Lawendowy shadowbox

Czy widzieliście już nowe wyzwanie jesienno-lawendowe na blogu sklepu Zielone Koty? Bardzo się ucieszyłam, kiedy je wymyślałyśmy, bo lawenda zawsze latem ma miejsce na moim balkonie, a potem staram się jej trochę zasuszyć – w zasadzie bez jakiegoś konkretnego planu, po prostu lubię na nią patrzeć. Stworzyłam shadowbox, a jego historia jest dość pokrętna i długa, Zaczęłam jakoś chyba w lipcu – pobejcowałam tackę/ramkę, wyszlifowałam, wykleiłam środek papierem… i na tym w zasadzie się skończyło. 

W jakimś innym momencie wycięłam z beermaty i skleiłam małą podłużną ramkę, która jest w środku, ale też nie miałam na nią jakiegoś konkretnego pomysłu. 

Kiedy indziej robiłam jakąś pracę z żywicą epoksydową i okazało się, że rozrobiłam jej za dużo. Niewiele myśląc sięgnęłam po szklaną buteleczkę, wlałam do niej żywicę, dodałam jakieś kolorowe błyskotki (proszki mika, brokat itp.), zamieszałam i wetknęłam do środka trzy małe gałązki lawendy…

A potem w końcu usiadłam i stworzyłam mój shadowbox – jesienny, trochę taki „odpadkowy”, ale w sumie całkiem spójny i tworzący całość. Trochę w nurcie eko. Czy widzieliście te plasterki drewna, które pojawiły się niedawno w sklepie?! Uwielbiam je! Naturalne drewno pojawiało się już w moich pracach w ostatnich latach, ale cieszę się, że już nie będę musiała ryzykować kupowania z allegro, gdzie można niestety czasem nabyć plasterki drewna niemalże prosto z lasu – brudne, wilgotne i grożące zapleśnieniem… true story! Te z Zielonych Kotów są śliczne, czyste i gładziutkie.

No i ostatni element, który też odczekał na moim biurku kilka miesięcy. Zestaw light up – do oświetlania kartek i nie tylko – nabyłam już dawno i wciąż miałam z tyłu głowy, że muszę go jakoś wykorzystać, ale nie mogłam się zabrać za robotę. Troszkę nie byłam pewna, czy poradzę sobie z inżynierską konstrukcją, troszkę nie chciało mi się w to zagłębiać. ale zagłębiłam się w końcu i powiem tyle – nie mogę się już doczekać kolejnych projektów z oświetleniem.! To daje ogromne możliwości!

No mówiłam – historia tego shadowboxa jest długa i skomplikowana. Ale lubię go bardzo i już zajął honorowe miejsce w salonie jako jesienna ozdoba. A – i jeszcze jedna dobra wiadomość – wykorzystałam tu także hdf-ki z Artistiko, które także pojawiły się ostatnio w Zielonych Kotach. A że produkty Artistiko uwielbiam i współpracuję z nimi od dawna – cieszę się szalenie i z całego serca polecam!

Listę wykorzystanych produktów znajdziecie na blogu sklepu Zielone Koty.

Czytaj dalej „Lawendowy shadowbox”
Lawendowy shadowbox

Zardzewiały tag | Live

Czy to normalne, że rdza kojarzy mi się z jesienią?
Rdza, rudość, jesienne liście. Turkusowy szalik. Takie mniej więcej skojarzenia mam z moim najnowszym zardzewiałym tagiem.

Historia jego powstawania jest dość ciekawa (przynajmniej dla mnie). Tagi lubię bardzo. I coraz bardziej lubię też spotkania live w w mojej Twórczej Grupie na FB. Ostatnio była okazja, żeby połączyć jedno z drugim i zrobiłam wieczorny Live z mixed-mediowym tagiem, a pretekstem była pewna maska z Zielonych Kotów, którą kupiłam z okrzykami radości, bo wzory w stylu Azulejos uwielbiam. Maska poszła w ruch, farby poszły w ruch, było patynowanie, barwienie, tworzenie rdzy. Był twórczy szał! I to było super fajne uczucie.

