Mixed-mediowy domek + video

O moim umiłowaniu kształtek z hdf-u pisałam i mówiłam już wielokrotnie. Gotowe kształty – pięknie zaprojektowane, wytrzymałe, odporne na mazianie farbami, stemplowanie, moczenie i podgrzewanie – to coś, czego lata temu bardzo mi brakowało na rękodzielniczym rynku.
Niedawno stworzyłam sobie mały mixed-mediowy domek na bazach z Artistiko. Nie planowałam kolorystyki jakoś celowo, a i tak wyszło tak, że mogłabym go od razu powiesić na ścianie w sypialni i pasowałby idealnie.
Każdy ma swoje kolory, które najbardziej mu w duszy grają. Moich jest wiele, a ten zestaw niewątpliwie stanowi część z nich!

A przy okazji – jeśli chcielibyście zobaczyć nową wiosenno-letnią kolekcję Artistiko, to na końcu tego posta znajdziecie video, w którym troszkę się o niej rozgadałam i pokazuję dokładnie wszystkie elementy. Pokazuję tam także ten domek, więc jest szansa na bardziej przestrzenny widok niż na zdjęciu.

Czytaj dalej „Mixed-mediowy domek + video”
Mixed-mediowy domek + video

Ślubna kartka w pudełku

Dawno dawno temu zaczęła się moja przygoda z papierowym rękodziełem. Był to rok 2007 (!), a ja zapragnęłam samodzielnie wykonać świąteczne kartki. Na początku to właśnie kartki i notesiki stanowiły główne ujście mojej kreatywności, Przez te wszystkie lata staram się rozwijać, uczyć nowych rzeczy, testować, sprawdzać, a moja kreatywność często skręca w nowe kierunki, bo nie lubię nudy i robienia w kółko tego samego.
Mój stosunek do kartek wielokrotnie się zmieniał na przestrzeni tych lat i nie da się jednak ukryć, że teraz jest to forma, po którą sięgam stosunkowo rzadko. Zakochana w mixed-mediach wolę nieco inne klimaty, a zwykle też preferuję nieco większy format.
Faktem jednak jest, że to co mnie w kartkach blokowało zawsze najbardziej, to problem z przestrzennością. Wiadomo – można tworzyć piękne płaskie kartki, ale ja zwykle wolę warstwowo i przestrzennie, a wtedy z kolei pojawia się problem ze zmieszczeniem takiej kartki do koperty i zwykle nie wygląda to zbyt elegancko. Rozwiązaniem tego problemu niewątpliwie jest dopasowane do kartki pudełko i wiem, że wiele osób takie pudełka robiło samodzielnie. Cóż – ja po pierwsze jestem na to chyba jednak zbyt leniwa, a po drugie cechuje mnie pewien perfekcjonizm przy jednoczesnym braku umiejętności tworzenia rzeczy wymierzonych idealnie co do milimetra… Zatem próby wykonania takiego pudełka samodzielnie po prostu nigdy mnie nie satysfakcjonowały i efekt nie był dość dobry…

Jak to cudownie, że teraz można kupić takie pudełka do samodzielnego złożenia – dopasowane praktycznie do każdego formatu kartek. I jeszcze na przykład z okienkiem. Uwielbiam je! I odkąd zaczęłam ich używać, to znów robienie kartek okolicznościowych sprawia mi dużą przyjemność. Fajne takie oderwanie od mediów od czasu do czasu.

Tym razem – kartka ślubna w pudełku (listę wykorzystanych produktów znajdziecie na blogu sklepu ZieloneKoty.pl)

Czytaj dalej „Ślubna kartka w pudełku”
Ślubna kartka w pudełku

Mini-Mono – warsztaty w Gdańsku

O monoprintingu już trochę pisałam i opowiadałam. Jest to wspaniała zabawa, która wciąga i daje ogromne możliwości – wspaniale działa na kreatywność i na rozruszanie weny. Nie trzeba wcale wiele – największą inwestycją jest sama płytka, a potem otwiera się przed nami wspaniały i cudowny świat.
Ja mam w tym roku zdecydowanie dobry czas, jeśli chodzi o eksperymenty i szukanie nowych rozwiązań, więc monoprinting jest mi bardzo bliski.
I tak sobie maziam tymi farbkami i maziam i wychodzą mi na przykład kolorowe mini-albumiki, w których każda strona jest inna, a każda moja-własna-niepowtarzalna.

Taki mini-album można zapełnić zdjęciami, albo ważnymi dla nas cytatami. Może być też bazą kreatywnego art-journala – który nie przeraża już czystością białych kartek – można po nim śmiało mazać, chlapać, bazgrać itp. Można go też zostawić w takiej formie i po prostu cieszyć się kolorowymi stronami. Mnie one niezmiennie zachwycają!

