeń, to tym razem moja wena powędrowała w podobnym kierunku i w bombkach wyczarowałam sobie bardzo kolażowe tło, które jest na tyle niezobowiązujące, że te bombki spokojnie mogą wisieć nad moim biurkiem cały rok.
Oprócz aspektów wizualnych – skupiłam się tutaj także (niemal nieświadomie) na takim małym podsumowaniu całego zeszłego roku – ze szczególnym uwzględnieniem grudnia, który był miesiącem głębszego skupiania się na wnętrzu. Są tu więc zaszyte różne małe klucze-symbole, które bardzo mi się z tym zeszłym rokiem i grudniem kojarzą. M.in. pewien minimalizm, brak gotowych rozwiązań, odręczne pisanie i rysowanie, kropki kropeczki, papiery barwione płytkami żelowymi, nowe kredki, które kupiłam sobie w prezencie za wytrwanie w codziennym journalowym wyzwaniu (pierwotnie założyłam 20 dni, ale weszło mi w krew i chyba zostanie na dłużej), wymarzona maszyna do pisania, w końcu wykończenie woskiem – technika, która kiedyś gościła u mnie często, potem ją trochę porzuciłam, a ostatnio wróciła do mnie naturalnie po tym, jak przy okazji robienia naturalnych świec – kupiłam nowe zapasy wosku. I… jeszcze trochę takich ukrytych znaczeń i skojarzeń by się tam znalazło.
No więc – są to ważne i bardzo osobiste „bombki” – wypełnione całą masą przemyślanych wspomnień. Taka dobra wróżba na nowy rok!

Czytaj dalej „Kolażowe „bombki” całoroczne”
Kolażowe „bombki” całoroczne

12 ulubionych

Ha! Nie da się ukryć – zaczął się nowy rok. A ten poprzedni nie był łatwy, oj nie… Zaczął się hardcore’owo od problemów ze zdrowiem i tak w sumie sobie już trwał w problemach przerzucając tylko środek ciężkości w różne obszary. Prawda jest taka, że dokopał mi ten rok wyjątkowo mocno i gdzieś tam nawet zaczęły we mnie kiełkować myśli typu „no !@#@!#! i co jeszcze?!”. Problemów ze zdrowiem było mnóstwo, ale też prześladował mnie jakiś taki durny pech – wakacji było mało, a jak coś miałam zaplanowane, to albo strajk linii lotniczych, albo przechorowanie połowy wyjazdu w hotelowym łóżku… Były różne plany, które nie wychodziły, były komplikacje na różnych polach, były frustracje, obawy, niepewność i najzwyczajniejszy strach. Zdecydowanie moja cierpliwość i siła były w tym roku wystawiane na wiele prób.

Ale mimo wszystko (a może właśnie dlatego? na przekór?) był to także rok mocno pozytywny – większość problemów udało się rozwiązać, pojawiły się jakieś nowe opcje, nowe możliwości, nowe plany. Były miłe chwile, wzruszenia, dobrzy ludzie. Cudowne wyjazdy we dwoje! Wycofałam się trochę i bardziej skupiałam na wnętrzu, ale dzięki temu mam teraz większą ochotę na otwieranie się na ludzi.

Przede wszystkim sporo się także wydarzyło we mnie, jeśli chodzi o podejście do tworzenia. I choć prawdopodobnie tworzyłam mniej (nie licząc art journala w ostatnich miesiącach roku, bo ten faktycznie stał się nawykiem i już drugi miesiąc wypełniam go sumiennie codziennie!), to dbałam o to, żeby były to prace bardziej wartościowe. Przemyślane, dopieszczane, najczęściej także czasochłonne. W tym roku częściej niż kiedykolwiek wcześniej tworzyłam swoje prace etapami i bardzo mi to pasuje.

Pomyślałam sobie zatem, że skoro nowy rok i wszyscy robią podsumowania, to ja też wybiorę – 12 moich ulubionych prac z zeszłego roku. Niekoniecznie jedną z każdego miesiąca, choć w sumie mniej więcej tak się to układało. Kolejność chronologiczna. Lubię je wszystkie i przede wszystkim, gdy patrzę na nie, to widzę jakąś drogę, jakiś proces, który zachodził we mnie przez cały rok. Dziś bardziej niż kiedykolwiek wiem, co jest dla mnie w tworzeniu ważne i w co chcę wkładać swoją energię, ale także – co mi to daje. To bardzo ważne przemyślenia!

  1. Mixed-mediowa zawieszka na ścianę. Poszalałam tu z mediami i specjalnie przekopałam kartony w hali garażowej, żeby znaleźć dawno zapomniane mgiełki – kiedyś obowiązkowy element wszystkich moich prac.