A przy okazji chcąc zachęcić dziewczyny z grupy do wspólnego tworzenia, przygotowałam wcześniej moodboard. Moodboardy lubiłam zawsze, ale zwykle raczej robiłam je sobie w głowie, niż tak naprawdę „na papierze” czy też raczej w moim przypadku na ekranie. Raczej były to skrawki myśli, luźne skojarzenia, mgliście zapamiętane migawki. Ostatnio jednak właśnie na potrzeby grupy zaczęłam je „przelewać na papier”, bo trudno pokazać komuś skojarzenia ze swojej głowy. I okazało się, że dla mnie to też jest bardzo pomocne. Praca z moodboardem wiele ułatwia i pozwala przemyśleć sobie pracę zanim jeszcze zasiądzie się do tworzenia.

Moodboard do tego taga wyglądał tak (1|2|3|4|5|6|7|8|9|10|11):

Moodboard Anai na Live nr 3
Czytaj dalej „Zardzewiały tag | Live”
Zardzewiały tag | Live

Talizmany dwa

Czy wierzycie w dobrą moc niektórych przedmiotów? W takie dobre talizmany?
Ja wierzę od dziecka i zawsze jakieś miałam. Nie przypisuję im jakichś magicznych właściwości – raczej myślę sobie, że posiadanie takiego „talizmanu”, dotknięcie go choć przez chwilę – może wywołać dobre skojarzenia, wywołać uśmiech, poprawić nasz humor i w ten sposób zmienić nieco energię wokół nas.
Tak to sobie wymyśliłam. 

I zrobiłam ostatnio takie dwa talizmany dla dwóch dzielnych babek, u których dużo zmian się dzieje i pomyślałam, że takie talizmany mogą się przydać. 

Pierwszy – dla pewnej małej babki – to mały shakerowy tag w nieco morskiej kolorystyce – wypełniony różnymi błyszczącymi cekinkami, kuleczkami, brokatem. Znalazło się też miejsce dla odrobiny żelastwa – w końcu różne rzeczy można znaleźć na plaży… Z boku przy kwiatku przykleiłam zawieszkę ze starego kolczyka, który gdzieś zgubił towarzysza i czekał od kilku lat, żeby go wykorzystać w jakiejś pracy. 

Czytaj dalej „Talizmany dwa”
Talizmany dwa

„Never give up” tag + video

Znalazłam taga! Żeby nie było – zrobiłam go wcześniej samodzielnie i własnoręcznie i nawet ten proces sfilmowałam… A było to jakoś pod koniec kwietnia chyba. A potem w trakcie obróbki filmu gdzieś utknęłam, inne sprawy były ważniejsze, powstawały nowe prace i tak leżał sobie na dysku ten tag zapomniany.
I wrócił do mnie w idealnym momencie – kiedy już już troszkę mi się zbierało na jakieś płaczki, głównie ze zmęczenia i opadającego w końcu stresu. Skupienie się na obróbce tego filmu było najlepszym, co mogłam dla siebie zrobić! No może poza wieczorem w pracowni, ale ta jest w Gdańsku, a ja w Warszawie.
Ale już już lada dzień wracam i będę z nową werwą działać i tworzyć. A póki co – zapomniany tag:

Czytaj dalej „„Never give up” tag + video”
„Never give up” tag + video

Ślubna kartka w pudełku

Dawno dawno temu zaczęła się moja przygoda z papierowym rękodziełem. Był to rok 2007 (!), a ja zapragnęłam samodzielnie wykonać świąteczne kartki. Na początku to właśnie kartki i notesiki stanowiły główne ujście mojej kreatywności, Przez te wszystkie lata staram się rozwijać, uczyć nowych rzeczy, testować, sprawdzać, a moja kreatywność często skręca w nowe kierunki, bo nie lubię nudy i robienia w kółko tego samego.
Mój stosunek do kartek wielokrotnie się zmieniał na przestrzeni tych lat i nie da się jednak ukryć, że teraz jest to forma, po którą sięgam stosunkowo rzadko. Zakochana w mixed-mediach wolę nieco inne klimaty, a zwykle też preferuję nieco większy format.
Faktem jednak jest, że to co mnie w kartkach blokowało zawsze najbardziej, to problem z przestrzennością. Wiadomo – można tworzyć piękne płaskie kartki, ale ja zwykle wolę warstwowo i przestrzennie, a wtedy z kolei pojawia się problem ze zmieszczeniem takiej kartki do koperty i zwykle nie wygląda to zbyt elegancko. Rozwiązaniem tego problemu niewątpliwie jest dopasowane do kartki pudełko i wiem, że wiele osób takie pudełka robiło samodzielnie. Cóż – ja po pierwsze jestem na to chyba jednak zbyt leniwa, a po drugie cechuje mnie pewien perfekcjonizm przy jednoczesnym braku umiejętności tworzenia rzeczy wymierzonych idealnie co do milimetra… Zatem próby wykonania takiego pudełka samodzielnie po prostu nigdy mnie nie satysfakcjonowały i efekt nie był dość dobry…

