Nazywam się niebo

Wiesz jak to ze mną jest – jak cisza, to cisza, a potem jak ruszam, to z przytupem. No to są – dwa scrapy pod rząd i w dodatku obydwa z tym samym zdjęciem, choć różne. Tak mnie jakoś natchnęło.
Dzisiejszy scrap to efekt mojej nowej współpracy – od tego miesiąca dołączyłam do Craft Teamu sklepu wycinarnia.pl.

Cieszę się z tej współpracy szalenie! Ja i mój nowy nabytek (ploter Cameo) dogadujemy się znakomicie i głowa aż mi buzuje od nowych pomysłów. W końcu mogę sobie poszaleć z tworzeniem własnych dodatków, a ścieżek kreatywności jest jeszcze więcej niż wcześniej.

Przy okazji tworzenia tego scrapa nakręciłam też kolejny filmik z serii „anai lubi komputery” – znów o Silhouette Studio, ale w przyszłości planuję też sięgnąć po Photoshopa czy Gimpa.
A tymczasem – jeśli masz ochotę zobaczyć jak powstają die-cuty, takie jak piórka w powyższym scrapie – obejrzyj filmik. Nie jest wcale tak strasznie długi…

Inspiracją muzyczną w tym przypadku była oczywiście piosenka „Nazywam się niebo” Natalii Przybysz i tu nakłada mi się w głowie tysiąc skojarzeń i historii – łącznie z koncertem z 2015 roku, który był jednym z najładniejszych, na jakich byłam. Czytaj dalej „Nazywam się niebo”

Film

Dlaczego nie umiem robić grudniowników?

Ach, cóż to był za weekend! Pierwsze warsztaty z cyklu „Mixed-Media Glamour” za mną. Na Art in Town było cudownie! A potem jeszcze magiczna noc z wyjątkowymi kobietami. Ale – na relację przyjdzie czas jeszcze, a ja tymczasem szybciutko chciałam wspomnieć o temacie, który wcale nie jest dla mnie łatwy…

December Daily

…czyli tak zwany „Grudniownik”. Idea jest taka, że to taki album grudniowy – codzienne grudniowe zapiski, zdjęcia. Wiadomo – grudzień to taki czas wyjątkowy, dużo magii, ozdób, przygotowań świątecznych itp. Dla mnie grudzień to czas wyjątkowy podwójnie – bo jak się człowiek urodził dzień przed wigilią, to często jest tak, że ludzie w tym całym przedświątecznym rozgardiaszu zapominają (teraz w sumie łatwiej, bo fajsbuk podpowiada, ale przez większość życia miałam urodzinową traumę – znajomi albo zapominali, albo składali mi życzenia dzień po – „bo to jakoś tak w święta, nie?”), imprezy nie ma sensu robić, bo wszyscy zalatani, prezenty są dodatkowym niepotrzebnym finansowym obciążeniem i generalnie – no strasznie niefortunny to termin.
Więc tak – w grudniu cały świat się szykuje do świąt, a ja ukradkiem czerpię z tego ciepła i robię sobie potajemną celebrację przygotowania do urodzin. Czytaj dalej „Dlaczego nie umiem robić grudniowników?”

Galeria