„Never give up” tag + video

Znalazłam taga! Żeby nie było – zrobiłam go wcześniej samodzielnie i własnoręcznie i nawet ten proces sfilmowałam… A było to jakoś pod koniec kwietnia chyba. A potem w trakcie obróbki filmu gdzieś utknęłam, inne sprawy były ważniejsze, powstawały nowe prace i tak leżał sobie na dysku ten tag zapomniany.
I wrócił do mnie w idealnym momencie – kiedy już już troszkę mi się zbierało na jakieś płaczki, głównie ze zmęczenia i opadającego w końcu stresu. Skupienie się na obróbce tego filmu było najlepszym, co mogłam dla siebie zrobić! No może poza wieczorem w pracowni, ale ta jest w Gdańsku, a ja w Warszawie.
Ale już już lada dzień wracam i będę z nową werwą działać i tworzyć. A póki co – zapomniany tag:

Czytaj dalej „„Never give up” tag + video”
„Never give up” tag + video

Ślubna kartka w pudełku

Dawno dawno temu zaczęła się moja przygoda z papierowym rękodziełem. Był to rok 2007 (!), a ja zapragnęłam samodzielnie wykonać świąteczne kartki. Na początku to właśnie kartki i notesiki stanowiły główne ujście mojej kreatywności, Przez te wszystkie lata staram się rozwijać, uczyć nowych rzeczy, testować, sprawdzać, a moja kreatywność często skręca w nowe kierunki, bo nie lubię nudy i robienia w kółko tego samego.
Mój stosunek do kartek wielokrotnie się zmieniał na przestrzeni tych lat i nie da się jednak ukryć, że teraz jest to forma, po którą sięgam stosunkowo rzadko. Zakochana w mixed-mediach wolę nieco inne klimaty, a zwykle też preferuję nieco większy format.
Faktem jednak jest, że to co mnie w kartkach blokowało zawsze najbardziej, to problem z przestrzennością. Wiadomo – można tworzyć piękne płaskie kartki, ale ja zwykle wolę warstwowo i przestrzennie, a wtedy z kolei pojawia się problem ze zmieszczeniem takiej kartki do koperty i zwykle nie wygląda to zbyt elegancko. Rozwiązaniem tego problemu niewątpliwie jest dopasowane do kartki pudełko i wiem, że wiele osób takie pudełka robiło samodzielnie. Cóż – ja po pierwsze jestem na to chyba jednak zbyt leniwa, a po drugie cechuje mnie pewien perfekcjonizm przy jednoczesnym braku umiejętności tworzenia rzeczy wymierzonych idealnie co do milimetra… Zatem próby wykonania takiego pudełka samodzielnie po prostu nigdy mnie nie satysfakcjonowały i efekt nie był dość dobry…

Jak to cudownie, że teraz można kupić takie pudełka do samodzielnego złożenia – dopasowane praktycznie do każdego formatu kartek. I jeszcze na przykład z okienkiem. Uwielbiam je! I odkąd zaczęłam ich używać, to znów robienie kartek okolicznościowych sprawia mi dużą przyjemność. Fajne takie oderwanie od mediów od czasu do czasu.

Tym razem – kartka ślubna w pudełku (listę wykorzystanych produktów znajdziecie na blogu sklepu ZieloneKoty.pl)

Czytaj dalej „Ślubna kartka w pudełku”
Ślubna kartka w pudełku

Co nowego w Zielonych Kotach? Kartka + Video

No to jak już się przemogłam do odezwania, to idąc za ciosem mam do pokazania jeszcze jedną karteczkę. I wideło! Wideło nakręciłam we współpracy ze sklepem ZieloneKoty.pl. Współpracujemy od dawna, sklep mam po drodze – pomyślałam, że fajnie byłoby od czasu do czasu pokazać nowości, które pojawiły się w sklepie. Zwłaszcza gdy są to nowości błyszczące i mieniące się brokatem! Na filmie możecie zobaczyć jak perłowe, brokatowe (i nie tylko!) papiery wyglądają „z bliska”, a poniżej karteczka, którą z nich wyczarowałam – tak niby na szybko, a bardzo mi się podoba.

