Galaktyczny blask

Jesień… Ech. Skomplikowaną mam z nią relację bardzo. Nie jest to „moja” pora roku. oj… zdecydowanie nie.
Jako typowy zmarźlak – jesienią zwykle bardzo przyjaźnię się z ciepłym kocykiem, wielkimi kubkami rozgrzewającej aromatycznej herbaty, dorzucam imbir wszędzie, gdzie mogę, a poranne wynurzenie się spod ciepłej kołderki wymaga ode mnie super mobilizacji i jest trudnym ćwiczeniem na rozwój silnej woli. Tak już mam.
Owszem – dostrzegam w jesieni wiele uroku – lubię jej koloryt (khem khem, przy okazji – nowe wyzwanie w Zielonych Kotach na Was czeka), lubię te wszystkie rozgrzewające rytuały i smaki. Gdyby życie mogło jesienią polegać wyłącznie na romantycznych wieczorach w domu, to byłabym wielką fanką takiego rozwiązania. Ponieważ jednak jesienna rzeczywistość wymaga ode mnie zmagania z przeróżnymi atmosferycznymi niedogodnościami, warstwowego ubierania się i wykonywania czynności życiowych innych niż spanie i tulenie się, to zwyczajnie jesienią nie jest mi łatwo.

Ale też nie dajmy się zwariować. Wiadomo nie od dziś, że niezła  ze mnie fajterka i nie takie przeszkody przyszło mi w życiu pokonywać. Nie zniechęcą mnie byle deszcze czy wichury. ZAWSZE znajdzie się jakiś sposób, jakiś trick, jakaś radość na osłodę tych niekorzystnych okoliczności.

I tak oto ostatnio wzięło mnie na błysk, blask, świecidełka.
Robocza nazwa tego projektu to „szimer i szajn” (bo świat niezmiennie odkrywa przede mną nowe i całkiem do tej pory nieznane obszary i za to też należy być wdzięcznym), ale starałam się jednak uniknąć totalnego kiczu, a bardziej skupić na pozytywnym blasku.Chyba się udało, co?

Czytaj dalej „Galaktyczny blask”

Galeria

Magiczne pudełko

No pięknie! Wrzesień minął nie wiadomo kiedy – głównie skupiony na resecie głowy, odpoczynku, urlopie, sprawach zupełnie nie-twórczych, choć oczywiście po tylu latach nie umiem już tej twórczej sfery oddzielić tak zupełnie od reszty życia chyba. Mam ostatnio taką miłą fazę, że inspiracje czają się wszędzie. Dosłownie wszędzie – często pod nogami.
Ale więcej o tym może kiedy indziej… Zbieram się w sobie.

A tak na dobry rozruch – magiczne pudełko dla Magdy.

[info o wykorzystanych produktach znajdziesz na blogu ZieloneKoty.pl]

Czytaj dalej „Magiczne pudełko”

Obrazek

Leniwe popołudnie na plaży

Lekko senne, romantyczne, letnie popołudnie na plaży. To właśnie miałam w głowie tworząc poniższą pracę. Akurat w tym roku bywam na spacerach na plaży całkiem często, co jest nietypowe o tyle, że jako typowa mieszkanka Gdańska – zwykle w sezonie raczej okolic plaży unikam. Ale okazuje się, że jak się wybierze odpowiednią porę i odpowiednie miejsca, to można jeszcze znaleźć kawałek plaży bez tłumu ludzi. Patrzeć w niebo, słuchać szumu fal, leżeć na kocyku, cieszyć się ciepłym piaskiem pod stopami. Oj tak. Relaks absolutny!

Zaczęło się niewinnie – od dużej maski z mandalą, która mnie kusiła miesiącami, aż w końcu musiałam ją kupić. A reszta jakoś tak „sama się” poukładała. Jak to czasem w życiu bywa.

[a informacje o użytych produktach znajdziecie oczywiście na blogu sklepu Zielone Koty]

Czytaj dalej „Leniwe popołudnie na plaży”

Galeria

Minialbum w pudełku

Uwaga! Dziś będzie duuuuużo zdjęć…
Otóż sprawa jest poważna – bowiem tak się złożyło, że poczyniłam mini-album. Wydarzenie to dość wyjątkowe, bowiem w mojej prawie 10-cio letniej przygodzie z papierowym rękodziełem mini-albumy pojawiały się stosunkowo rzadko. A bo to trzeba przemyśleć, zdjęcia wybrać, dobrać, obrobić, wydrukować. Trzeba koncepcji spójnej, pomysłu i czasu. Trzeba po prostu usiąść na tyłku i podejść do sprawy poważnie. A przecież ja najczęściej wszystko w biegu.

Tym razem jednak zdjęcia same się pchały w ręce, chwil wartych utrwalenia mi nie brakuje, pomysł zrodził się spontanicznie, gdy na zakupach w Zielonych Kotach wpadło mi w ręce drewniane pudełko na płyty CD, a koncepcja jakoś tak „sama się” pojawiła.