I właśnie do takiego wspólnego tworzenia chciałabym zaprosić także Was. Kameralne monoprintingowe warsztaty z takim właśnie mini-albumikiem odbędą się 15.06 w Gdańsku o godz. 14:00 – oczywiście w siedzibie sklepu Zielone Koty.
Oczywiście Wasze albumiki nie muszą być różowe. Kolorów do wyboru będzie sporo, a każdy będzie mógł stworzyć swój niepowtarzalny zestaw. W monoprintingu bowiem trudno jest powtórzyć ten sam efekt dwa razy – za każdym razem wyjdzie nieco inaczej.
Zapisy mailowo: warsztaty@anai.pl.

Czytaj dalej „Mini-Mono – warsztaty w Gdańsku”
Mini-Mono – warsztaty w Gdańsku

Słodka rozpusta

Kiedy urodziny Ukochanego wypadają w samym środku sezonu komunijnego i ulubiona cukiernia nie wyrabia się z przyjmowaniem zamówień. Pewnie można było kupić tort w jakiejś bardziej popularnej sieci cukierni. Ale można też było w ciągu trzech dni zrobić doktorat ze zdobienia tortów i zabrać się za robotę samodzielnie… W końcu do odważnych świat należy!
Na szczęście wyszło całkiem nieźle (oczywiście nie tak pięknie, jak bym chciała…) i wszyscy twierdzili, że smaczny.

Czytaj dalej „Słodka rozpusta”
Słodka rozpusta

Wiosenny banerek

Och, jakże mi tęskno za wiosną!
Najpierw miałam nadzieję na wcześniejszą wiosnę w Krakowie – udało się połowicznie, bo owszem dwa dni były w miarę ciepłe, a potem wręcz przeciwnie. Potem miałam nadzieję na wiosenną majówkę w Szwecji. Tu na przeszkodzie stanęli strajkujący piloci, ale może i dobrze skoro w czasie majówki w Szwecji padał śnieg… Teraz wypatruję wiosny tęsknie – od dziś nawet jakby wyraźniej, bo właśnie odebrałam nowe okulary. Niby widzę, że te piękne lasy za oknem zielenią się w setkach odcieni, ale wiosny jak nie było tak nie ma.

Ale – coś musi być na rzeczy, bo po pierwsze mam jakiś ogromny zryw na porządkowanie. Rok po przeprowadzce wzięłam się nawet za jakieś straszne kartony z kreatywnymi rzeczami. Matko, ile mi się tego nagromadziło przez lata. I tak, jak cieszę się szalenie z wielu odnalezionych skarbów, które mogę odkrywać na nowo… tak mam też taką refleksję cichą, że skoro mogłam czegoś nie używać przez rok, to pewnie nie jest to raczej rzecz niezbędna… Cóż – moje kreatywne zakupy od dawna są już dużo mniejsze i dużo rzadsze niż to bywało kiedyś. Albo uczę się na własnych błędach, albo z czasem posiadłam już niezbędną bazę i niewiele więcej potrzebuję do szczęścia.
W ostatnich dniach zresztą potrzebuję głównie ołówka, gumki, linijki i cyrkla, ale to już inna historia.

Niemniej jednak z tej tęsknoty za wiosną chyba – usiadłam ostatnio w moim twórczym kąciku, w słuchawkach z dobrym audiobookiem, wyciągnęłam hdf-ki z Artistiko i troszkę pokombinowałam. I wyszedł mi taki oto wiosenny, pastelowy, dziecięcy może nawet banerek.

Jakąś taką delikatność mam ostatnio w sobie. Z jednej strony łagodnieję, z drugiej się wyostrzam. Polaryzuję się na starość?

Czytaj dalej „Wiosenny banerek”
Wiosenny banerek

Follow the White Rabbit

No więc pisałam ostatnio o takich nieco dłuższych projektach. Coraz większą przyjemność sprawia mi praca etapami, z dużą ilością czasu na przemyślenie kolejnych kroków. Już już chciałam napisać, że tutaj zaczęło się od królika, ale tak naprawdę zaczęło się od drewnianej ramy – całkiem sporej 23×33 cm, którą pokryłam bejcą… w grudniu! A potem przekładałam z miejsca na miejsce czekając aż przyjdzie mi na nią pomysł.