2. Minimalistyczne tabliczki. Chwila oddechu od skomplikowanych wielowarstwowych elementów.

3. Albumik z ręcznie robionymi tłami. Bardzo mnie w tym roku ciągnęło do tworzenia swoich własnych papierów – spontanicznych, unikalnych, niepowtarzalnych. Tendencja ta utrzymuje się do dziś, a nawet przybiera na sile.

4. Mixed-mediowy blejtram na pierwszy Polski YouTube Hop. Jego tworzenie sprawiło mi wiele radości i nadal uważam, że jest fajny. A sama zabawa z YouTube Hop była wspaniałą przygodą.

Czytaj dalej „12 ulubionych”
12 ulubionych

Grudzień codziennie [4-7]

O moim grudniowym art journalu już pisałam tutaj. Mamy dzień 16-ty, a ja codziennie robię nowy wpis. I mam ich już szesnaście. Niesamowite jest to dla mnie – osoby, która z systematycznością ma problem ogromny. Zwłaszcza w grudniu, gdy przecież zawsze tyle innych rzeczy jest jeszcze do zrobienia! Nawet na dwudniowe wyjazdowe szkolenie zabrałam ze sobą journal i dłubałam w hotelu. Nie są to może strony najpiękniejsze, czy najbardziej dopracowane, ale właśnie wcale nie muszą takie być. Prawda jest taka, że jeśli będę miała w danym dniu ochotę napisać jedno słowo na środku kartki i nic więcej… to też jest jak najbardziej ok.

Dziś strony z dni 4-7. Za każdym wpisem stoi jakaś historia, jakaś myśl, jakieś wspomnienie. I to jest właśnie najlepsze.

Czytaj dalej „Grudzień codziennie [4-7]”
Grudzień codziennie [4-7]

O teksturach i bombkach

Niedawno, w pewną sobotę spacerowałam z Ukochanym po plaży. Listopadowa plaża – zwłaszcza poza Trójmiastem – ma wiele zalet. W tym taką, że prawie nie ma na niej ludzi. I było to cudowne przedpołudnie – zwłaszcza że mój Ukochany jest tak przemiłym człowiekiem, że jak mu mówię nagle, że mam potrzebę zbierania na tej plaży kamyków i wymoczonych w morzu patyków, to on nie tylko nie puka się w głowę, ale jeszcze zbiera te patyki i kamyki ze mną. I to jeszcze wybiera takie, żeby różnorodnie było! A jak wracamy potem do samochodu przez las, a mnie nagle dopada wena na widok drzewa, a obie ręce mam zajęte, bo przecież trzymam w nich dwa miliony patyków, to jeszcze taki kochany jest, że mi zrobi zdjęcia kory drzewa ku inspiracji na przyszłość.

Ja potem oczywiście o tych zdjęciach zapominam, ale samą korę mam w głowie. A potem myślę o szyszkach. I o skorupkach orzechów włoskich. I tak mi się te piękne tekstury mieszają w głowie, że gdy zasiadam do mojego twórczego biureczka i robię sobie takie bombki na bazach z hdf, co mają takie ramki dokoła, które aż się proszą o dodanie im tekstury, to potem te ich ramki mają teksturę nie wiadomo do końca czego. Ale wygląda to coś całkiem fajnie! Wiadomo za to, że wymagały wielu godzin kombinowania, nakładania kolejnych warstw, malowania, przecierania, zabarwiania, ponownego malowania itp.

Bombki są trzy – na bazach z Artistiko. Lubię je bardzo i bardzo jestem zadowolona z tego połączenia czerwieni, złota i takiego „surowego”, inspirowanego naturą obramowania.

Czytaj dalej „O teksturach i bombkach”
O teksturach i bombkach

Świąteczna zawieszka w klimacie Eko

Oj, ależ jestem z siebie dumna!
Wymarzyła mi się zawieszka taka zimowo-świąteczna w klimacie eko. Naturalne elementy typu szyszki, mech, plasterki pomarańczy, cynamon itp. w zasadzie pojawiają się u mnie zimą o kilku lat. Dopiero co stworzyłam też przecież latarenkę również ozdobioną takimi rzeczami. I o ile słodka i kolorowa latarenka nadal mnie zachwyca, o tyle bardzo czułam potrzebę stworzenia czegoś mniej „słodkiego”. Czegoś, co byłoby naturalne, surowe, bardziej chłodne, może trochę dzikie. Ma to wielki związek nad innym projektem, nad którym teraz pracuję i tak sobie myślę, że chyba muszę nagrać coś więcej na ten temat.

No więc usiadłam i sobie stworzyłam taką surową zawieszkę. Dużo hdf-ków od Artistiko, obrazek w okienku wycięty z papieru AB Studio, świąteczne dodatki i media ze sklepu Zielone Koty (przy okazji bardzo Wam polecam aktualne wyzwanie „Naturalne święta”!), patyk z pobliskiego lasu, materiały własnoręcznie ręcznie darte i barwione.

