Talizmany dwa

Czy wierzycie w dobrą moc niektórych przedmiotów? W takie dobre talizmany?
Ja wierzę od dziecka i zawsze jakieś miałam. Nie przypisuję im jakichś magicznych właściwości – raczej myślę sobie, że posiadanie takiego „talizmanu”, dotknięcie go choć przez chwilę – może wywołać dobre skojarzenia, wywołać uśmiech, poprawić nasz humor i w ten sposób zmienić nieco energię wokół nas.
Tak to sobie wymyśliłam. 

I zrobiłam ostatnio takie dwa talizmany dla dwóch dzielnych babek, u których dużo zmian się dzieje i pomyślałam, że takie talizmany mogą się przydać. 

Pierwszy – dla pewnej małej babki – to mały shakerowy tag w nieco morskiej kolorystyce – wypełniony różnymi błyszczącymi cekinkami, kuleczkami, brokatem. Znalazło się też miejsce dla odrobiny żelastwa – w końcu różne rzeczy można znaleźć na plaży… Z boku przy kwiatku przykleiłam zawieszkę ze starego kolczyka, który gdzieś zgubił towarzysza i czekał od kilku lat, żeby go wykorzystać w jakiejś pracy. 

Czytaj dalej „Talizmany dwa”
Talizmany dwa

„Believe in love” czyli historia z żywicą w tle

Są takie tematy, które dojrzewają we mnie długo.
Czasem zabieram się za nowy projekt/technikę etapami – próbuję zgłębić tajniki bazując na wiedzy z internetu, potem zabieram się za jakieś własne testy, potem porzucam temat, potem do niego wracam… Czasem potrzeba kilku takich „cykli”, żeby między mną a techniką „kliknęło”.
A czasem jest szybka piłka – raz dwa – od razu klika i dany produkt z marszu wchodzi na listę ulubionych.
Problem ze mną jest jednak taki, że chcę dużo, chcę różnorodnie, chcę ciągle poznawać coś nowego… na całe szczęście nie potrzebuję szybko. Skaczę więc tak sobie po różnych technikach, różnych produktach, różnych dziedzinach. Skupiona na jednym temacie – przypadkiem zaczynam zgłębiać drugi, o pierwszy zapominam, a potem może dojść temat trzeci, czwarty, piąty… No słowem – czasem moja droga do faktycznego zaprzyjaźnienia się z jakimś produktem jest długa.
Czasem też o produkcie znanym, lubianym, ba! ulubionym zapominam na dłuższy czas. Tak było na przykład z mgiełkami! Przez lata obecne w każdej pracy – nagle zniknęły na ponad rok. Przyczyny takiego stanu rzeczy były dwie. Pierwsza dość naturalna – akurat współpracowałam z dwoma firmami, które w ofercie mgiełek nie miały, więc nie miałam potrzeby skupiania się na nich. A przyczyna druga – cóż… przy przeprowadzce część rzeczy z pracowni utknęła w wielkich kartonach w hali garażowej. I to tak naprawdę utknęła – na rok. Była tam między innymi moja całkiem spora kolekcja mgiełek. No ale są, znalazły się, znów się lubimy.

Dziś jednak nie o mgiełkach mowa, a o efekcie szkła uzyskanym za pomocą żywicy. Nie umiem policzyć, jak długo zabierałam się do tego tematu – 4? 5 lat? W tym czasie poczyniłam jakieś tam próby, coś tam nawet pokazałam, przetestowałam kilka rozwiązań, ale wszystko na pół gwizdka. W ostatnich tygodniach jednak temat ten jest ciągle na tapecie, a ja kombinuję na różne sposoby.

I właśnie efektem tych kombinacji chciałam się dziś podzielić – ramki/medaliony z Artistiko wykorzystałam tym razem w płaskiej formie. Brzegi pomalowałam farbami kredowymi z efektem spękań. W środku wykorzystałam papier ryżowy, a potem bawiłam się żywicą i różnymi delikatnymi dodatkami – kawałki złotej folii czy małe cekinki zatopione w grubej warstwie żywicy wyglądają przepięknie! A ja czuję, że to początek fajnej przygody.

Efekt szkła oczywiście nie jest łatwy do uchwycenia na zdjęciach, więc nagrałam dodatkowo filmik pokazowy. Mam nadzieję, że będzie pomocny w przedstawieniu tej niesamowitej techniki.

Czytaj dalej „„Believe in love” czyli historia z żywicą w tle”
„Believe in love” czyli historia z żywicą w tle