Romantyczne butelki

Butelki po piwku, żeby nie było wątpliwości ?
Nie pamiętam już, jak smakowało, ale od początku moją uwagę przyciągnął ciekawy kształt butelki. A ponieważ mixed-media na butli to temat, który odkładałam długo długo długo – postanowiłam wypróbować różne techniki, pobawić się w tworzenie tekstur (pasty strukturalne, forma do tekstur, koronka), podoklejać różne dodatki (odlewy z foremek, metalowe dodatki, kwiatki papierowe), a później godzinami bawić się w barwienie. Pracę rozłożyłam sobie na kilka dni – gdy miałam wenę i chwilę czasu, to coś tam maziałam, dokładałam, barwiłam. Moją inspiracją była między innymi Olga Heldwein, która w ozdabianie butelek bawi się od dawna – z cudownymi wynikami.
Temat bardzo mi się spodobał i pewnie jeszcze do niego wrócę – zwłaszcza że kolejne ciekawe buteleczki już czekają na swoją kolej ?


Czytaj dalej „Romantyczne butelki”
Romantyczne butelki

Zimowy Shadowbox

W tym roku miałam przyjemność wziąć udział w kilku YouTube HOPach – czyli takich zabawach, gdzie grupa osób tworzy filmy na jeden temat, a oglądający przechodzą z jednego filmu do drugiego, komentują, podziwiają i mają możliwość wygrania nagród.
Dziś właśnie jest mój termin na opublikowanie najnowszej pracy – w ramach świątecznego HOPa z HOPlandią 🙂
Sięgnęłam po formę, która jest mi bardzo bliska i zawsze przyciąga – ShadowBox czyli przestrzenna ramka (tudzież pudełko bez jednej ścianki). Pomysł miałam w głowie już od kilku miesięcy, gdy przypadkiem natrafiłam na komplet przestrzennych ramek w sklepie z drobiazgami. Samochodzik, który miał wieźć choinkę też już od dawna czekał na swój moment. A kamieniczki ze SnipArtu, to moja miłość już od zeszłego roku. Są śliczne i urocze, a dodatkowo idealnie się sprawdzają w zabawach z małymi lampeczkami.
Jedyne co zostało zatem – to wykonanie.

To jeden z tych projektów, które z jednej strony nie są jakoś strasznie skomplikowane, a z drugiej wymagają pewnego planowania i cierpliwości. Ja akurat takie projekty bardzo lubię! Budowanie kolejnych elementów kompozycji, dobieranie ich tak, żeby stworzyły wspólną całość, a może nawet historię – sprawia mi ogromną przyjemność.

Na moim video cały proces jest bardzo bardzo przyspieszony – aby nie nudzić i nie zajmować za dużo czasu w tym jakże zwykle zabieganym okresie 🙂 Ale mam nadzieję, że wszystko jest jasne i wyraźnie wytłumaczone. Zapraszam do oglądania!

Zimowy ShadowBox
Zimowy Shadowbox

23 rzeczy, które chciałabym dostać na urodziny – vol. 6

Od czasu mojego ostatniego wpisu na blogu minęło prawie 11 miesięcy.
Ostatni wpis ma datę 14.01 – dzień po tym, jak koszmarnie zaczęło mnie boleć ucho… A 4 dni przed tym, jak po raz pierwszy w życiu usłyszałam słowa „porażenie nerwu twarzowego”. Ciąg dalszy część z Was zna, większość na pewno nie. To był cholernie trudny rok. Pełen wizyt lekarskich, rehabilitacji, złych diagnoz, dobrych diagnoz, diagnoz, których zabrakło, a których nie dało się już nadrobić kilka miesięcy po fakcie, nieprawidłowego leczenia, prawidłowego leczenia. Taki było to rok, że jak już naprawdę nikt nie wiedział, co może być przyczyną moich problemów, to bardzo usilnie drążono temat boreliozy, a gdy już z całą pewnością stwierdzono, że nigdy w życiu boreliozy nie miałam, to tydzień później przyczepił się do mnie kleszcz… i sami zgadnijcie co 😉

W tym roku dowiedziałam się między innymi, jak to jest spędzić 36 godzin na izbie przyjęć, a także jak bardzo nasza służba zdrowia jest chora i nieprzyjazna pacjentom. Ale dla równowagi poznałam też lekarzy cudownych, więc nie zamierzam narzekać za bardzo. Zbliżyłam się także nieco z medycyną chińską i dużo dużo bardziej niż kiedykolwiek zbliżyłam do siebie i do poznania siebie jeszcze lepiej.