Bawiłam się z mediami tutaj sporo, choć w wyjątkowo ograniczonej palecie kolorów – tylko biel, szarość i trochę naturalnego brązu.

Jak się Wam podoba?

Czytaj dalej „Świąteczna zawieszka w klimacie Eko”
Świąteczna zawieszka w klimacie Eko

Take Risks

Jakoś latem nastąpił ten moment, kiedy z nagłej potrzeby serca sięgnęłam po mój Art Journal. Spontanicznie, nagle, zupełnie bez planowania i zastanawiania – po prostu musiałam. I w zasadzie tak mi zostało. Może nie tak, żebym codziennie robiła cały jeden wpis, natomiast niewątpliwie – codziennie (albo prawie codziennie) do niego sięgam.

Czasem wpadam do pracowni tylko na chwilę, machnę kilka pociągnięć pędzlem, zostawiam do wyschnięcia i wychodzę. Po to, żeby wrócić za kilka godzin albo następnego dnia.
Czasem – tak, jak w przypadku tego wpisu – wpadam do pracowni na dłuższą chwilę i robię wpis od początku do końca.
Czasem nawet nie zapomnę włączyć wcześniej nagrywania w telefonie.
Czasem taki wpis zostaje już w tej formie.
Czasem mu coś potem poprawię.

Nic nie muszę. Wszystko mogę.
I OMG! Jak mi to dobrze robi na głowę!
Do tego stopnia, że mam aktualnie dwa art journale, nad którymi pracuję jednocześnie. I właśnie ostatnio zrobiłam sobie całkiem od zera nowy, który już czeka na pewną wyjątkową przygodę.

Czytaj dalej „Take Risks”
Take Risks

Zimowa latarenka + warsztaty

Dzień dobry, dzień dobry! 
Zaczął się listopad, a ja już na dobre wkręcam się w zimowe klimaty. Powoli zaczynam myśleć o świątecznych kartkach i powoli szykuję kolejne świąteczne dekoracje. Zwykle staram się nie przesadzić z ich ilością, ale mam kilka takich miejsc w domu, w których lubię umieścić nieduże klimatyczne dekoracje. Moim hitem w ostatnich miesiącach są latarenki z Artistiko. Mam już dwie ozdobione w klimacie jesiennym, było więc tylko kwestią czasu, kiedy zabiorę się za klimaty zimowe. Skupiłam się nie tyle na samych świętach, co na zimowym cudownym klimacie – dzięki temu dekoracja może spokojnie zdobić moją komodę od listopada do marca, bez przywoływania skojarzeń z zapomnianą i pozbawioną świeżości choinką, której nie ma komu po świętach wyrzucić…
W latarence umieściłam obrazek z jednego z papierów Mintay Papers z kolekcji „Home for Christmas” – idealnie przytulny klimat znajdziecie na tych papierach. A potem poszalałam trochę z mediami i duuuuużą ilością klimatycznych dodatków. Nie zabrakło oczywiście miejsca na naturalne dodatki, których dużą ilość znajdziecie w naszym sklepie – drewienka, mech, szyszki, zestawy pachnące pomarańczą i cynamonem. Ach! Absolutnie uwielbiam ten klimat!

A ponieważ tworzyło mi się tę latarenkę cudownie i bardzo chciałabym ten klimat powtórzyć w większym gronie – już 23 listopada w sobotnie popołudnie zapraszam na warsztaty – oczywiście w Gdańsku w siedzibie sklepu Zielone Koty! Zapisy przyjmuję pod adresem: warsztaty@anai.pl (ilość miejsc ograniczona – maksymalnie 6 osób)

Czytaj dalej „Zimowa latarenka + warsztaty”
Zimowa latarenka + warsztaty

Mediowe ATC/zawieszki

Naszła mnie ostatnio chęć na zrobienie ATC (Artist Trading Cards – czyli niewielkich twórczych kart, które można wymieniać z innymi artystami). Okazją stał się kolejny „lajw” w mojej grupie na FB – był to super fajny wieczór z twórczymi dziewczynami. Była okazja do eksperymentów, śmiechów i anegdotek.
Stworzyłam 6 ATC – wszystkie podobne, choć każde nieco inne. Tematem przewodnim były „Skrzydła” – u mnie zaprezentowane w postaci motyli i cytatów związanych ze skrzydłami lub lataniem. Bazą był papier z AB Studio, ale też oczywiście dodałam dużo od siebie.

Na koniec wymyśliłam, że zamiast zachować je w formie tradycyjnych kart, przerobię je na małe zawieszki – dzięki temu można je powiesić na ścianie, uchwycie od komody itp.

Czytaj dalej „Mediowe ATC/zawieszki”
Mediowe ATC/zawieszki