I oto jest.
Dobra – przyznam się… Cholernie go lubię!
Poszłam tu w taki niby trochę minimalizm – stonowana kolorystyka plus mocne akcenty, ale też dużo tu zabawy mediami w takim z jednej strony subtelnym, z drugiej bałaganiarskim wydaniu. Tworzenie go było świetną frajdą i naprawdę nie mogę się powstrzymać – ciągle biorę go do rąk i przeglądam na nowo.

Czytaj dalej „Minialbum w pudełku”

Galeria

6 sposobów na folie do złoceń

Ha! Dziś znowu filmowo. Uczę się w tym zakresie coraz więcej, kombinuję, ulepszam. Szkoda tylko, że doby z tej okazji nie chcą się trochę rozciągnąć.
Tym razem w ramach współpracy ze sklepem Zielone Koty testowałam folie do złoceń. Te z Rangera znam i używam od dawna, Stamperii do jakiegoś czasu jako tańszego zamiennika, a po raz pierwszy wypróbowałam też nawet płatki do złoceń. I okazuje się, że każdy z tych produktów ma swoje zalety. Jakie? Odpowiedzi znajdziesz w filmiku:

Zwykle złoceń używam oszczędnie – dodaję drobniutkie akcenciki dla urozmaicenia pracy. Tym razem jednak postanowiłam połączyć ze sobą stworzone podczas testów elementy i powstały bardzo prościutkie, minimalistyczne kartki. Pomyślałam, że przy takiej ilości złoceń to w zupełności wystarczy. Czytaj dalej „6 sposobów na folie do złoceń”

Film

Mediowa ramka, akwarele i lipcowe warsztaty w Gdańsku

Tadam tadam!
Eksperymentów z drewnem ciąg dalszy. Ostatnio mam fazę na drewniane ramki. Zarówno takie w płaskiej formie (to pokażę niedługo), jak i takie bardziej ozdobne.
Dzisiaj właśnie taka nieco bardziej ozdobna – Dużo zabaw mediami, teksturami, dodateczkami. Fajne są takie zabawy niezmiernie.
A jeśli macie ochotę wykonać taką właśnie ramkę dla siebie, to zapraszam 15.07 na warsztaty w Gdańsku. (Szczegóły pod zdjęciami. Warto się pospieszyć, bo połowa miejsc już zajęta…).

Czytaj dalej „Mediowa ramka, akwarele i lipcowe warsztaty w Gdańsku”

Mediowa ramka, akwarele i lipcowe warsztaty w Gdańsku

„Chances” / warsztaty w Gdańsku / farby Dylusions

O matko, jak długo mnie tu nie było. Świat wiruje, kręci się, rzeczy się dzieją, a mnie po drodze ścięła z nóg okropna angina… Ale dzięki temu trochę odespałam ostatnie miesiące, trochę się wyciszyłam, przeżyłam mały napad weny, a nawet zaczęłam się wciągać w insta stories na instagramie (lepiej późno, niż wcale. wiadomo!).

Miałam też w ostatnich tygodniach kilka olśnień, kilka wspaniale pobudzających rozmów i dużo przemyśleń. O kreatywności. Ale też o życiu generalnie. O planach, o nadziejach, o szansach. Drugich, trzecich, dziesiątych. O ludziach i różnych ścieżkach, którymi podążają i o tym, jak się te ścieżki przecinają czasem magicznie wtedy kiedy trzeba – na chwilę dłuższą lub krótszą. Dobrze jest mieć w sobie uważność i oczy otwarte szeroko, żeby nie przegapić takich magicznych chwil, które sporo mogą wnieść w nasze życie.
I tak się we mnie kotłowało i wirowało  mocno, że musiało znaleźć jakieś ujście – najlepiej kreatywne. No i oczywiście znalazło – powstała najpierw jedna praca, a następnego dnia druga – siostrzana. Pomyślałam sobie zatem, że to świetna okazja na warsztaty – jak zwykle w Gdańsku w pracowni Retro Drobiazgi – czyli w siedzibie sklepu ZieloneKoty.pl:

warsztaty, anai, Anna Iwanowska, Gdańsk, mixed-media
Warsztaty kreatywne w Gdańsku

A jak już się rozszalałam kreatywnie, to i filmik nakręciłam przy okazji i można w nim zobaczyć między innymi te dwie prace. O farbach Dylusions pisałam swego czasu sporo – na starym blogu i na blogu scrapki.pl, ale teraz trochę więcej i trochę bardziej osobiście, bo w formie mówionej. Bo lubię gadać, wiesz?

No tak, znów się trochę rozgadałam… Mam nadzieję, że Ci to nie przeszkadza?
A jeśli masz ochotę na więcej i trochę wolnego czasu 24.06 – to serdecznie zapraszam na warsztaty.