Królik – a w zasadzie zając – przyszedł później. Jak zapewne wiecie – od dłuższego czasu współpracuję z firmą @Artistiko, która jest producentem kształtek z hdf-u. Przeróżnych kształtek – są bazy, są dodatki, są napisy. Pojawiają się nowe kolekcje, nowe wzory. Ostatnio dużo było nowości wiosenno-wielkanocnych. A musicie wiedzieć, że mi z Wielkanocą nie jest jakoś szczególnie po drodze. Nie jest tu ona jakimś szczególnym wyjątkiem. Generalnie nie kręcą mnie tematy bardzo określone – śluby, komunie, chrzty, różnego rodzaju święta. Wyjątkiem może się zdawać Boże Narodzenie, ale wtedy też unikam raczej bardzo tradycyjnej czy kościelnej stylistyki, a skupiam się bardziej na zimowym klimacie. Zresztą grudzień to czas moich urodzin i staram się go celebrować na wiele sposobów (no… grudzień 2018 celebrowałam głównie leżąc w dziwnej pozycji, która była jedyną pozycją, w której nie bolał mnie kręgosłup, ale to już inna historia).

Ok. Zatem Wielkanoc to nie są moje klimaty – to mamy już ustalone. Ale – bardzo lubię szukać różnych dróg naokoło, ukrytych znaczeń, nieszablonowych rozwiązań. I tak sobie patrzyłam na tego wielkanocnego zajączka i patrzyłam i nawet przez chwilę miałam pomysł, żeby pójść z nim w taką słodziutką dziecięcą stylistykę – zajączek w pokoju dziecięcym na pewno wyglądałby uroczo…

Ale wyobraźnia poniosła mnie zupełnie gdzie indziej i tak wielkanocny zajączek stał się magicznym Białym Królikiem, a jego oprawa jest raczej mroczno-steampunkowa niż słodka. Ja jestem zadowolona bardzo i uwielbiam na niego patrzeć. Mój Ukochany zaś bardzo się z Pana Królika śmieje i choć docenia całokształt, to jednak do sypialni Pan Królik ma zakaz wstępu – bo strach byłoby się przy nim obudzić w nocy. Heh, przecież ja i tak nie wstawiam swoich prac do sypialni! Przynajmniej póki co…

Czytaj dalej „Follow the White Rabbit”
Follow the White Rabbit

Co nowego w Zielonych Kotach? Kartka + Video

No to jak już się przemogłam do odezwania, to idąc za ciosem mam do pokazania jeszcze jedną karteczkę. I wideło! Wideło nakręciłam we współpracy ze sklepem ZieloneKoty.pl. Współpracujemy od dawna, sklep mam po drodze – pomyślałam, że fajnie byłoby od czasu do czasu pokazać nowości, które pojawiły się w sklepie. Zwłaszcza gdy są to nowości błyszczące i mieniące się brokatem! Na filmie możecie zobaczyć jak perłowe, brokatowe (i nie tylko!) papiery wyglądają „z bliska”, a poniżej karteczka, którą z nich wyczarowałam – tak niby na szybko, a bardzo mi się podoba.

[A tak jeszcze tylko w ramach małego post scriptum dodam, że wczoraj wieczorem skończyłam pewną pracę i dumna z niej jestem niesłychanie. Wpadnijcie jutro zobaczyć pewnego jegomościa, który dostał zakaz przebywania w mojej sypialni… Więcej nie zdradzę!]

Czytaj dalej „Co nowego w Zielonych Kotach? Kartka + Video”
Co nowego w Zielonych Kotach? Kartka + Video

Kartka z hdf-kami

No dobrze. Pora chyba się wynurzyć z czarnej dziury. Właśnie się zorientowałam, że ostatni post tutaj pojawił się równiutko miesiąc temu. A muszę przyznać, że był to miesiąc pełen wrażeń – zarówno cudownych, jak i takich troszkę mniej. Ba – miałam w tym czasie tygodniowy urlop, o którym już prawie zdążyłam zapomnieć… W związku z tym bardzo wyczekuję już majówki! Przyda mi się bardzo odrobina relaksu.

Ale ale – w tak zwanym międzyczasie wcale nie próżnowałam. W mojej pracowni zawsze coś się dzieje, choć zauważam w ostatnich miesiącach, że coś się zmienia… Najwięcej przyjemności bowiem sprawiają mi takie projekty, które się ciągną przez dłuższy czas. Tu coś dołożę, tam coś poprawię, tu troszkę zacznę, tu postanowię zmienić. Na pewno ma to związek z nieco inną organizacją dnia i tym, że już (prawie) nie zdarza mi się siedzieć w pracowni do późnej nocy, ale muszę przyznać, że odkrywam w tym dużo sensu i przyjemności. Coraz mniej mam ciśnienia, że „muszę” coś zrobić – coraz więcej planowania i stopniowego rozbudowywania koncepcji.

