Kobieta pracująca

Któż nie pamięta genialnej Ireny Kwiatkowskiej w „Czterdziestolatku”? Podobno kobieta pracująca żadnej pracy się nie boi. Ja czasem się boję… przyznaję. W pracy zawodowej zdarza mi się to już na szczęście rzadko, ale owszem – czasem zadrżę niepewnie na myśl o zmianach. Boję się też trochę, gdy spadają na mnie obowiązki, których zwyczajnie nie lubię. Znasz to? Wierzę w kompetencje zawodowe. Mam naprawdę sporo cennych cech, które w pracy mogą się bardzo przydać… ale są też niestety zadania, do których kompletnie się nie nadaję, które mnie męczą, nużą i sprawiają, że mam ochotę natychmiast się teleportować gdzieś tam hen daleko… Wtedy faktycznie pojawia mi się czasem mini-strach.

W życiu prywatnym?

Mało jest prac domowych, których się boję. Niespecjalnie lubię zmywać naczynia, a moja mama nadal uważa, że jestem największą bałaganiarą na świecie… ale prawda jest taka, że w ostatnich latach poczyniłam w tym zakresie ogromne postępy. Zmywarka wciąż jest w planach na przyszłość, ale nie ustaję w wierze, że się spełni.
No – może jeszcze tylko z prądem nie chcę mieć nigdy do czynienia. A! I sprzątanie w ciemnej piwnicy pełnej pająków… tak – to mógłby być chyba mój limit wytrzymałości. Szczerze mówiąc – nigdy jeszcze nie byłam zmuszona tego sprawdzać. Na szczęście!

29458971805_3026c5407d_b Czytaj dalej „Kobieta pracująca”

Obrazek

Nocne rozmowy i podążanie za marzeniami

1

Wracałam dziś w nocy do domu Uberem. Myślę, że można śmiało powiedzieć, że jestem uberową fanką, mimo pewnych problemów i niedociągnięć. Nie znalazłam jeszcze nic lepszego i póki co na pewno z uberem pozostanę. Z rzeczy, które mi się szalenie podobają – na przykład system oceniania kierowców. To miłe, że mogę mieć jakąś własną opinię na temat każdego przejazdu, a przy okazji na pewno jest to samo w sobie świetną motywacją dla kierowców, żeby być dla klienta miłym. A zazwyczaj bardzo mili faktycznie są. Żeby była jasność – o ile mi wiadomo jest też system oceniania klientów i ta opcja również podoba mi się bardzo.

Z oceną kierowcy z dzisiejszego kursu tym razem mam pewien problem, bo faktem jest, żeśmy się cholernie mocno nie zgrali… Ja byłam wyjątkowo ewidentnie śpiąca i milcząca, Pan O. natomiast zupełnie wręcz przeciwnie. Rozmowa nam się nie kleiła kompletnie, czułam się momentami jakbym była w ukrytej kamerze, a jednocześnie chyba zwyczajnie zabrakło mi jaj, żeby powiedzieć „Panie O., proszę nie odbierać tego osobiście, ale nie mam dziś ochoty na rozmowy. Chciałabym tylko tak pomilczeć sobie z uśmiechem na ustach”. Jechaliśmy więc przez miasto nocą, a ja zmuszałam się do zdawkowych monosylabicznych odpowiedzi, myślami błądząc zupełnie gdzie indziej… A trzeba przyznać, że listę pytań Pan O. miał imponującą i absolutnie się nie zniechęcał moim brakiem zaangażowania w rozmowę.

I jak Pani Anno, weekend udany?

„I jak Pani Anno, weekend udany?”
„A co Pani porabiała?”
„Pani Anno, a rano idzie Pani do pracy?”
„Na którą?”
„Do piętnastej?”
„A długo już Pani pracuje w tej firmie?”
„A na urlopie gdzie Pani była?”
„Pani Anno, a ma Pani jakieś dzieci?”
„A kwiaty jakie są Pani ulubione?”
„A ma Pani jakieś zwierzątka?”
„Jakie?”
„A jak się wabią?”
„Pani Anno, a poza pracą ma Pani jakieś hobby?”

Czytaj dalej „Nocne rozmowy i podążanie za marzeniami”

Obrazek