Jak to cudownie, że teraz można kupić takie pudełka do samodzielnego złożenia – dopasowane praktycznie do każdego formatu kartek. I jeszcze na przykład z okienkiem. Uwielbiam je! I odkąd zaczęłam ich używać, to znów robienie kartek okolicznościowych sprawia mi dużą przyjemność. Fajne takie oderwanie od mediów od czasu do czasu.

Tym razem – kartka ślubna w pudełku (listę wykorzystanych produktów znajdziecie na blogu sklepu ZieloneKoty.pl)

Czytaj dalej „Ślubna kartka w pudełku”
Ślubna kartka w pudełku

Co nowego w Zielonych Kotach? Kartka + Video

No to jak już się przemogłam do odezwania, to idąc za ciosem mam do pokazania jeszcze jedną karteczkę. I wideło! Wideło nakręciłam we współpracy ze sklepem ZieloneKoty.pl. Współpracujemy od dawna, sklep mam po drodze – pomyślałam, że fajnie byłoby od czasu do czasu pokazać nowości, które pojawiły się w sklepie. Zwłaszcza gdy są to nowości błyszczące i mieniące się brokatem! Na filmie możecie zobaczyć jak perłowe, brokatowe (i nie tylko!) papiery wyglądają „z bliska”, a poniżej karteczka, którą z nich wyczarowałam – tak niby na szybko, a bardzo mi się podoba.

[A tak jeszcze tylko w ramach małego post scriptum dodam, że wczoraj wieczorem skończyłam pewną pracę i dumna z niej jestem niesłychanie. Wpadnijcie jutro zobaczyć pewnego jegomościa, który dostał zakaz przebywania w mojej sypialni… Więcej nie zdradzę!]

Czytaj dalej „Co nowego w Zielonych Kotach? Kartka + Video”
Co nowego w Zielonych Kotach? Kartka + Video

anai lubi gadać #8 – monopinting

Hej hej!
Dziś mam dla Was nowy filmik z serii „anai lubi gadać”, a pogadać tym razem bym chciała o płytkach żelowych i monoprintingu.
Kilka razy pokazywałam Wam już tutaj moje eksperymenty z płytkami żelowymi – głównie w art journalu. Dziś chciałabym Wam pokazać kilka moich ulubionych metod na pracę z płytkami, ale też efekt końcowy – co można z takimi ozdobionymi elementami zrobić. Oczywiście możliwości jest mnóstwo, a jedynym ograniczeniem jest Wasza wyobraźnia! Ja tym razem pracowałam na białych tagach, z których na końcu stworzyłam…

… ale może o tym za chwilę.
Najpierw zapraszam na film (trwa 25 minut, choć starałam się mówić najszybciej, jak potrafię… Kawa i ciastko do oglądania nie zaszkodzą):

Czytaj dalej „anai lubi gadać #8 – monopinting”
anai lubi gadać #8 – monopinting

Polski YouTube Hop

Dzień dobry dzień dobry!

Muszę przyznać, że ten tydzień obfituje w dobrą energię i miłe rzeczy. A jedną z nich jest niewątpliwie Polski YouTube Hop, do którego przygotowywałam się wraz z twórczymi koleżankami od kilku tygodni. Jest to taka wspólna zabawa – każda z nas przygotowała filmik-tutorial i udostępniła go na swoim kanale. To ogromna porcja wiedzy, inspiracji i twórczej energii. Oglądający zaś mogą wziąć udział w losowaniu nagród przygotowanych przez sponsorów – wystarczy zostawić komentarz pod każdym z filmów i zasubskrybować kanały dziewczyn biorących udział w Hopie. Projekty, które powstały są bardzo ciekawe i różnorodne i na pewno jest to doskonała okazja, żeby nauczyć się czegoś nowego i zobaczyć jak wygląda taka praca „od kuchni”. Każda z nas ma trochę inne sposoby, styl i gust, więc naprawdę jest w czym wybierać.