[A tak jeszcze tylko w ramach małego post scriptum dodam, że wczoraj wieczorem skończyłam pewną pracę i dumna z niej jestem niesłychanie. Wpadnijcie jutro zobaczyć pewnego jegomościa, który dostał zakaz przebywania w mojej sypialni… Więcej nie zdradzę!]

Czytaj dalej „Co nowego w Zielonych Kotach? Kartka + Video”
Co nowego w Zielonych Kotach? Kartka + Video

anai lubi gadać #8 – monopinting

Hej hej!
Dziś mam dla Was nowy filmik z serii „anai lubi gadać”, a pogadać tym razem bym chciała o płytkach żelowych i monoprintingu.
Kilka razy pokazywałam Wam już tutaj moje eksperymenty z płytkami żelowymi – głównie w art journalu. Dziś chciałabym Wam pokazać kilka moich ulubionych metod na pracę z płytkami, ale też efekt końcowy – co można z takimi ozdobionymi elementami zrobić. Oczywiście możliwości jest mnóstwo, a jedynym ograniczeniem jest Wasza wyobraźnia! Ja tym razem pracowałam na białych tagach, z których na końcu stworzyłam…

… ale może o tym za chwilę.
Najpierw zapraszam na film (trwa 25 minut, choć starałam się mówić najszybciej, jak potrafię… Kawa i ciastko do oglądania nie zaszkodzą):

Czytaj dalej „anai lubi gadać #8 – monopinting”
anai lubi gadać #8 – monopinting

Polski YouTube Hop

Dzień dobry dzień dobry!

Muszę przyznać, że ten tydzień obfituje w dobrą energię i miłe rzeczy. A jedną z nich jest niewątpliwie Polski YouTube Hop, do którego przygotowywałam się wraz z twórczymi koleżankami od kilku tygodni. Jest to taka wspólna zabawa – każda z nas przygotowała filmik-tutorial i udostępniła go na swoim kanale. To ogromna porcja wiedzy, inspiracji i twórczej energii. Oglądający zaś mogą wziąć udział w losowaniu nagród przygotowanych przez sponsorów – wystarczy zostawić komentarz pod każdym z filmów i zasubskrybować kanały dziewczyn biorących udział w Hopie. Projekty, które powstały są bardzo ciekawe i różnorodne i na pewno jest to doskonała okazja, żeby nauczyć się czegoś nowego i zobaczyć jak wygląda taka praca „od kuchni”. Każda z nas ma trochę inne sposoby, styl i gust, więc naprawdę jest w czym wybierać.

Mój film znajdziecie tutaj (jest też poniżej, ale żeby wziąć udział w zabawie – musicie się przenieść na YouTube), a w jego opisie znajdziecie instrukcję i linki do wszystkich pozostałych filmów biorących udział w zabawie.

Ja przygotowałam blejtram na ciemnym (choć nie do końca!) tle. Już wisi na ścianie w pracowni i cieszy me oczy. Zapraszam Was gorąco do oglądania filmiku, który co prawda trwa prawie pół godziny, ale głęboko wierzę, że jest to czas, który szybko mija, bo to taka bardzo skondensowana wersja. Tworzenie tego blejtramu zajęło mi bowiem z pół dnia, a już sama obróbka filmu kilka ładnych wieczorów… Ale efekt końcowy mnie bardzo cieszy, a sama zabawa przysparza mi wielu wzruszeń i uciech. Odzew jest niezwykle miły i ciepły i od razu człowiek czuje, że warto było!

Poniżej znajdziecie zdjęcia pracy i zbliżenia – wiadomo, że na filmie nie wszystko dobrze widać. Oczywiście większość wykorzystanych przeze mnie w filmie produktów pochodzi ze sklepu ZieloneKoty.pl.