Dla równowagi jednak nadal od czasu do czasu lubię zrobić coś małego – spontanicznie i bez większego planowania. Ha! Kobieta zmienną jest i u mnie to często idzie tak falami – jak nie robiłam przez czas długi kartek innych niż tylko wyproszone przez kogoś na specjalne okazje, tak siadałam i zrobiłam aż dwie!

Dziś pokażę pierwszą z nich – zawiera w sobie hdf-ki od Artistiko. Wiele razy już pisałam o nich i pokazywałam, że idealnie się nadają do mixed-mediowych projektów, ale nie zapominajmy, że z powodzeniem można je też wykorzystywać w kartkach. Mogłabym je oczywiście zostawić w naturalnym brązowym kolorze, ale nie byłabym sobą, gdybym nie pobawiła się mediami choć troszkę. Hdf-ki pomalowałam leciutko białą farbą, leciutko postemplowałam aby urozmaicić nieco powierzchnię, dodałam odrobinę płatków złota, a na koniec całość pokryłam przezroczystym UTEE. Gotowa kartka prezentuje się tak:

Czytaj dalej „Kartka z hdf-kami”
Kartka z hdf-kami

anai lubi gadać #8 – monopinting

Hej hej!
Dziś mam dla Was nowy filmik z serii „anai lubi gadać”, a pogadać tym razem bym chciała o płytkach żelowych i monoprintingu.
Kilka razy pokazywałam Wam już tutaj moje eksperymenty z płytkami żelowymi – głównie w art journalu. Dziś chciałabym Wam pokazać kilka moich ulubionych metod na pracę z płytkami, ale też efekt końcowy – co można z takimi ozdobionymi elementami zrobić. Oczywiście możliwości jest mnóstwo, a jedynym ograniczeniem jest Wasza wyobraźnia! Ja tym razem pracowałam na białych tagach, z których na końcu stworzyłam…

… ale może o tym za chwilę.
Najpierw zapraszam na film (trwa 25 minut, choć starałam się mówić najszybciej, jak potrafię… Kawa i ciastko do oglądania nie zaszkodzą):

Czytaj dalej „anai lubi gadać #8 – monopinting”
anai lubi gadać #8 – monopinting

Wiosenne zakochanie

Tak tak… nic mi się nie pomyliło! Wiem, że jeszcze przez chwilę trwa zima… Co więcej – powiem Wam, że w Gdańsku dziś z nieba lecą płatki śniegu – na szczęście w niewielkich ilościach. A ja jestem umęczona tą zimą, jak chyba jeszcze nigdy w życiu… Ilość chorób, stresów i wyrzeczeń przekroczyła tej zimy masę krytyczną!

I dlatego właśnie wyczekuję tej wiosny szalenie, tym bardziej, że w ostatnich latach nadejście wiosny ma dla mnie duże znaczenie emocjonalne – to takie moje małe bardzo prywatne święto.
I wyczekuję też mini urlopiku, który już już się zbliża. Już prawie go widzę!

I może właśnie dlatego patrząc na elementy z najnowszej kolekcji „Spring moments” Artistiko wykombinowałam sobie w głowie pomysł na taką już bardziej wiosenną tabliczkę. W kolekcji tej znajdziecie dużo wielkanocnych elementów – ślicznych i cudownych, ale jeśli znacie mnie trochę, to pewnie już wiecie, że poza świętami Bożego Narodzenia, tak naprawdę niewielką wagę przywiązuję do świąt i nie czuję się zbyt dobrze w takich bardzo określonych klimatach. Ba – nawet przy tych bożonarodzeniowych przypadkach – na moich kartkach czy ozdobach prędzej znajdziecie klimaty neutralnie zimowe, niż takie bardzo tradycyjne. No – tak akurat mam… I nie bardzo chcę z tym walczyć, czy to zmieniać.

Ale – wiosna to zupełnie inna sprawa! W wiosennym nastroju sięgnęłam po paletę kolorystyczną nieco rzadziej u mnie spotykaną – żółć, zieleń, pomarańcz, dodałam trochę turkusu, żeby było jednak „po mojemu”, trochę blasku, trochę miedzianych dodatków i wyczarowałam sobie takie właśnie „wiosenne zakochanie”. Jest mediowo, ale jest też trochę słodziakowych elementów – tu listek, tu serduszko, tu ptaszek, a tu budka dla ptaków. I trochę zielonego mchu w buteleczce. Ach, już się nie mogę doczekać wiosennych spacerów po lesie!

Czytaj dalej „Wiosenne zakochanie”
Wiosenne zakochanie