Z zupełnie innej strony – był to też rok, w którym spełniliśmy marzenie o własnym kamperze i stał się on naszym długoterminowym projektem (taka metamorfoza długofalowa) oraz cudnym sposobem na uciekanie od zgiełku miasta co jakiś czas.

Był to też rok pewnych zmian w moim twórczym hobby i procesie. O tym może będę opowiadać jeszcze, bo chciałabym, żeby ten post stał się początkiem powrotu bloga.
Ale przede wszystkim był to rok, w którym absolutnie fantastycznie rozwinęło się moje „dziecko” – twórcze lajwy organizowane ze sklepem Zielone Koty, z którym stale współpracuję. Jeśli nie wiecie o czym mówię, a interesuje Was temat rękodzieła, to zapraszam na FB i YouTube ZieloneKoty.pl. Bo nie przesadzę wcale, gdy powiem, że te lajwy są naprawdę spoko i że w dużej mierze to one pomogły mi przetrwać ten rok.

Nie powiem, że był to rok łatwy. Od kilku miesięcy mówiłam sobie „niech się ten rok w końcu skończy”. I oto jesteśmy tu – w grudniu i muszę przyznać, że już czuję zmieniającą się energię.

A że moje urodziny zbiegają się blisko z końcem roku i wypadają dzień przed wigilią, to ten koniec roku jest dla mnie szczególny na wielu poziomach i nie sposób w tym czasie odczuwać pewnych zmian, pewnej nowej energii, nowej nadziei. Nie sposób też uciec od mojej małej tradycji, która stała się tym ostatecznym motywatorem, do napisania tych wszystkich słów. (Bo nie ukrywam, że pytanie o sens prowadzenia bloga wciąż pozostaje bez odpowiedzi… a z drugiej strony – dobrze jest mieć takie swoje miejsce. Tylko swoje. Bez tych wszystkich algorytmów, ograniczeń, nowości, bajerów).

No więc oczywiście moją tradycją od 6 lat jest tworzenie listy prezentowej. Czyli takiej listy prezentów, które chciałabym dostać na urodziny, na święta, a które może tak po prostu chciałabym sama sobie kupić i tylko szukam okazji i usprawiedliwienia. Lista jest gotowa. Jej tworzenie zajęło mi więcej czasu niż zazwyczaj, bo też i moje podejście do kupowania rzeczy zmienia się z roku na rok coraz bardziej.
Ale też jestem z tej listy dumna, bo nie ma na niej ani jednej rzeczy, która by mnie autentycznie nie ucieszyła. Każdą jedną wybrałam bardzo skrupulatnie.

Robienie takich list polecam Wam BARDZO. Moi bliscy od kilku lat obdarowują mnie głównie prezentami z listy, więc zawsze są to prezenty trafione. Co więcej – pozostali domownicy też już przejęli ten zwyczaj i ja też mogę kupować im dokładnie to, co sobie sami wybrali. Wiem też, że niektóre moje koleżanki lubią się moją listą inspirować i wyszukiwać na niej prezenty, które same chciałyby dostać. Cóż… w tym roku ta lista jest chyba nieco bardziej specyficzna – są na niej rzeczy dobrane dokładnie pode mnie i dopasowane do moich upodobań i zainteresowań. Nie jest to typowy „prezentownik”, który sprawdzi się u każdej kobiety. Ale też głęboko wierzę, że nadal można się nim zainspirować!

Zanim zacznę wszystko po kolei opisywać, to chciałam zaznaczyć, że po raz kolejny wykorzystałam stronę giftster.com do stworzenia listy i uważam, że jest to super narzędzie (i absolutnie nikt mi nie płaci za to, żeby je polecać!). Moja lista jest tu: www.giftster.com/gift/public/6i0A9/
I jeśli należycie do grona osób na tyle mi bliskich, żeby sprawiać mi jakiś urodzinowy prezent, to koniecznie zarezerwujcie daną rzecz, żeby inni wiedzieli, że już ktoś ją wybrał. Cały system jest tak sprytnie zrobiony, że ja (jako właściciel listy) nie widzę, które rzeczy zostały zarezerwowane, więc nadal element niespodzianki będzie zachowany!

No to zaczynamy!