Czytaj dalej „Polski YouTube Hop”
Polski YouTube Hop

Mini-album z miłości do…

O mój Boże, jakiż ja mam szalony tydzień!
Martwiłam się nieco, jak to będzie, gdy Ukochany w delegację poleci na drugi koniec świata i jak to tak – samodzielne życie przez prawie 2 tygodnie, a tymczasem dopadła mnie taka ilość pracy w pracy (bo może nie wiecie, ale ja poza tymi wszystkimi twórczymi zabawami, mam taką całkiem normalną robotę. W branży IT… Na cały etat, a nawet bardzo często z nadgodzinami!), ale też i twórczej weny, że trochę nie wiem momentami w co ręce włożyć.

Ale! Na blogu sklepu ZieloneKoty.pl ruszyło w poniedziałek nowe wyzwanie, na które bardzo bym Was chciała zaprosić. Temat to „Z miłości do…” – w sensie, że trochę walentynkowo, ale też wcale niekoniecznie. Ja z tej okazji przygotowałam mini-albumik, w którym (póki co! bo ja jestem z tych, co zawsze by coś poprawili. nawet sami po sobie….) jestem absolutnie zakochana. Powstał on trochę z okazji Walentynek, a trochę z miłości do mixed-mediowania i eksperymentów. Tym razem „na płasko”!

A przy okazji – albumik ten wydał mi się na tyle nietypowy i wart bliższego pokazania, że nagrałam o tym filmik z serii „anai lubi gadać”. Jeśli więc ktoś tęsknił i myślał, że już nic z tej serii nie nagram – Niespodzianka!
Bo tak w ogóle, to wiecie, że mam youtube’a i czasem coś tam wrzucam, nie?

(tak tak – dobry humor mi dziś wyjątkowo dopisuje. Mimo że jest 21:07, a a ja godzinę temu wróciłam z pracy i zaraz do niej wracam zdalnie… A może właśnie dlatego? Zauważyłam, że takie dni z kociokwikiem czasem działają na mnie uskrzydlająco.
No to pa!)

Czytaj dalej „Mini-album z miłości do…”
Mini-album z miłości do…

„Just Be Yourself” LO + video

Tak sobie przypomniałam, że był taki czas, kiedy najczęściej przeze mnie wybieraną formą były scrapy. Któregoś roku zrobiłam ich ok. 50…. Dziś sięgam po nie zdecydowanie rzadziej, co nie znaczy, że ich nie lubię.  Wręcz przeciwnie – lubię bardzo.
Zatem postanowiłam znów sięgnąć po tę formę – zwłaszcza że na biureczku już od kilku tygodni leżało jakże urocze zdjęcie z naszego jesiennego romantycznego weekendu, a w kanciapce leżały panele z hdf-u podarowane mi przez jedną z moich ukochanych gdańskich kursantek.

Sięgnęłam oczywiście do hdf-ki i maski z Artistiko, papiery z A.B.Studio, których ostatnio dużo w mojej pracowni, a wszystko to doprawiłam odrobiną mediowych sztuczek i produktów z Zielonych Kotów. I znów nagrałam ten proces podczas tworzenia, więc możesz zobaczyć krok po kroku, jak to wszystko wyglądało – film znajdziesz na końcu notki.

Czytaj dalej „„Just Be Yourself” LO + video”