A prace w przybliżeniu wyglądają tak: Czytaj dalej „„Chances” / warsztaty w Gdańsku / farby Dylusions”

Film

Miętowa skrzynka na przydasie

anai decoupage transfer farby kredowe
Nowy gadżet w mojej pracowni

Wiosna! Wiosna przyszła. Przysięgam – dokładnie tydzień temu wyciągnęłam na nowo z szafy puchówkę, bo padał śnieg… I nagle niepostrzeżenie nie wiadomo kiedy przyszła księżniczka wiosna i wygląda na to, że już zostanie. Mój Gdańsk to na co dzień ścisłe centrum miasta – tu mieszkam, tu pracuję, tu codziennie „potykam się” o turystów. Tym bardziej więc odczuwam tę nagłą zmianę. Ja do tematu podchodzę ostrożnie – jeszcze długaśny sweter na wypadek nagłego ochłodzenia, jeszcze apaszka na moje nadwrażliwe gardło. A tymczasem ludzie mijani na ulicy zachowują się jakby to była pełnia lata. Krótkie rękawki, krótkie spodenki, gołe nogi. Patrzę z podziwem i pewnym niedowierzaniem. Doprawdy – nie do końca umiem się odnaleźć w świecie, w którym jednego dnia jest listopad, a drugiego lipiec…

Ale - dobrze mi z tym. Niech trwa!

A tymczasem – przed weekendem poprowadziłam kolejne warsztaty scrapowe w Gdańsku i było tak cudnie, tak kreatywnie, miło, dziewczyńsko! Uwielbiam moje kurstantki, a najbardziej uwielbiam to, że chcą do mnie wracać. To jest dla mnie naprawdę wspaniała przygoda – wyjście do ludzi, dzielenie się doświadczeniem, wspieranie, przyglądanie się jak pod moim okiem rozkwitają indywidualności i wymienia się dobra energia. Bardzo to lubię! Czytaj dalej „Miętowa skrzynka na przydasie”

Obrazek

Trochę oddechu…

Hej, co u Ciebie?
U mnie ostatnio pracowicie / dziwnie / twórczo / zmiennie. Wykańcza mnie ta jesień wiosenna. Kto to widział do cholery, żeby w maju chodzić w szaliku? Ech… Nie mogę się już doczekać letnich sukieneczek i balerinek, ale póki co mam wrażenie, że może jednak nie ma sensu chować kozaków do szafy. Brrrr…
I chyba na zasadzie podobieństwa – tak, jak mam ochotę pozbyć się tych wszystkich warstw ubraniowych, tak i w scrapach potrzebowałam więcej lekkości, powietrza… więcej oddechu.
Tak, jak uwielbiam mediowe eksperymenty, warstwy i tekstury, tak ostatnio ciągnie mnie do białego tła, akwareli i dość płaskich prac.

[listę wykorzystanych produktów znajdziesz na blogu sklepu zielonekoty.pl]


Czytaj dalej „Trochę oddechu…”

Obrazek

anai lubi gadać #4 – brokatowe szaleństwo

Lubisz błyskotki?
Ja bardzo.
Wciąż pamiętam jak sto lat temu, kiedy byłam małą dziewczynką, a błyskotek wokół nie było zbyt wiele – wyczekiwałam grudnia. Bo moje urodziny – to raz, ale przede wszystkim dlatego, że święta i ubieranie choinki. Prezenty miały mniejsze znaczenie. Najważniejszy był brokatowy czubek na choinkę! Wystarczyło lekko potrzeć go palcami, żeby srebrny brokat posypał się na podłogę i pięknie osiadł na dłoni. Brokat – idealny produkt, żeby go sobie wetrzeć we włosy, albo lekko „upudrować” nim twarz!

Gdy zaczęła się moja przygoda ze scrapbookingiem (hej, wiesz, że to już ponad 9 lat??? ) brokat zdecydowanie nie cieszył się w Polsce powodzeniem. Często kojarzony był z kiczem, złym stylem i taniością. Cóż – nigdy mnie to nie powstrzymywało i bardzo jestem dumna z tego, że całe życie jestem wierna brokatowi. Mody, trendy, zmiany – to wszystko jest oczywiście fajne i fascynujące, ale umówmy się – prawdziwa miłość nigdy nie mija!

Kilka dni temu Mirella – właścicielka Zielonych Kotów wysłała mi zdjęcie kartonu pełnego małych buteleczek z brokatem w przeróżnych kolorach. I napisała „Chyba musisz wpaść”.
No to wpadłam 🙂

A wrażenia z brokatowych zakupów zawarłam w tym oto filmiku:

 

Nie wiem czy to widać – ale te filmiki naprawdę wychodzą mi coraz lepiej!
Jeśli również tak uważasz i nie chcesz przegapić kolejnych, to wejdź na mój kanał na youtube – zasubskrybuj, daj łapkę w górę, może nawet udostępnij?
Jutro zasiadam do tworzenia nowego – przyda mi się pozytywna motywacja.

Film