Z tęsknoty za latem…

Tęsknię za latem szalenie! Chcę ciepła, słońca, kolorów, zapachów, smaków! Grudzień nie smakuje mi wcale…
I tak mi się zebrało tej tęsknoty, że spontanicznie całkiem musiałam sobie stworzyć soczystego scrapa. Soczystego i wibrującego kolorami!
Ciągnie mnie trochę w tym roku do takich eksperymentów z akwarelami. Jest coś bardzo miłego i satysfakcjonującego w takim tworzeniu tła całkowicie od zera – na białej kartce. Lubię to uczucie planowania, układania kompozycji po kolei. Wszystko tu jest przemyślane, zaplanowane, rozmieszczone z rozmysłem. Mało warstw, mało dodatków, a jednak – dzieje się dużo, prawda? Czytaj dalej „Z tęsknoty za latem…”

Obrazek

W żółtych płomieniach liści

jesiennie

W tym roku zdałam sobie sprawę z czegoś, co niby wiedziałam zawsze, ale jakoś nie nazywałam tego głośno – nie lubię października! Jakoś zawsze wydaje mi się najtrudniejszy. Listopad przynosi zwykle gorszą aurę, ale przecież niczego innego się po nim nie spodziewamy. Poza tym listopad kojarzy mi się miło z moim tatą. Listopad to już taki prawie grudzień.

A październik? To (przynajmniej dla mnie) najbardziej depresyjny miesiąc w roku. Już bez większych szans na ładną pogodę, ale człowiek jeszcze się nie przyzwyczaił, jeszcze ma w pamięci, że kilka tygodni wcześniej biegał w sandałkach i nie musiał się zastanawiać czy trzeba na grzbiet wciągnąć sweter, czy sama kurtka wystarczy. Październik to czas przejściowy. Nie lubię i już.

No dobrze, ale nie mogę przecież tak ciągle marudzić, że nie lubię jesieni… A jaki jest najlepszy sposób na oswojenie pory roku, za którą się nie przepada? 😉
Mój sposób to próba znalezienia jakichś plusów – mimo wszystko. Tej jesieni najchętniej zamykam się w domu. Ciepły kocyk, miękkie ubrana, światło świec, cynamon, imbir, cytrusy, ciepły kubek w dłoni. Wyciszenie 🙂

Czytaj dalej „W żółtych płomieniach liści”

Galeria

Halo, jesień!

2

Oj, jak mnie kusi, żeby znowu pomarudzić. Żeby się poskarżyć, jaka ta jesień niedobra, zła i paskudna… Analizowałam to ostatnio i wyszło mi, że zabrakło w tym roku takiego ładnego okresu przejściowego – takiej pięknej ciepłej jesieni idealnej na spacery po parku czy inne rzeczy, które robią normalni romantyczni ludzie…

Bo widzisz...

…ja w teorii jestem BARDZO romantyczna, a w praktyce – nie mogę sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz byłam na spacerze, który nie służył przemieszczeniu się z punktu A do punktu B, tylko miał być atrakcją samą w sobie. Nie to, żebym nie spacerowała wcale. Nie jestem aż tak leniwa! Ale zawsze ten spacer ma jakiś cel – że chodźmy do kina, że chodźmy do knajpy, chodźmy zobaczyć, co jest za rogiem. Czytaj dalej „Halo, jesień!”

Galeria