Mój film znajdziecie tutaj (jest też poniżej, ale żeby wziąć udział w zabawie – musicie się przenieść na YouTube), a w jego opisie znajdziecie instrukcję i linki do wszystkich pozostałych filmów biorących udział w zabawie.

Ja przygotowałam blejtram na ciemnym (choć nie do końca!) tle. Już wisi na ścianie w pracowni i cieszy me oczy. Zapraszam Was gorąco do oglądania filmiku, który co prawda trwa prawie pół godziny, ale głęboko wierzę, że jest to czas, który szybko mija, bo to taka bardzo skondensowana wersja. Tworzenie tego blejtramu zajęło mi bowiem z pół dnia, a już sama obróbka filmu kilka ładnych wieczorów… Ale efekt końcowy mnie bardzo cieszy, a sama zabawa przysparza mi wielu wzruszeń i uciech. Odzew jest niezwykle miły i ciepły i od razu człowiek czuje, że warto było!

Poniżej znajdziecie zdjęcia pracy i zbliżenia – wiadomo, że na filmie nie wszystko dobrze widać. Oczywiście większość wykorzystanych przeze mnie w filmie produktów pochodzi ze sklepu ZieloneKoty.pl.

Czytaj dalej „Polski YouTube Hop”
Polski YouTube Hop

Mini-album z miłości do…

O mój Boże, jakiż ja mam szalony tydzień!
Martwiłam się nieco, jak to będzie, gdy Ukochany w delegację poleci na drugi koniec świata i jak to tak – samodzielne życie przez prawie 2 tygodnie, a tymczasem dopadła mnie taka ilość pracy w pracy (bo może nie wiecie, ale ja poza tymi wszystkimi twórczymi zabawami, mam taką całkiem normalną robotę. W branży IT… Na cały etat, a nawet bardzo często z nadgodzinami!), ale też i twórczej weny, że trochę nie wiem momentami w co ręce włożyć.

Ale! Na blogu sklepu ZieloneKoty.pl ruszyło w poniedziałek nowe wyzwanie, na które bardzo bym Was chciała zaprosić. Temat to „Z miłości do…” – w sensie, że trochę walentynkowo, ale też wcale niekoniecznie. Ja z tej okazji przygotowałam mini-albumik, w którym (póki co! bo ja jestem z tych, co zawsze by coś poprawili. nawet sami po sobie….) jestem absolutnie zakochana. Powstał on trochę z okazji Walentynek, a trochę z miłości do mixed-mediowania i eksperymentów. Tym razem „na płasko”!

A przy okazji – albumik ten wydał mi się na tyle nietypowy i wart bliższego pokazania, że nagrałam o tym filmik z serii „anai lubi gadać”. Jeśli więc ktoś tęsknił i myślał, że już nic z tej serii nie nagram – Niespodzianka!
Bo tak w ogóle, to wiecie, że mam youtube’a i czasem coś tam wrzucam, nie?

(tak tak – dobry humor mi dziś wyjątkowo dopisuje. Mimo że jest 21:07, a a ja godzinę temu wróciłam z pracy i zaraz do niej wracam zdalnie… A może właśnie dlatego? Zauważyłam, że takie dni z kociokwikiem czasem działają na mnie uskrzydlająco.
No to pa!)

Czytaj dalej „Mini-album z miłości do…”
Mini-album z miłości do…

„Just Be Yourself” LO + video

Tak sobie przypomniałam, że był taki czas, kiedy najczęściej przeze mnie wybieraną formą były scrapy. Któregoś roku zrobiłam ich ok. 50…. Dziś sięgam po nie zdecydowanie rzadziej, co nie znaczy, że ich nie lubię.  Wręcz przeciwnie – lubię bardzo.
Zatem postanowiłam znów sięgnąć po tę formę – zwłaszcza że na biureczku już od kilku tygodni leżało jakże urocze zdjęcie z naszego jesiennego romantycznego weekendu, a w kanciapce leżały panele z hdf-u podarowane mi przez jedną z moich ukochanych gdańskich kursantek.

Sięgnęłam oczywiście do hdf-ki i maski z Artistiko, papiery z A.B.Studio, których ostatnio dużo w mojej pracowni, a wszystko to doprawiłam odrobiną mediowych sztuczek i produktów z Zielonych Kotów. I znów nagrałam ten proces podczas tworzenia, więc możesz zobaczyć krok po kroku, jak to wszystko wyglądało – film znajdziesz na końcu notki.

Czytaj dalej „„Just Be Yourself” LO + video”

Film