  1. Zacznijmy od rzeczy najbardziej uniwersalnych, czyli kosmetyków. Zawsze na mojej liście pojawiają się perfumy i nadal uważam, że urodziny to świetna okazja, żeby je dostać! Po pierwsze zapach, który już się na mojej liście pojawiał, który miałam, który uważam za świetny i za którym tęsknię: GivenchyAnge ou Démon
  2. Drugi zapach to z kolei strzał w ciemno, ale ponieważ skupia się on wokół mojego ulubionego zapachu, czyli wanilii – stawiam, że będzie mi się podobał na 100%. Zwłaszcza że został zaprojektowany z myślą o warstwowaniu z innymi zapachami! KAYALI VANILLA | 28
  3. Idąc dalej kosmetycznym tropem – bardzo dawno nie kupowałam sobie cieni do powiek. I w tym roku bardzo mało się malowałam. I bardzo jestem gotowa, żeby to zmienić! Mini paletka cieni Naked 3 od Urban Decay ma wszystko, czego potrzebuję i wiem z doświadczenia, że bardzo będzie mi pasować.
  4. Tematem kosmetycznym jest też Beauty Blender – narzędzie, którego używam do nakładania podkładu od lat i z którego na pewno zawsze się ucieszę.
  5. Masło do ciała Wanilia i Dynia to kolejny strzał w ciemno, ale taki pewniak, który na pewno mi się spodoba. I którego na pewno będę używać, bo mój powrót „do siebie” obejmuje też miłe ciału wieczorne rytuały pielęgnacyjne.
  6. A jeśli już jesteśmy przy pielęgnacji i wieczornych rytuałach, to wymarzyłam sobie nową szczotkę do masażu ciała na sucho
  7. oraz mniejszą wersję specjalnie do masażu twarzy, który jest dla mnie teraz wyjątkowo ważny.
  8. Kolejny produkt to jedyny produkt z tej listy, który już mam! Bo w grudniu mam też zwyczaj kupowania sobie prezentów samodzielnie (bardzo ten zwyczaj polecam!). Dyfuzor olejków zapachowych. Chciałam taki mieć już dawno, a nie miałam na niego tak naprawdę specjalnego miejsca. Teraz (bo teraz – od kilku dni – mam cały pokój biurowo-pracowniany dla siebie) miejsce mam i to był jeden z pierwszych elementów upiększania tego miejsca i organizowania go pod siebie. Uważam, że w tej wersji jej po prostu prześliczny!
  9. Kolejna rzecz, której zakup bardzo długo odwlekałam, to roślinka. Begonia z liśćmi w kropki! Również teoretycznie nie było na nią miejsca. Teraz się znajdzie – choćby miała stać na moim biurku 🙂
  10. Tematem kwiatów możemy zaś gładko przejść do technologii. Kwiatowa „skórka” na obudowę laptopa marzy mi się od miesięcy i ciągle odwlekam ten zakup. A szkoda 🙂
  11. Kolejny technologiczny gadżet to matowa naklejka na ekran tabletu – żeby rysowanie i pisanie jak najbardziej przypominało doświadczenie z papierem.
  12. Kolejny gadżet technologiczny i zarazem najdroższa (niestety!) rzecz na mojej liście to dodatkowa lampa doświetlająca na biurko – aby moje filmy i lajwy były jeszcze piękniejsze.
  13. I jeszcze jeden tym razem niedrogi gadżet – precyzyjna waga elektroniczna. Taka lub inna – ważne, żeby była malutka i z miejscami po przecinku. Do odważania chińskich ziół (albo żywicy) idealna.
  14. I tu powoli wchodzimy w tematy rękodzielnicze. Farbki Gansai Tambi jak bumerang wracają na moją listę! Chyba w końcu będę sobie musiała je kupić 😀
  15. Dobrym pomysłem na prezent dla mnie zawsze jest bon na zakupy do ulubionego sklepu. Sklepem, w którym najbardziej regularnie (nie licząc zakupów spożywczych i aptek!) wydaję pieniądze jest sklep ZieloneKoty.pl. Taki prezent ucieszy mnie zawsze.
  16. Tematem rękodzielniczym, który w tym roku wciągnął mnie najbardziej były druty. Zdecydowanie zostaną ze mną na dłużej. Zrobiłam kilka czapek, kilka swetrów, dopiero się rozkręcam. Ale już udało mi się zrobić sweter, który jest moim najulubieńszym ciuchem ever. I dlatego pilnie potrzebuję specjalną misę na włóczkę – co by mi kłębki nie uciekały.
  17. Wymarzyłam sobie też książkę o robieniu na drutach, o której słyszałam bardzo pozytywne opinie.
  18. A skoro już jesteśmy przy ciepłych i przytulnych częściach garderoby, to zdecydowanie pragnę kolorowych skarpetek. W moim domu ja noszę najnudniejsze i najmniej kolorowe skarpetki. Warto to zmienić.
  19. Kolejną rzeczą na liście były śliczne kolczyki od Biżuteria Poly – niestety są chyba chwilowo niedostępne… Jednakże generalnie wiszące kolczyki najlepiej asymetryczne i z motywem księżyca lub/i gwiazdki – zawsze mnie ucieszą!
  20. Torebka. Zawsze na mojej liście jakaś się pojawia! Te z Mięty zachwycają mnie niezmiennie i wciąż odwlekam zakup. Obiecuję sama sobie, że jeśli w tym roku do mnie nie trafi, to kupię sobie taką na ten nowy rok 2022 i będę nosić z dumą 🙂
  21. Ostatnie 3 przedmioty wiążą się z kategorią piśmienniczą. Po raz kolejny bowiem próbuję wrócić do organizacji, bullet journallingu i list „to do”. I nawet mi się to udaje. I generalnie po latach zapisków elektronicznych – przyciąga mnie papier. I marzą mi się przeróżne zapiski. Stąd pomysł, żeby do mojego BuJo dołączył notes/zapiśnik/pamiętnik.
  22. A żeby pisanie było jeszcze przyjemniejsze – pióro.
  23. A do pióra przyda się atrament. Najlepiej w niestandardowym kolorze – na przykład cudownym fiolecie.