Film

Śnieżna kraina | Let it snow | Warsztaty

Ja wiem, że jest dopiero listopad. I że śniegu nie ma i że to w ogóle za wcześnie.
No ale – w rękodzielniczym świecie święta następują dużo wcześniej. Zwykle już gdzieś tak w okolicach lata zaczynają się pojawiać świąteczne kolekcje papierów, bombki do ozdabiania i tym podobne. Chodzi bowiem o to, żeby zdążyć! Świąteczne projekty zawsze cieszą się większym powodzeniem niż inne.
Ja z kolei chciałam zdążyć z warsztatami. Pierwsze – z zimowym domkiem odbyły się w ostatni weekend i były cudowne. Uwielbiam tę atmosferę i te babeczki, które przychodzą i tworzą. I mogę zobaczyć na własne oczy, jak je to relaksuje i cieszy – i jak mogą choć przez tych kilka godzin po prostu nie myśleć o niczym innym. I tak, jak zawsze dbam o to, żeby było dużo technik, dużo porad i fajnych rozwiązań, tak wiem też, że ważny jest ten element „art-terapeutyczny”. Wiem, bo sama pamiętam taki dzień, kiedy świat mi się walił na głowę, a wyjście na warsztaty na kilka godzin dało mi tę cudowną możliwość, żeby choć na chwilę wyłączyć myślenie o wszystkim innym niż ten stół, te kobiety wokół mnie i ten przedmiot, na którym skupiam 100% swojej energii. Jasne – można to samo zrobić samodzielnie w domu, skupić się wyłącznie na pracy. Ale w odpowiednim towarzystwie jest zwyczajnie łatwiej i przyjemniej.

Nie o tym jednak miała być ta notka. Otóż – znów stworzyłam coś świątecznego. A w zasadzie zimowego. Taką małą śnieżną krainę, która będzie tematem warsztatowym w grudniu.

Historia jej powstania sięga aż do czerwca, kiedy to podczas krótkiego acz intensywnego weekendu w Łodzi stworzyłam swój pierwszy las w słoiku, a potem dowiozłam do w całości do domu za pomocą tanich linii autobusowych. Las przeżył, miał się dobrze i rósł. Rósł tak bardzo, że przestał się mieścić w słoiku i nie było innego wyjścia niż po prostu go przesadzić. Zakupiłam większy słój, przesadziłam i… doglądam. Ma się dobrze! Tak mi się przynajmniej wydaje…
A co z pierwotnym słoikiem od lasu? Ano umyłam go i czekałam na pomysł. I kiedy tak rozmyślałam o tematach warsztatowych, to pomyślałam sobie, że w takim słoiku można by zamknąć śnieżną krain(k)ę – podobną do tej, którą robiłam w zeszłym roku. I tak też właśnie uczyniłam.
Dodatkowo wykorzystałam też korkowe zamknięcie słoika i ułożyłam na nim zimową, pachnącą świętami kompozycję. I „neon” z napisem „Let it snow” (można śpiewać „Let it snow, let it snooooooow” na melodię znanej piosenki – skojarzenie z pewną mroźną księżniczką pojawiło się w mojej głowie później, ale jak się już pojawiło, to nie mogę się go pozbyć!).

I tak to właśnie wygląda. Serdecznie zapraszam na warsztaty w Gdańsku w sklepie Zielone Koty – już 07.12.2018 – wyjątkowo w piątek. W sumie to całkiem niezły plan na piątkowy wieczór. Ostatnio motyw śpiewania pojawia się na moich warsztatach dość często, więc nie wykluczam wspólnego wykonywania piosenki z bajki Disneya. Umiejętności wokalne absolutnie nie są wymagane. Umiejętności plastyczne w zasadzie również – warsztaty są tez od tego, żeby się nauczyć.
Czytaj dalej „Śnieżna kraina | Let it snow | Warsztaty”

Galeria

Niebieskie pudełko + video

Łohohoho ależ się u mnie dzieje ostatnio! Z nadmiaru wrażeń nie nadążam z wrzucaniem tu inspiracji na bieżąco, ale rzecz jasna już już nadrabiam.
No staram się przynajmniej.

A więc tak – po pierwsze, najświeższe – filmik!
Tak, tak. W końcu, po wielu trudach i znojach udało mi się wymyślić nowy system do zawieszania aparatu nad biurkiem. I działa! Tak się tym ucieszyłam, że w ciągu tygodnia nakręciłam dwa filmiki na youtube, co jest nie lada wyczynem – biorąc pod uwagę, że poprzedni film kręciłam ponad pół roku temu… Musisz bowiem wiedzieć (ok, nie musisz, ale i tak Ci powiem), że zawieszanie aparatu nad biurkiem nie jest sprawą prostą i zmiana konfiguracji mebli w mieszkaniu może tu wiele zmienić. W poprzednim mieszkaniu miałam już wypracowany całkiem sprawny system, który wymagał połączenia dwóch statywów, wpychania owej konstrukcji między biurko a parapet, a następnie skrzętnego zabezpieczania całości za pomocą bardzo ciężkich książek. Być może nie był to system zbyt profesjonalny, ale dawał radę – działał. W nowej pracowni mam jednak biurko pod ścianą i nagle stanęłam przed koniecznością wymyślenia całkiem nowej konstrukcji. I pewnie zajęłoby mi to kolejne pół roku, ale jak tak jęczałam i jęczałam, to w końcu K. zaangażował się w całe przedsięwzięcie i wspólnymi siłami zbudowaliśmy całkiem nową konstrukcję.
(I prawie wszystko, co napisałam jest prawdą, bo umówmy się – wiele rzeczy można o mnie powiedzieć, ale jęczenie nie jest mi jakoś szczególnie bliskie…)

No ok. Konstrukcja gotowa, fanfary i szampan już były, to teraz przejdźmy do konkretów.
Co tam znowu wykombinowałam?
Otóż tym razem postawiłam na pudełko – takie dość stonowane, spokojne, może nawet eleganckie, ozdobione pięknymi gipsowymi dekorami, które uwielbiam. Wszelkiego rodzaju foremki, odlewy i dekorki są fajne, ale jednak taki jeden duży elegancki dekor robi wspaniałą robotę!
Wykorzystałam tu oczywiście przeróżne preparaty zakupione w sklepie ZieloneKoty.pl, a dodatkowo wypróbowałam maski od A.B.Studio (wybór wzorów jest ogromny i jest dużo takich „neutralnych”, którym można nadać własny charakter – takie wzory lubię najbardziej).
Niebieska, stonowana kolorystyka, to nie jest może do końca taki totalnie mój styl, ale tym razem kierowałam się przede wszystkim wystrojem mieszkania osoby, która pudełeczkiem została obdarowana. I mam wrażenie, że dobrze trafiłam!

Czytaj dalej „Niebieskie pudełko + video”

Film

Zimowy domek – warsztaty w Gdańsku

No dobra… przyznaję – tworzenie zimowo-świątecznych inspiracji w październiku… to nieco dziwne uczucie. Całkiem dobrze przecież pamiętam, że dosłownie przed chwilą było lato. Ale też przyznaję – gdy za oknem coraz bardziej szaro, zimno i ciemno, to tworzenie pachnących cynamonem i iskrzących się brokatem dekoracji staje się zaskakująco przyjemnym zajęciem.
A że odkąd otrzymałam paczkę ze świątecznymi nowościami od Artistiko, już dosłownie przebierałam nóżkami, żeby coś z nich stworzyć… no to jest Mój zimowy domeczek!

Długo się przy nim bawiłam, dopieszczałam szczegóły. Nie chciałam, żeby był zbyt ciężki, zbyt mediowy, zbyt smutny. Wymarzyłam sobie, że będzie słodki, radosny i pełen delikatnych błyskotek. I muszę przyznać, że bardzo mi się podoba efekt końcowy! Owszem – sporo tu mediów, ale starałam się nimi bawić tak, żeby nie przyćmić przepięknego papieru z Mintay Papers Dodałam też masę blasku. Brokaty, kryształki lodu, pasta śniegowa, błyszczące dodatki – to wszystko sprawia, że domek dosłownie iskrzy i połyskuje.

Czytaj dalej „Zimowy domek – warsztaty w Gdańsku”

Galeria