23 rzeczy, które chciałabym dostać na urodziny – vol. 6

Pan Wróżka

Dzień dobry w Nowym Roku!
Z lekkim poślizgiem, bo u mnie początek roku był z dala od codzienności, miasta, zgiełku i nieco także z dala od internetu. Powoli próbuję jednak wrócić do codzienności, choć w głowie mam jeszcze głównie ośnieżony las!
I może dlatego do głowy przyszedł mi Pan Wróżka. Projekt złożony z różnych kawałeczków kolekcji papierów AB studio. Jest w tych papierach, klakach, tekturkach, dodatkach coś magicznego – mnóstwo drobnych szczegółów, kawałeczków, z których każdy może ulepić jakąś historię…

Czytaj dalej „Pan Wróżka”
Pan Wróżka

Dzieciństwo, złoto, brokat itp.

Na blogu More Than Words trwa ostatnie w tym roku wyzwanie. Takie trochę wzruszające, bo skupione wokół słowa „dzieciństwo” i z dodatkiem złota. A że mamy grudzień, to mój mózg automatycznie popłynął w kierunku choinki i tego, jak mała Ania zdrapywała brokat z czubka na choinkę, żeby się tym brokatem wysmarować po twarzy i taki mieć piękny gwiazdorski makijaż…
Uwielbienie dla brokatu nie minęło mi nigdy! I choć ów czubek był srebrny (jest! moja mamusia nadal go ma!) nie złoty – to wszystko ładnie mi się złożyło w całość i zainspirowana tym wspomnieniem poczyniłam taki oto wpis w Art Journalu.

Czytaj dalej „Dzieciństwo, złoto, brokat itp.”
Dzieciństwo, złoto, brokat itp.

Świąteczne kartki

Co roku w grudniu moja mini-pracownia zmienia się w malutką kartkową fabrykę. Co roku robię firmowe kartki i staram się, żeby były proste, powtarzalne, uniwersalne, łatwe do schowania w kopercie. Nie ma tu zbytnio miejsca na za dużo szaleństw, zabawę mediami czy wielowarstwowość. Ale – nadal może być uroczo!
W tym roku absolutnie zawładnęła mną kratka z kolekcji „A Holly Jolly Christmas” AB studio. Jest tak pięknie tradycyjna i urocza!

Czytaj dalej „Świąteczne kartki”
Świąteczne kartki

23 rzeczy, które chciałabym dostać na urodziny – vol. 5

Zastanawiałam się poważnie czy jest sens robienia mojego urodzinowo-świątecznego prezentownika w tym roku. Imprez wielkich nie planuję, niewiele mi w życiu potrzeba, a najważniejsze, żeby wszyscy zdrowi byli.
A jednak – robienie tej listy zwykle jest fajną zabawą i sama lubię wracać do prezentownika po czasie i sprawdzać, co mi się w upodobaniach zmieniło, co trwa i co sama mogę sobie sprawić, gdy najdzie mnie na to ochota. Lista ta jest raczej takim umilaczem czasu i zapisem wytycznych, niż konkretnym wymaganiem. Ale nie ukrywam też, że co roku czuję ogromne wzruszenie, gdy rzeczy z tej listy naprawdę do mnie trafiają! A z jeszcze innej strony – w statystykach bloga widzę, że listy te cieszą się sporym zainteresowaniem – nie tylko w grudniu.
Poprzednie edycje są tu: 1 | 2 | 3 | 4

Czytaj dalej „23 rzeczy, które chciałabym dostać na urodziny – vol. 5”
23 rzeczy, które chciałabym dostać na urodziny – vol. 5

Zimowe kamieniczki

Dziś przychodzę do Was z projektem, który powstawał etapami. Zaczęło się od fikuśnych kamieniczek  ze SnipArtu – zachwyciły mnie na tyle, że kupiłam całą gromadkę w różnych stylach i rozmiarach. A potem kombinowałam co z nimi zrobić. Projektów pewnie powstanie kilka, ale na pierwszy ogień poszedł shadowbox. Drewnianą głęboką ramkę kupiłam dawno temu w jakimś sklepie z drobiazgami do urządzania domu i dłuuugo czekała na swoją kolej. A ostatnio natrafiłam na nią w jakimś zapomnianym pudle i pomyślałam sobie, że chyba ta kamieniczki powinny się do niej zmieścić. 

I tak powstał pomysł na małe zaśnieżone miasteczko. Pora w nim jest raczej wieczorowa – w tle lekko zamglony księżyc. Śniegu napadało, przymroziło (kryształki lodu to mój ukochany produkt do zimowych prac!), ciemno, sennie, przytulnie…

Czytaj dalej „Zimowe kamieniczki”
Zimowe kamieniczki

Świąteczna tacka

Jest trochę takich technik, po które sięgam stosunkowo rzadko, ale za to zawsze z ekscytacją. Jedną z nich jest żywica epoksydowa. Niezła z niej zołza – wymaga uwagi i cierpliwości. Czas zastygania to 24 godziny, a ja najbardziej umiłowałam sobie projekty, w których wykorzystuje 2, 3, 4 warstwy – każda wylewana osobno i kolejna po 24 godzinach… Ale jest w niej coś takiego, czego nie daje mi żadne inne medium – ten szklisty blask, ta przejrzystość, to jak pięknie „wyciąga” każdy błysk, każdy szczegół. No uwielbiam ją!
Tym razem sięgnęłam po drewnianą tackę 20×20 cm (jedynie jakieś dwa lata czekała na swoją kolej w jakimś pudle w mojej kanciapce), dodałam jej koloru za pomocą bejcy, a następnie ozdobiłam środek za pomocą papieru scrapowego (kolekcja „A Holly Jolly Christmats” od A.B. Studio to mój świąteczny numer 1 w tym roku!), błyszczących dodatków, złotej folii transferowej, tuszów alkoholowych… ech! Czego tam nie było. No bawiłam się tak ze 4 dni!

Czytaj dalej „Świąteczna tacka”
Świąteczna tacka

Przezroczysty tag

Dużo się dzieje… W kraju, w pracowni, w mojej głowie…
Dużo i ciężko!
Ale – najlepszą odskocznią, która przynosi mi chwilowe ukojenie od lat jest tworzenie. Zajęte ręce pomagają wyciszyć duszę, ukoić emocje, poukładać myśli.
Jednym z elementów, które ostatnio wyczarowałam był tag na przezroczystej bazie – słodki, radosny, kobiecy. Sporo w nim produktów AB studio, trochę mediów i nowości z Zielonych Kotów, a przede wszystkim dużo dobrej energii!
A jutro (tak, już jutro!) zapraszam na FanPage AB studio na fejsbuku, na którym poprowadzę live i będę robić podobnego taga. Serdecznie zapraszam – 29.10.2020 o godz. 19:00.

Czytaj dalej „Przezroczysty tag”
Przezroczysty tag